WIG20 stracił 0,54 procent przy cofnięciu indeksu szerokiego rynku WIG o 0,24 procent. Obrót akcjami zbliżył się do 2,20 miliarda złotych, z czego blisko 1,75 miliarda przypadło na koszyk WIG20. Z perspektywy końca sesji widać, iż w centrum uwagi inwestorów było czekanie na comiesięczne dane z rynku pracy w USA, które – zgodnie z oczekiwaniami – przyniosły skok zmienności, ale finalnie okazały się zmienną, która nie przełożyła się na poważny ruch rynku. W istocie, przed danymi indeks WIG20 lokował się w rejonie 4020-4015 pkt., by po danych skoczyć w rejon 4034 pkt., a finalnie zamknąć sesję ułamek wyżej od poziomu 4000 pkt. Reakcja rynku wskazuje, iż GPW nie potrafiła posilić się raportem, który ożywił popyt w otoczeniu, osłabił dolara i i umocnił złotego podnosząc generalnie apetyt na ryzyko. Same dane z USA można uznać za zaskakujące i czytelnie gorsze od oczekiwań. Liczba miejsc pracy poza rolnictwem spadła w lipcu o 23 tysiące. Dane z poprzednich miesięcy zredukowano na sumę przeszło 100 tysięcy. Bezrobocie spadło do 4,1 procent, ale to efekt spadku partycypacji na rynku pracy. Efektem był dobry dla GPW układ sił, w którym Fed nie podniesie ceny kredytu we wrześniu, a nie można też wykluczyć scenariusza, iż kolejnym krokiem, choć w odległej przyszłości, będzie raczej obniżka stóp procentowych w USA. W takim kontekście spadek WIG20 sygnalizuje, iż w końcówce tygodnia popyt był już nieco zmęczony i mimo wygranej w skali tygodnia – indeks wzrósł w tym układzie czasowym o przeszło 2 procent – rynek potrzebuje nowego impulsu. Potwierdza to układ techniczny, który wysyła sygnały, iż pokonany opór na 4000 pkt. staje się raczej poziomem równoważenia się sił podaży z popytem niż fundamentem do prostej kontynuacji fali wzrostowej, która w czwartek wyniosła WIG20 na nowe ATH wyrysowane w rejonie 4037 pkt.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.