Z tego artykułu dowiesz się:
- Co stało za paradoksalnym wzrostem zysku Nintendo, mimo odnotowanego spadku przychodów.
- W jaki sposób polityka celna USA bezpośrednio wpłynęła na wyniki finansowe japońskiego koncernu.
- Z jakimi konsekwencjami prawnymi mierzy się firma w związku ze zwrotem amerykańskich ceł.
- Jakie zagrożenia dla eksporterów stwarza nowa runda opłat celnych nałożonych przez administrację Trumpa.
Zysk netto japońskiego koncernu Nintendo wzrósł w drugim kwartale o 53,5 proc. rok do roku, do 147,4 mld jenów (931 mln USD lub 3,47 mld zł). Był on dużo większy od średniej prognoz analityków mówiących o zysku wynoszącym 77,8 mld jenów. Akcje Nintendo notowane w Tokio zyskały podczas piątkowej sesji prawie 5 proc.
Nintendo podało, że sprzedaż konsoli Switch 2, która trafiła do sprzedaży latem ubiegłego roku, „utrzymała silną dynamikę sprzedaży”, podczas gdy popularne gry, takie jak Yoshi and the Mysterious Book, Star Fox i Pokemon Pokopia, „osiągały stabilne wyniki”. Nie zrekompensowało to jednak ogólnego spadku sprzedaży w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej – przychody spadły o 10 proc. do 517,8 mld jenów. Co więc doprowadziło do silnego wzrostu zysku netto? Nintendo stwierdziło, że na zyski wpłynął zwrot z amerykańskich ceł, po tym, jak w lutym Sąd Najwyższy USA orzekł, że szeroko zakrojone cła handlowe Trumpa z „dnia wyzwolenia” były nielegalne.
Czytaj więcej
S&P 500 po prawie dwóch miesiącach wrócił do ustanawiania rekordów. Wyniki spółek przyczyniły się do poprawy nastrojów inwestorów. Znów uwierzyli o...
Jak amerykańskie cła wpłynęły na wynik Nintendo?
Administracja Trumpa zwróciła około 100 mld dolarów z ceł pobranych przed orzeczeniem sądu, co stanowi 60 proc. łącznej kwoty 165 mld dolarów. Trump nadal przedstawia cła jako rozwiązanie dla amerykańskiej gospodarki, które ma przywrócić produkcję krajową, zapewnić lepsze umowy handlowe i zamknąć deficyt w budżecie federalnym.
Firma złożyła pozew kilka tygodni po orzeczeniu Sądu Najwyższego USA, domagając się pełnego zwrotu od Białego Domu, obejmującego koszty ceł plus odsetki. Choć zwrot najwyraźniej już nastąpił, Nintendo nie potwierdziło pełnej kwoty, a jednocześnie wydaje się, że nadal opiera się wezwaniom do przekazania tych zwrotów konsumentom. W ubiegłym miesiącu Nintendo stało się przedmiotem pozwu zbiorowego w imieniu klientów, którzy twierdzą, że firma podniosła ceny z powodu ceł, a następnie skorzystała ze zwrotów. Prawnicy Nintendo określili pozew jako „bezpodstawny” i stwierdzili, że cena zapłacona przez klientów stanowiła „cenę zakupu towarów, które chcieli i otrzymali”.
W ubiegłym miesiącu Trump nałożył nową rundę ceł na ponad 80 krajów, w tym Japonię, co prawdopodobnie stwarza dalsze problemy dla firm, takich jak Nintendo. Koalicja 25 amerykańskich stanów USA pozywa jednak obecnie administrację Trumpa w sprawie tych opłat, co potencjalnie otwiera drogę do kolejnej rundy zwrotów dla nękanych eksporterów.