Zgodnie z poniedziałkowymi danymi GUS, produkcja przemysłowa w Polsce w czerwcu urosła o 7,6 proc. r/r. Tym samym wypadła nieco lepiej niż średnio przewidywali ekonomiści w ankiecie „Parkietu” (+7,2 proc. r/r). Imponujący wynik po części jest związany z efektem kalendarza (jeden dzień roboczy więcej niż przed rokiem) oraz niskiej bazy sprzed roku, co ekonomiści Banku Pekao szacują na około 1 pkt proc.

Przemysł napędzany przez inwestycje

Podobnie jak w poprzednich miesiącach, najlepiej radzi sobie sektor dóbr zaopatrzeniowych – tam w czerwcu produkcja urosła o 11,9 proc. r/r. To najwięcej od marca 2022 r. Na sporym plusie jest też produkcja dóbr inwestycyjnych (+7,3 proc. r/r). Układa się to w obraz gospodarki napędzanej głównie przez przemysł zaopatrzeniowy i sukcesywną odbudowę popytu inwestycyjnego. Pomagają w tym publiczne zakupy oraz projekty energetyczne i infrastrukturalne wspierane z UE. Stąd wzrosty w szerokich kategoriach nie tylko np. kruszyw czy stali, ale też tzw. pozostałego sprzętu transportowego (czyli zarówno np. pociągów, jak i pojazdów bojowych).

Rosną jednak też prywatne inwestycje firm w modernizację. – Ożywienie jest nadal stymulowane przez rosnącą potrzebę modernizacji i podnoszenia efektywności przedsiębiorstw, wynikającą z nasilającej się konkurencji ze strony producentów azjatyckich oraz wzrostu kosztów pracy, energii i innych czynników produkcji – zauważa też Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska.

Urosła też produkcja dóbr konsumpcyjnych nietrwałych (o 7,4 proc. r/r) oraz dóbr związanych z energią (o 1,8 proc. r/r). Negatywne sygnały wysyła zaś sektor produkcji trwałych dóbr konsumpcyjnych (to np. sprzęt RTV/AGD, meble, pojazdy), gdzie dużą rolę odgrywa konkurencja zagraniczna, m.in. z Chin czy Turcji. Tu odnotowano spadek o 1,2 proc. r/r. Dla naszych firm oznacza to jedno: na rynku europejskim robi się ciasno, a konkurencja będzie tylko przybierać na sile.

„Obraz pozostaje dość czytelny – sektor przemysłowy napędzają inwestycje, energetyka, transport i być może pierwsze zamówienia związane z obronnością, podczas gdy popyt na dobra trwałego użytku pozostaje słaby” – komentują ekonomiści PKO BP.

Jak wynika z danych urzędu, w czerwcu ceny produkcji sprzedanej przemysłu urosły o 1,7 proc. r/r., mniej niż w kwietniu i maju (2,1-2,4 proc.) i zgodnie ze średnią prognoz. Względem maja ceny w przemyśle wręcz lekko spadły, o 0,2 proc.

Czytaj więcej

9400 zł średniej pensji w firmach. Rynek pracy wchodzi w fazę równowagi

Budownictwo ponad prognozy

W poniedziałek GUS poinformował także, że produkcja budowlano-montażowa w czerwcu urosła o 5,2 proc. r/r, wobec średniej prognoz ekonomistów na niższym poziomie 4,6 proc.

Według danych urzędu, filarem sektora budowlanego było budownictwo inżynierii lądowej i wodnej, gdzie odnotowano wzrost o blisko 19 proc. r/r., najmocniej od 2,5 roku. W robotach specjalistycznych odnotowano spadek o 5,7 proc. r/r, a we wznoszeniu budynków o 2,9 proc.

Perspektywy dla produkcji budowlano-montażowej pozostają obiecujące. Analitycy oczekują, że nadchodzące miesiące przyniosą wyraźny impuls inwestycyjny, napędzany spiętrzeniem wypłat z funduszy europejskich (m.in. KPO, unijnego budżetu czy instrumentu SAFE). Jak komentuje Jakub Borowski, dodatkowym argumentem na rzecz scenariusza dalszej poprawy w budownictwie jest odnotowany w czerwcu kolejny wzrost wskaźnika oczekiwanego portfela krajowych zamówień wśród przedsiębiorstw budowlanych objętych badaniem koniunktury GUS. Jest najwyższy od lutego 2020 r.

