W jednej z naszych wcześniejszych rozmów postawiłeś odważną tezę, że WIG może osiągnąć 200 tys. punktów w 2027 r. W tym roku indeks miał zyskać 50 tys. punktów i jesteśmy na dobrej drodze do realizacji tego scenariusza. Rozumiem, że podtrzymujesz swoją prognozę?

Tak, podtrzymuję tę tezę. Powiedziałbym nawet, że pojawiło się więcej argumentów przemawiających za jej realizacją. Na ten moment wszystko przebiega zgodnie z założeniami.

Reklama
Reklama

Jakie argumenty za tym przemawiają?

Jednym z głównych jest OKI. Uważam, że pod koniec tego roku lub jesienią zobaczymy duży napływ kapitału do tego produktu. Moim zdaniem założenia dotyczące skali zainteresowania OKI są zbyt konserwatywne. Wielu doradców i uczestników rynku porównuje liczbę potencjalnych rachunków OKI do liczby rachunków IKE i IKZE. Moim zdaniem to błędne założenie. IKE i IKZE są produktami dla osób myślących długoterminowo o emeryturze, a statystycznie większość osób myśli przede wszystkim o bieżących korzyściach. Tymczasem OKI daje oszczędności podatkowe tu i teraz, co czyni go produktem bardziej masowym. Polacy lubią oszczędzać na podatkach. Wszędzie tam, gdzie pojawia się taka możliwość, zainteresowanie jest duże. Zakładam więc, że podobnie będzie w przypadku OKI. Druga kwestia dotyczy instytucji finansowych. Dla nich będzie to nowy produkt porównywalny z PPK. Początkowo PPK postrzegano jako niewielki, mało rentowny dodatek. Dziś wiemy, że skala programu jest ogromna i znacząco wpływa na biznes instytucji finansowych. Zakładam, że walka o klientów OKI będzie bardzo intensywna.

Czytaj więcej

Czas na korektę, ale nie koniec rynku byka

Wróćmy do rynku: nie dziwi cię zachowanie naszego parkietu, biorąc pod uwagę wydarzenia geopolityczne oraz zachowanie złotego? Przez lata obowiązywała prosta korelacja – silny złoty wspierał giełdę, a dziś mamy słabszą walutę i jednocześnie mocny rynek akcji.

Wydaje mi się, że coraz większą rolę odgrywa struktura kapitału napływającego do Polski. To już nie tylko kapitał amerykański, ale także europejski i azjatycki. Dobrym przykładem są doniesienia o zainteresowaniu Żabką ze strony Seven & i Holdings. Polska staje się coraz bardziej widoczna również dla inwestorów z Dalekiego Wschodu. Oczywiście, gdyby kapitał amerykański zaczął masowo odpływać, jego skala byłaby odczuwalna dla naszego rynku. Jednak Polska na tle Europy wyróżnia się pod względem wzrostu PKB, siły konsumenta oraz skali inwestycji, również tych finansowanych z KPO. To sprawia, że pozostajemy atrakcyjnym miejscem do lokowania kapitału.

Czy oznacza to również ponowne dostrzeżenie potencjału sektora konsumenckiego? Mamy mocną Żabkę, Allegro, ale też zdołowane Dino, Eurocash, Modivo, oczywiście też i LPP.

To są bardzo różne historie inwestycyjne. Jedne spółki rozwijają się szybciej, inne wolniej. Eurocash koncentruje się na restrukturyzacji w Polsce, podczas gdy LPP czy Modivo stawiają na ekspansję zagraniczną. Benefit Systems dobrze rozwija się za granicą, Rainbow wszedł do Rumunii, a kolejne spółki próbują kopiować swoje modele biznesowe na innych rynkach. To właśnie takie firmy są dla mnie najbardziej interesujące. Dino pozostaje skoncentrowane na Polsce, ale ma jeszcze duży potencjał wzrostu na rynku krajowym. Nie wykluczam jednak, że w przyszłości również rozważy ekspansję zagraniczną. Jestem ciekawy, czy nie pojawi się nowy właściciel. To lider rynku, którego wycena wydaje się atrakcyjna. Polska część biznesu rozwija się bardzo dobrze. Pytanie dotyczy tempa zdobywania zagranicznych rynków i przekonywania do siebie nowych konsumentów. Podobną drogę przechodziło Pepco. Zarząd przyznawał, że konsumenci w Polsce, Europie Zachodniej czy Wielkiej Brytanii mają odmienne oczekiwania. Dostosowanie oferty i nawet tak pozornie prostych elementów jak rozmiarówka przyniosło bardzo dobre efekty, co znalazło odzwierciedlenie w kursie akcji. Ekspansja zagraniczna zawsze niesie ryzyko, ale dobrze zarządzane spółki są w stanie skutecznie je ograniczać.

Czy sektor konsumencki zamiast banków, może przejąć rolę lidera wzrostów na warszawskiej giełdzie?

Nie skreślałbym banków. Nadal uważam je za bardzo dobrą opcję dla zagranicznych inwestorów zainteresowanych Polską. Nawet przy potencjalnych obniżkach stóp procentowych pozostają atrakcyjne. Oczywiście istnieje ryzyko dodatkowych obciążeń regulacyjnych czy podatkowych, które w ostatnim czasie wpłynęły na słabsze zachowanie sektora. Zakładając jednak, że nowe obciążenia nie zostaną wprowadzone, banki nadal wyglądają atrakcyjnie. Nie oznacza to jednak, że banki będą radziły sobie lepiej od całego rynku. W innych sektorach również znajdziemy spółki zdolne do osiągania ponadprzeciętnych stóp zwrotu.

Czytaj więcej

Banki oddają prowadzenie. Paliwa wracają na czoło stawki

Przed nami sezon wyników na warszawskiej giełdzie. Masz swoich faworytów?

Bardzo dobrze wyglądają oczekiwania dotyczące XTB. Prognozy analityków wskazują na bardzo dobry drugi kwartał. To kolejny przykład polskiej spółki, która skutecznie rozwija się na rynkach międzynarodowych. Jeżeli firma rozwija się globalnie w takim tempie, naturalne staje się pytanie o zainteresowanie ze strony inwestora branżowego. Uważam, że za taki model biznesowy należy się odpowiednia premia w wycenie. Interesująco wygląda również sektor chemiczny, któremu powinny sprzyjać czynniki surowcowe. W sektorze konsumenckim pozytywnie oceniam perspektywy Benefit Systems oraz Allegro, które już zaprezentowało wstępne wyniki. Jeżeli chodzi o rozczarowania, to nadal zwracam uwagę na przemysł, gdzie efekty restrukturyzacji pojawiają się wolniej od oczekiwań.