Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki hamują dynamikę wzrostu przeciętnego wynagrodzenia w ostatnich miesiącach
- Które branże notują największe wzrosty pensji, a w których wynagrodzenia spadają.
- Czy polski rynek pracy osiągnął punkt równowagi i co to oznacza dla pracowników.
- Jak czytać dane o spadku przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw?
Wzrost przeciętnej pensji w sektorze przedsiębiorstw o 5,9 proc. r/r okazał się nieco mocniejszy od średnich prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (5,6 proc.). To też już trzeci z rzędu odczyt w okolicach 5,5-6 proc. r/r (po 5,4 proc. w kwietniu i 5,8 proc. w maju), czyli poziomu najniższego od pięciu lat.
Wynik za czerwiec mógł być lekko zawyżony przez wypłatę jednorazowych dużych premii za 2025 r. w KGHM. Ekonomiści Pekao szacowali ten efekt na +0,3 pkt. proc. do dynamiki płac.
Czytaj więcej
– Polska wciąż jest bardzo pozytywnie postrzegana przez inwestorów, skupiających się na stabilnym i silnym wzroście gospodarczym i na tym, że finan...
W ujęciu nominalnym, przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w czerwcu wyniosło 9401,58 zł brutto, czyli o około 520 zł więcej niż przed rokiem. Biorąc pod uwagę inflację 2,5 proc. r/r, realny wzrost średniej płacy wyniósł około 3,3 proc.
Gwoli ścisłości: sektor przedsiębiorstw tworzą firmy z co najmniej 10 pracownikami. Statystyki te bazują wyłącznie na etatach i nie biorą pod uwagę m.in. budżetówki czy osób pracujących na umowach cywilnoprawnych i B2B.
Wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw rosną wolniej niż w ostatnich latach
„Lepsze od oczekiwań dane nie negują hamowania wzrostu płac” – komentują ekonomiści PKO Banku Polskiego. Z kolei analitycy Pekao zaskoczenie w górę tłumaczą mocnym wynikiem przetwórstwa przemysłowego.
Obserwowane w dłuższym horyzoncie hamowanie tempa wzrostu płac ma kilka przyczyn. To m.in. najniższa od dwóch dekad skala podwyżki płacy minimalnej w tym roku (o raptem 3 proc.), ale też niższa inflacja. – Ta od około roku utrzymuje się na względnie niskim poziomie, w okolicy 2,5-3,0 proc. r/r, w wyniku czego firmy nie są już skłonne dawać tak dużych podwyżek płac jak wcześniej – komentuje Adrian Domitrz, ekonomista Erste Bank Polska. Z Szybkiego Monitoringu NBP wynika też, że spada średnia wysokość planowanej podwyżki przy stabilizacji udziału firm, które podwyżki deklarują.
Podwyżki płac są coraz mniejsze też zapewne z powodu obniżonego popytu na pracę. – Praca jest chomikowana: firmy nie chcą zwalniać pracowników, bo potem bardzo ciężko ich zatrudnić i wyszkolić, ale popyt na pracę nieco się obniża. Na to wskazują też dane o ofertach pracy, w ujęciu rok do roku większość notuje ujemną dynamikę – zauważał Jacek Kotłowski, dyrektor Departamentu Analiz i Badań Ekonomicznych NBP, prezentując lipcową projekcję banku centralnego.
Czytaj więcej
Płace nie mogą rosnąć mocniej niż wydajność pracy, a tak było choćby w zeszłym roku – mówią pracodawcy. Przekonują, że szybki wzrost płacy minimaln...
– Mniejszy popyt z zagranicy na towary i zamykanie bądź ograniczanie produkcji przez firmy zagraniczne to główne powody mniejszego popytu na pracowników – ocenia Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. – Ta sytuacja ulegnie zmianie, ale trzeba będzie poczekać – po pierwsze na uspokojenie sytuacji globalnej, a po drugie na rozruch gospodarek europejskich – mówi, dodając że wewnętrznie rynek pracy wspierany będzie przez rozkręcający się cykl inwestycyjny.
– Rynek pracy po epizodach rynku pracownika czy pracodawcy znalazł się w punkcie równowagi. Bez nowych silnych impulsów – albo popytowych, które by nagle znów ożywiły konkurencję płacową o pracownika, albo negatywnych, które z kolei mogłyby zaowocować falą zwolnień – wzrost płac o 5-6 proc. r/r to powinna być taka średnioterminowa dynamika, którą będziemy obserwowali w 2026 i 2027 r. – prognozuje z kolei Marta Petka-Zagajewska, dyrektorka Biura Analiz Makroekonomicznych w PKO Banku Polskim.
Średnio w pierwszym półroczu przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło o 5,8 proc. względem analogicznego okresu przed rokiem. Najmocniejszy wzrost odnotowano w kategorii „działalność profesjonalna, naukowa i techniczna”, o 8,8 proc. r/r. O prawie 8 proc. urosła też średnia płaca w branży obsługi rynku nieruchomości. Na przeciwnym biegunie są rolnictwo ze wzrostem na poziomie ledwie 2,5 proc. r/r oraz górnictwo i wydobycie ze spadkiem o 0,7 proc.
Przeciętne zatrudnienie nadal w dół
Jak wynika również z poniedziałkowego raportu GUS, w czerwcu sektor przedsiębiorstw zatrudniał 6 mln 375,3 tys. osób, o ponad 60 tys. mniej niż rok wcześniej. To oznacza spadek o 0,9 proc. r/r, zgodny ze średnią prognoz ekonomistów.
Od stycznia w tym segmencie ubyło ponad 25 tys. etatów. Zestawienie ze styczniem jest kluczowe ze względu na coroczną weryfikację próby badanych firm – GUS wyklucza wówczas podmioty, w których zatrudnienie spadło poniżej 10 osób, i włącza te, które ten próg przekroczyły.
Trend spadkowy w ujęciu rocznym utrzymuje się już od trzech lat i – choćby z racji demografii – powoli staje się nową normą. Analitycy wskazują jednak także na inne przyczyny: przechodzenie z etatów na alternatywne formy współpracy czy postępującą automatyzację i robotyzację powtarzalnych zadań. – Niepewność spowodowana konfliktami zbrojnymi w regionie i na świecie sprawia, że firmy nie rekrutują tak aktywnie, jak jeszcze kilka lat temu – dodaje Domitrz. Jak jednak wyjaśnia, wbrew obserwowanym od dłuższego czasu spadkom zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw, rynek pracy trzyma się dobrze, o czym świadczą pełniejsze dane z innych źródeł, m.in. z ZUS i dane ankietowe GUS.