Franciszek Furmaniak, junior associate, MFW Fiałek

Franciszek Furmaniak, junior associate, MFW Fiałek

Foto: materiały prasowe

Dynamika ta nie powinna jednak przesłaniać kilku problemów ujawnionych w praktyce. Trzy z nich zasługują na szczególną uwagę: (i) paraliż rejestracyjny, (ii) wątpliwości co do zasad reprezentacji fundacji w organizacji oraz (iii) ryzyko zakwestionowania struktur tworzonych wyłącznie w celach podatkowych.

Paraliż rejestracyjny – jeden sąd dla wszystkich

Pierwszym, pozaprawnym, wyzwaniem jest czas oczekiwania na rejestrację. Rejestr Fundacji Rodzinnych prowadzony jest wyłącznie przez Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim – jeden wydział cywilny obsługuje wszystkie polskie fundacje, a zasoby kadrowe są niewystarczające. Średni czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku o wpis wynosi obecnie aż 14 miesięcy.

Równie istotny jest brak elektronizacji rejestru. Nie jest on zsynchronizowany z systemem KRS, a wszelkie czynności – notarialne nabycie nieruchomości, umowy z bankami czy sprzedaż udziałów – wymagają posługiwania się wypisami, co znacząco utrudnia obrót. Rozporządzenie ogłoszone 28 kwietnia 2026 r. (wejście w życie po 3 miesiącach) przewiduje elektroniczne wydawanie odpisów oraz udostępnianie podstawowych informacji o fundacjach na stronie sądu – nazwy, numeru RFR, siedziby, numeru NIP i REGON, które będzie można samodzielnie pobrać w formie wydruku komputerowego. To krok w dobrym kierunku, lecz na pełną elektronizację na wzór KRS przyjdzie jeszcze poczekać – zwłaszcza że wnioskowanie o odpis ma odbywać się poprzez e-mail do sądu, a przy utrzymujących się brakach kadrowych trudno oczekiwać niezwłocznego ich wydawania.

Pułapka reprezentacji – fundacja w organizacji

Wiele problemów wywołuje funkcjonowanie fundacji rodzinnej przed rejestracją. Etap, który z założenia powinien być krótkim okresem przejściowym, w praktyce, ze względu na wyżej opisane problemy, trwa kilkanaście miesięcy. W tym czasie fundacja aktywnie uczestniczy w obrocie prawnym: jest podmiotem praw i obowiązków, dokonuje czynności rozporządzających i zobowiązujących. Zasadniczy problem wiąże się z wzajemną relacją art. 23 ust. 4 i 6 oraz art. 63 ustawy o fundacji rodzinnej (u.f.r.), regulujących zasady reprezentacji fundacji rodzinnej w organizacji – brak jednoznacznych przepisów w tym zakresie generuje istotne ryzyka prawne i poważne wątpliwości interpretacyjne.

Kwestia tego, kto jest uprawniony do reprezentowania fundacji rodzinnej w organizacji przy czynnościach z członkiem zarządu nie została uregulowana jednoznacznie, w wyniku czego wykształciły się dwa przeciwstawne stanowiska.

Według pierwszego poglądu, fundacja w organizacji jest reprezentowana przez fundatora na podstawie art. 23 ust. 4 u.f.r., który uznaje się za regulację zupełną – obejmującą również czynności między fundacją a fundatorem, nawet gdy jest on członkiem zarządu. Według drugiego stanowiska, zastosowanie powinien znaleźć art. 63 u.f.r., co oznaczałoby konieczność reprezentowania fundacji przez radę nadzorczą, a w jej braku – przez pełnomocnika powołanego uchwałą zgromadzenia beneficjentów (na podstawie art. 23 ust. 6 u.f.r., nakazującego odpowiednie stosowanie przepisów o fundacji rodzinnej).

Spór ma poważne konsekwencje praktyczne. Wadliwość reprezentacji może prowadzić do nieważności zamierzonej czynności prawnej – a chodzi o umowy często o dużej wartości, których przedmiotem jest przeniesienie własności lub innych praw majątkowych na fundację.

Potrzeba legislacyjnego zaradzenia temu problemowi została dostrzeżona i w Ministerstwie Rozwoju i Technologii – w toku ostatnich konsultacji dotyczących zmian w ustawie pojawiły się liczne postulaty jednoznacznego uregulowania tej kwestii, a nawet przyjęcia rozwiązania „abolicyjnego”, które konwalidowałoby umowy zawarte z naruszeniem reguł reprezentacji. Ministerstwo deklaruje chęć podjęcia dyskusji i rozważenia zmian w tym zakresie.

Cień klauzuli GAAR – granice planowania podatkowego

Jednym z najpoważniejszych zagadnień związanych ze strukturyzowaniem fundacji rodzinnej pozostaje wyznaczenie granic dopuszczalnego planowania podatkowego. Przepisy przyznają fundacjom rodzinnym określone preferencje podatkowe, w tym w zakresie zbycia udziałów. Z pewnością fundacja rodzinna nie powinna służyć jako wehikuł umożliwiający uniknięcie obciążeń podatkowych m.in. w transakcjach sprzedaży przedsiębiorstw. Ratio legis tej instytucji było stworzenie narzędzia długoterminowego zarządzania majątkiem rodzinnym – nie zaś instrumentu agresywnej optymalizacji podatkowej bez uzasadnienia sukcesyjnego czy majątkowego. Tworzenie fundacji w celach czysto podatkowych jest obarczone istotnym ryzykiem. W przypadku struktury fundacji rodzinnej pozbawionej rzeczywistego celu gospodarczego lub sukcesyjnego, organy podatkowe mogą zastosować ogólną klauzulę przeciwko unikaniu opodatkowania (GAAR). Skutki mogą być daleko idące – od zakwestionowania podatkowych konsekwencji całej struktury i opodatkowania transakcji z pominięciem fundacji, przez naliczenie odsetek, aż po nałożenie sankcyjnego zobowiązania podatkowego.

Trzy lata funkcjonowania fundacji rodzinnej ujawniły rozbieżność między ambicją ustawodawcy a rzeczywistością stosowania prawa. Luki regulacyjne oraz napięcie w kwestii granic planowania podatkowego wymagają starannego zaplanowania zarówno zawiązania, jak i funkcjonowania fundacji. Przed podjęciem działań warto skonsultować się z doradcą prawnym i podatkowym specjalizującym się w prawie sukcesji. Kluczowe jest wyznaczenie i przemyślenie celu gospodarczego fundacji – z nastawieniem na długoterminową kumulację i ochronę majątku rodzinnego dla przyszłych pokoleń w ramach dopuszczalnych przez prawo. Tylko wtedy fundacja rodzinna może stanowić skuteczne narzędzie budowania trwałego dziedzictwa majątkowego.