Przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw urosło w maju o 5,8 proc. rok do roku, było nawet symbolicznie niższe od średniej prognoz ekonomistów „Parkietu” (6 proc.). Wynik okazał się wprawdzie lepszy niż w kwietniu (5,4 proc.), ale to m.in. efekt statystyczny (ustąpienie efektu wysokiej bazy sprzed roku) oraz odpraw w górnictwie.
Majowe 5,8 proc. to – nie licząc wyniku za kwiecień – najniższy odczyt od pięciu lat. Tempo wzrostu płac hamuje w ostatnich latach m.in. ze względu na słabszy popyt na pracę. Jego emanację ekonomiści widzą m.in. w statystykach o zatrudnieniu w sektorze przedsiębiorstw. To jest w trendzie spadkowym od trzech lat. Zgodnie z poniedziałkowymi danymi, od stycznia do maja ubyło tam 24 tys. etatów. Eksperci tłumaczą to demografią, ale zauważają też m.in. przesunięcia z etatów do innych form pracy, efekty automatyzacji oraz ostrożność i oszczędność firm skutkujące ograniczaniem nowych rekrutacji.
W rezultacie słabszego popytu na pracę, pracownikom trudniej jest negocjować lepsze warunki. Dodatkowo, płaca minimalna w tym roku urosła tylko o 3 proc., najmniej od dwudziestu lat, a inflacja w ostatnich kwartałach (nawet mimo wzrostu o około 1 pkt proc. od marca) nie wywierała szczególnej presji na podwyżki rekompensujące mocne spadki wartości nabywczej, jak w latach dwucyfrowej dynamiki cen w gospodarce. – Aby sytuacja na rynku pracy zaczęła się poprawiać, potrzebny jest silniejszy impuls z gospodarki – komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Pomocny może być tegoroczny boom inwestycyjny, ale jednocześnie sytuacja geopolityczna, wpływająca na gorsze perspektywy gospodarcze u naszych partnerów handlowych, stanowi ryzyko w dół dla prognoz.
Czytaj więcej
Rada Polityki Pieniężnej podczas czerwcowego posiedzenia utrzymała stopy procentowe bez zmian, w tym stopę referencyjną NBP na poziomie 3,75 proc....
Konsument nie szarżuje
Wzrost przeciętnego wynagrodzenia w maju o 5,8 proc. r/r przy inflacji 3,1 proc. r/r dał realną dynamikę średniej płacy około 2,6 proc. r/r. To lepiej niż w kwietniu (2,1 proc.), ale gorzej niż w ostatnich kwartałach (około 4-5 proc. r/r). Prognozy przewidują, że realne tempo wzrostu płac w kolejnych kwartałach będzie oscylować w okolicach 2-3 proc. r/r, co może oddziaływać hamująco na nasze zakupowe zapędy. – Wyższe ceny, którym towarzyszy hamowanie dynamiki płac, przełożą się na ograniczenie potencjału konsumentów. Ożywienie w sprzedaży detalicznej będzie kontynuowane, ale wyraźnie spowolni – ocenia Jakub Szczepaniec, ekonomista Alior Banku.
W maju sprzedaż detaliczna towarów urosła o 3 proc. r/r, słabiej od średniej prognoz (3,8 proc.). – Konsument nie wycofał się całkowicie z zakupów. Nadal wydaje pieniądze, ale robi to bardziej wybiórczo niż jeszcze rok temu. Widać większą ostrożność i większą skłonność do selekcjonowania wydatków – komentuje Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan. Potwierdza to Adam Antoniak z ING Banku Śląskiego. – Spadkowy trend wzrostu wynagrodzeń, wyższa niż na początku roku inflacja oraz niepewność związana z wpływem przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie nieco ostudziły skłonność zakupową konsumentów – ocenia. W majowych danych z handlu widać było m.in. mniejszą skalę wzrostów sprzedaży paliwa (niespełna 10 proc. r/r względem ponad 25 proc. w kwietniu), co oznacza mniej zakupów na zapas. Z kolei coraz wolniejsze wzrosty sprzedaży dóbr trwałego użytku (m.in. meble i sprzęt RTV/AGD) zdają się sugerować większą ostrożność konsumentów w dokonywaniu większych zakupów.
