Choć żaden z ankietowanych przez „Parkiet” zespołów analitycznych nie spodziewa się zmiany stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej w środę, to część ocenia, że RPP może już nieco zmieniać ton komunikacji. Przyczynkiem do tego będzie utrzymujący się impas ws. Cieśniny Ormuz oraz wyższy od prognoz i najwyższy od blisko roku (mimo działań osłonowych CPN) odczyt inflacji w kwietniu.

Czytaj więcej

Ekonomiści prognozują: stopy procentowe bez zmian, ale RPP zaostrzy ton

Inflacja bazowa w górę

Zgodnie z szybkim szacunkiem GUS-u, w kwietniu inflacja wzrosła do 3,2 proc. r/r, sporo powyżej średniej prognoz ekonomistów dla „Parkietu” (2,9 proc.) i powyżej odczytu z marca (3 proc.). Co więcej, szacunki ekonomistów już po szybkim odczycie GUS wskazują na odbicie inflacji bazowej w okolice 2,9 proc. r/r - z 2,5 proc. w lutym i 2,7 proc. w marcu oraz powyżej prognoz formułowanych przed pierwszymi danymi o inflacji CPI (średnio 2,7 proc.). To musi wzbudzić ostrożność w Radzie.

Gdy GUS w połowie maja pokaże szczegółowe dane o kwietniowej inflacji, będzie łatwiej oceniać, skąd wziął się skok inflacji bazowej. Formalnie podłoże do wzrostu inflacji nie jest szczególnie żyzne. Rynek pracy jest w stagnacji, ekonomiści spodziewają się, że w kwietniu odnotowano kolejny spadek o 0,9 proc. r/r przeciętnego zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Do tego dynamika płac hamuje, średnio analitycy przewidują wzrost o 6,1 proc. r/r w kwietniu. Popyt konsumpcyjny jest zaś umiarkowany: marcowy skok sprzedaży detalicznej o blisko 9 proc. r/r mógł być wiedziony przez czynniki jednorazowe, i po kwietniu ekonomiści spodziewają się wzrostu już tylko o około 3 proc. r/r. Niemniej widać już po innych statystykach, że producenci starają się przerzucać rosnące koszty na odbiorców końcowych. Przykładowo, zgodnie z poniedziałkowym raportem S&P Global o PMI dla polskiego przemysłu, producenci w kwietniu podnieśli ceny najmocniej od czerwca 2022 r.

Czytaj więcej

Firmy gromadzą zapasy

RPP będzie prawdopodobnie na razie obserwować sytuację. – Myślę, że jako RPP powinniśmy poczekać co najmniej do lipca. Ale to nie znaczy na 100 proc., że na pewno do tego czasu nie będziemy reagować – mówił w kwietniu „Parkietowi” Ludwik Kotecki, członek Rady. – Gdyby istniało ryzyko, że inflacja wymknie się z przedziału wahań od celu NBP [2,5 proc. +/- 1 pkt proc. – red.] na trwałe – nie mówię o jedno- czy dwumiesięcznym wymknięciu – to wtedy pewnie zareagowalibyśmy – dodawał.

Firmy odczuwają wyższe ceny

Wpływ sytuacji geopolitycznej może być już jaskrawiej widoczny w danych o produkcji przemysłowej i sprzedaży. S&P Global raportował, że producenci budują zapasy w obawie przed dalszym wzrostem cen surowców. – Marcowe dane z gospodarki były całkiem mocne, a ich źródłem mogło być „łapanie okazji” przed skokiem inflacji. Wiemy, że konsumenci w reakcji na wojnę w Iranie zaczęli kupować część produktów, zanim podrożeją, na bazie doświadczeń z covidu. To widać było w sprzedaży mieszkań i trochę w sprzedaży detalicznej. Możliwe, że to miało również przełożenie na produkcję przemysłową – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING BSK.

Nie można wykluczyć, że w cenach producentów zobaczymy pierwszą od niemal trzech lat inflację w ujęciu rok do roku. Marzec zaskoczył tu pozytywnie: deflacja „tylko” zmniejszyła się do 0,8 proc. r/r z 2 proc. w lutym, ale wzrost miesiąc do miesiąca o 1 proc. był najwyższy od ponad trzech lat. Średnie prognozy ekonomistów na kwiecień zakładają, że inflacja producencka będzie oscylowała w okolicach 0 proc.

Foto: GG Parkiet