Ciekawie wygląda struktura wzrostu produkcji budowlano-montażowej ze względu na charakter robót budowlanych. Otóż w czerwcu zanotowano wzrost dla robót inwestycyjnych o 19,2 proc. r/r, zaś dla prac remontowych spadek aż o 26,8 proc. r/r. W całym pierwszym półroczu w robotach inwestycyjnych odnotowano wzrost o prawie 9 proc. r/r, przy spadku aż o ponad 27 proc. w przypadku prac remontowych. „Być może inwestycje w nową infrastrukturę wypchnęły trochę inwestycje o charakterze utrzymaniowym” – spekulują ekonomiści Banku Pekao.

Czytaj więcej

Ceny w Polsce pozytywnie zaskoczyły. Inflacja wyniosła tylko 2,5 proc.

Lekkie zaskoczenie płacami

W poniedziałek poznaliśmy też nowe dane z rynku pracy. Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w czerwcu o 5,9 proc. r/r, nieco mocniej od średnich prognoz ekonomistów dla „Parkietu” (5,6 proc.). To już trzeci z rzędu odczyt w okolicach 5,5-6 proc. r/r (po 5,4 proc. w kwietniu i 5,8 proc. w maju), czyli poziomu najniższego od pięciu lat.

Wynik za czerwiec mógł być lekko zawyżony przez wypłatę jednorazowych dużych premii za 2025 r. w KGHM. Ekonomiści Pekao szacowali ten efekt na +0,3 pkt proc. do dynamiki płac.

W ujęciu nominalnym, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu wyniosło 9401,58 zł brutto, czyli o około 520 zł więcej niż przed rokiem.

„Lepsze od oczekiwań dane nie negują hamowania wzrostu płac” – komentują ekonomiści PKO BP. Obserwowane w dłuższym horyzoncie hamowanie tempa wzrostu płac ma kilka przyczyn. To m.in. najniższa od dwóch dekad skala podwyżki płacy minimalnej w tym roku (o raptem 3 proc.), ale też niższa inflacja. – Ta od około roku utrzymuje się na względnie niskim poziomie, w okolicy 2,5-3 proc. r/r, w wyniku czego firmy nie są już skłonne dawać tak dużych podwyżek płac jak wcześniej – komentuje Adrian Domitrz, ekonomista Erste Bank Polska. Z Szybkiego Monitoringu NBP wynika też, że spada średnia wysokość planowanej podwyżki przy stabilizacji udziału firm, które podwyżki deklarują. Podwyżki płac są coraz mniejsze też zapewne z powodu obniżonego popytu na pracę. – Praca jest chomikowana: firmy nie chcą zwalniać pracowników, bo potem bardzo ciężko ich zatrudnić i wyszkolić, ale popyt na pracę nieco się obniża. Na to wskazują też dane o ofertach pracy, w ujęciu rok do roku większość notuje ujemną dynamikę – zauważał Jacek Kotłowski, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP, prezentując lipcową projekcję banku centralnego.

Jak wynika również z poniedziałkowego raportu GUS, w czerwcu sektor przedsiębiorstw zatrudniał 6 mln 375,3 tys. osób. Od stycznia w tym segmencie ubyło ponad 25 tys. etatów.

Trend spadkowy w ujęciu rocznym utrzymuje się już od trzech lat i – choćby z racji demografii – powoli staje się nową normą. Analitycy wskazują jednak także na inne przyczyny: przechodzenie z etatów na alternatywne formy współpracy czy postępującą automatyzację i robotyzację powtarzalnych zadań. – Niepewność spowodowana konfliktami zbrojnymi w regionie i na świecie sprawia, że firmy nie rekrutują tak aktywnie, jak jeszcze kilka lat temu – dodaje Domitrz. Jak jednak wyjaśnia, wbrew obserwowanym spadkom zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, rynek pracy trzyma się dobrze, o czym świadczą pełniejsze dane z innych źródeł, m.in. z ZUS i dane ankietowe GUS.