Konsumpcja prywatna pozostanie w 2026 r. istotną bazą polskiego wzrostu gospodarczego, ale wyniki okażą się najpewniej słabsze niż w 2025 r. Wówczas odnotowano wzrost o 3,7 proc. r/r, w pierwszym kwartale br. spożycie gospodarstw domowych urosło zaś o 3,3 proc. r/r. Przyczyny to wspomniane hamowanie nominalnej i realnej dynamiki płac. Jednocześnie eksperci spodziewają się, że nagromadzone oszczędności pozwolą wygładzać ten trend. Warto też zauważyć, że zeszłotygodniowe dane o nastrojach konsumenckich wskazują – po tąpnięciu w marcu ze względu na blokadę Cieśniny Ormuz i wzrost cen paliw – na powrót sentymentu do poziomów sprzed wojny na Bliskim Wschodzie.
Czytaj więcej
PKB urósł w I kw. 2026 r. o 3,5 proc., słabiej niż w IV kw. 2025 r. - podał GUS. Z kolei PMI polskiego sektora przemysłowego wyniósł 49,4 pkt, najw...
Budownictwo poniżej prognoz
– Słabsza konsumpcja zapewne zaważy na wynikach PKB w drugim kwartale. Jednocześnie rozpędu nabierają inwestycje, które powinny ten efekt równoważyć – komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. W maju akurat dane o produkcji budowlano-montażowej lekko rozczarowały: analitycy średnio liczyli na wzrost o około 5 proc. r/r, a GUS zaraportował „tylko” +3,9 proc. Terminy realizacji projektów finansowanych z dotacji KPO jednak gonią, swoje robi też wzrost wydatków z unijnej polityki spójności.
Eksperci spodziewają się więc, że inwestycje będą w 2026 r. motorem napędowym polskiego wzrostu gospodarczego. – Na ten rok przewidujemy bezprecedensowy w polskiej historii napływ funduszy europejskich, którego wartość przy pełnym wykorzystaniu środków z Krajowego Planu Odbudowy może wynieść ok. 50 mld euro (ok. 210 mld zł). Impulsem dla inwestycji będą zwłaszcza dotacje z KPO. Do końca bieżącego roku do beneficjentów powinny trafić jeszcze granty o wartości blisko 60 mld zł – wyjaśnia Tomasz Tyc, starszy ekonomista Banku BNP Paribas.
Bez presji na RPP
Baryłka ropy ponownie kosztuje poniżej 80 dolarów, acz w Polsce powrót do wyższej akcyzy (od połowy czerwca) i stawki VAT 23 proc. (od 30 czerwca) będzie widoczny w inflacji. Niemniej wizja podwyżek stóp procentowych – o takim ryzyku mówiło się wiosną, a EBC już takową w strefie euro zaordynował – zniknęła. Członek RPP Ireneusz Dąbrowski mówił wręcz kilka dni temu, że obecnie obniżka stóp procentowych jest znów bardziej prawdopodobna niż podwyżka.
Pełny zestaw danych z gospodarki za maj – w tym dalszy umiarkowany wzrost przeciętnego wynagrodzenia w firmach, bliski długookresowej średniej – to uspokajający sygnał dla Rady Polityki Pieniężnej. – Z punktu widzenia RPP dane z rynku pracy są uspokajające, gdyż nie generują presji inflacyjnej. Presja ta ma aktualnie inne źródła, ale jeśli one wygasną, Rada będzie mogła zacząć myśleć o dokończeniu cyklu łagodzenia polityki monetarnej. Raczej jednak nie wydarzy się to w najbliższych miesiącach, a być może dopiero w pierwszym kwartale 2027 r. – komentuje Monika Kurtek.
Jednocześnie należy zauważyć wzrosty cen w handlu. W maju deflator sprzedaży detalicznej wyniósł 1,4 proc., w zasadzie najwięcej od dwóch lat. W trendzie wzrostowym jest też inflacja cen produkcji budowlano-montażowej, w maju wyniosła 5,5 proc. r/r, też najwięcej od 2024 r. Z kolei majowy odczyt inflacji w produkcji sprzedanej przemysłu był najwyższy od trzech lat, sięgając 2,4 proc.