„Marksizm umiera na Wschodzie, ponieważ jest realizowany na Zachodzie" – pisał w końcówce lat 80. włoski filozof Augusto del Noce. Wówczas jego słowa mogły brzmieć absurdalnie. Oto bowiem świat zdawał się zmierzać w stronę triumfu kapitalizmu i demokracji, a nawet taki bastion czerwonej ideologii jak Chiny przestawiał się na turbokapitalizm. 30 lat później słowa o realizowaniu marksizmu na Zachodzie nabierają nowego znaczenia. Marksizm odnosi bowiem zadziwiające triumfy wśród młodzieży bogatego Zachodu. Z sondażu przeprowadzonego na jesieni zeszłego roku na zlecenie amerykańskiej Fundacji Pamięci Ofiar Komunizmu wynika, że 44 proc. przedstawicieli pokolenia milenialsów z USA wolałoby żyć w ustroju socjalistycznym niż w kapitalizmie. Po 7 proc. wskazało, że preferowałoby ustrój komunistyczny lub faszystowski. – Nasz raport pokazuje, że milenialsi coraz częściej odchodzą od kapitalizmu na rzecz socjalizmu czy nawet komunizmu, które traktują jako sensowne alternatywy – twierdzi Marion Smith, dyrektor zarządzająca Fundacji Pamięci Ofiar Komunizmu.