Z tego artykułu dowiesz się:
- Które sektory są obecnie motorami napędowymi polskiego przemysłu.
- Z czego wynika nierównomierne ożywienie i które branże najmocniej odczuwają presję konkurencji.
- Co może stać za rosnącą różnicą między inwestycjami a remontami w polskim budownictwie.
Produkcja przemysłowa wypadła lekko lepiej niż średnio przewidywali ekonomiści w ankiecie „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (+7,2 proc. r/r). Imponujący wynik po części wynika z efektów kalendarza (jeden dzień roboczy więcej niż przed rokiem) oraz efektu niskiej bazy sprzed roku, szacowanego przez ekonomistów banku Pekao na około 1 pkt proc. Po odsezonowaniu danych przez GUS, czerwcowa produkcja sprzedana przemysłu okazała się o 5,5 proc. wyższa niż rok wcześniej i o 0,1 proc. wyższa w porównaniu z majem.
Podobnie jak w poprzednich miesiącach, najlepiej radzi sobie sektor dóbr zaopatrzeniowych – tam w czerwcu produkcja urosła o blisko 12 proc. r/r. Na sporym plusie jest też produkcja dóbr inwestycyjnych (+7,3 proc. r/r). Układa się to w obraz gospodarki napędzanej głównie przez przemysł zaopatrzeniowy i sukcesywną odbudowę popytu inwestycyjnego. Pomagają w tym publiczne zakupy oraz projekty energetyczne i infrastrukturalne wspierane z UE. Stąd wzrosty w szerokich kategoriach nie tylko np. kruszyw czy stali, ale też tzw. pozostałego sprzętu transportowego (czyli zarówno np. pociągów, jak i pojazdów bojowych). Rosną jednak też prywatne inwestycje firm w modernizację. Z drugiej strony, wciąż nie najlepszy popyt zagraniczny nie „nakręca” polskich fabryk tak, jak mógłby.
Czytaj więcej
Przeciętne wynagrodzenie brutto w sektorze przedsiębiorstw urosło w czerwcu o 5,9 proc. r/r – podał w poniedziałek Główny Urząd Statystyczny (GUS)....
Urosła też produkcja dóbr konsumpcyjnych nietrwałych (o 7,4 proc. r/r) oraz dóbr związanych z energią (o 1,8 proc. r/r). To również sugeruje – generalnie, bo sytuacja w branżach czy nawet pomiędzy poszczególnymi firmami jest zróżnicowana – przyzwoitą koniunkturę w przemyśle. Negatywne sygnały wysyła zaś sektor produkcji trwałych dóbr konsumpcyjnych (to np. sprzęt RTV/AGD, meble, pojazdy), gdzie dużą rolę odgrywa konkurencja zagraniczna, m.in. z Chin czy Turcji. Tu odnotowano spadek o 1,2 proc. r/r. Dla naszych firm oznacza to jedno: na rynku europejskim robi się ciasno, a konkurencja będzie tylko przybierać na sile.
Dynamika roczna okazała się dodatnia w 26 z 34 sektorów przemysłu. Dużym wzrostem może się pochwalić m.in. właśnie wspomniany sektor produkcji pozostałego sprzętu transportowego (o około 25 proc. r/r). Na minusie znalazło się jedynie osiem gałęzi – najgłębszy spadek zaliczył przemysł tytoniowy (ponad -10 proc.).
„Obraz pozostaje dość czytelny – sektor [przemysłowy – red.] napędzają inwestycje, energetyka, transport i być może pierwsze zamówienia związane z obronnością, podczas gdy popyt na dobra trwałego użytku pozostaje słaby” – komentują ekonomiści PKO BP.
„Polski przemysł kontynuuje wzrost pomimo stagnacji w regionie!” – cieszą się ekonomiści ING Banku Śląskiego. Jak dodają jednak, wyzwania pozostają niezmienne: to „słabe otoczenie zewnętrzne, powrót wojny w Iranie, rosnąca konkurencja ze strony Chin oraz K-kształtny charakter wzrostów pomiędzy działami przemysłu (mocniej w produkcji pozostałego sprzętu transportowego, odzysku metali, urządzeń elektrycznych, naprawie, metalach, ale część starych liderów eksportowych wciąż słabo, np. meble)”.
Lekko zelżała inflacja producencka
Zgodnie z poniedziałkowymi danymi GUS, w czerwcu ceny produkcji sprzedanej przemysłu urosły o 1,7 proc. r/r, a więc właściwie zgodnie ze średnią prognoz ekonomistów (1,6 proc.). Ba, względem maja ceny w przemyśle wręcz lekko spadły, o 0,2 proc.
Inflacja producencka w ujęciu rocznym nieco zelżała po odczytach 2,1-2,4 proc. r/r w kwietniu i maju, wciąż jednak pozostaje dodatnia, co wiązać należy ze wzrostem cen surowców z powodu wojny w Iranie.
Przypomnijmy, że do lutego – przez 2,5 roku – w polskim przemyśle trwała deflacja (w ujęciu rok do roku), którą wiązano m.in. z silną presją konkurencyjną, ale też spadkami cen wielu surowców.
Czytaj więcej
– Polska wciąż jest bardzo pozytywnie postrzegana przez inwestorów, skupiających się na stabilnym i silnym wzroście gospodarczym i na tym, że finan...
Produkcja budowlano-montażowa lekko ponad prognozy
W poniedziałek GUS zameldował także, że produkcja budowlano-montażowa w czerwcu urosła o 5,2 proc. r/r, wobec średniej prognoz ekonomistów na nieco niższym poziomie 4,6 proc.
Według danych urzędu, filarem sektora budowlanego było budownictwo inżynierii lądowej i wodnej, gdzie odnotowano wzrost o blisko 19 proc. r/r. W robotach specjalistycznych odnotowano spadek o 5,7 proc. r/r, a we wznoszeniu budynków o 2,9 proc.
Perspektywy dla produkcji budowlano-montażowej pozostają obiecujące. Analitycy oczekują, że nadchodzące miesiące przyniosą wyraźny impuls inwestycyjny, napędzany spiętrzeniem wypłat z funduszy europejskich (m.in. KPO, unijnego budżetu czy instrumentu SAFE).
Ciekawie wygląda struktura wzrostu produkcji budowlano-montażowej ze względu na charakter robót budowlanych. Otóż w czerwcu zanotowano wzrost dla robót inwestycyjnych o 19,2 proc. r/r, zaś dla prac remontowych spadek aż o 26,8 proc. r/r. Rozdźwięk ten widać było też w danych z poprzednich miesięcy, a w całym pierwszym półroczu w robotach inwestycyjnych odnotowano wzrost o prawie 9 proc. r/r, przy spadku aż o ponad 27 proc. w przypadku prac remontowych. Tajemnice tej różnicy niedawno próbowali rozszyfrować ekonomiści banku Pekao. „Nie mamy niestety mocnej tezy, dlaczego tak jest. Być może inwestycje w nową infrastrukturę wypchnęły trochę inwestycje o charakterze utrzymaniowym” – pisali. Zwracali przy tym uwagę, że prawdopodobnie znajdujemy się w okresie przejściowym, a z racji tego, że rośnie znaczenie inwestycji o dłuższym cyklu realizacji (np. kolejowych czy w energetyce). To oznacza, że w danych niekoniecznie widać natychmiastowy boom. „Nowe projekty infrastrukturalne dopiero budują skalę, inwestycje samorządowe rozpędzają się, a silny spadek prac remontowych ciąży na wynikach” – wskazywali analitycy Pekao.