Wciąż zablokowana Cieśnina Ormuz, wysokie ceny ropy naftowej czy powracające na tegoroczne szczyty rentowności obligacji skarbowych niezbyt psują nastroje na rynkach akcji, a wręcz może się wydawać, że w otoczeniu powszechnego strachu amerykańskie indeksy czują się wyśmienicie. Kwietniowy optymizm objął rynki akcji szeroko, przez co najlepsze fundusze osiągnęły nawet po ponad 30 proc. zysku.
Rajd akcji na całym świecie
W ostatnich dniach rentowności amerykańskich papierów trzydziestoletnich znów wzbiły się powyżej 5 proc., tj. poziomu, który już nieraz psuł nastroje na rynkach akcji. Tym razem jednak indeksom akcji bliżej do zwyżek niż spadków, a szczególnie amerykański rynek pozostaje na fali tematu sztucznej inteligencji, pobicia prognoz wyników kwartalnych oraz lepszych niż dotychczas zakładano prognoz wyników w tym roku. Wszystkie te czynniki napędzały amerykańskie akcje także w kwietniu, kiedy najmocniejsze fundusze akcji wypracowały nawet ponad 30-proc. zyski. W rynkowej czołówce znalazły się przede wszystkim fundusze złożone ze spółek nowych technologii, w tym także i blockchainowe. Pod tym względem sytuacja przypomina to, co obserwowaliśmy na początku „rewolucji AI”.
Takiego optymizmu nie podziela jednak rynek obligacji, gdzie w ostatnich dniach rentowności wróciły do poziomów z końca marca. Początek maja nie wygląda najlepiej, ale w kwietniu fundusze dłużne zdołały na ogół zyskać. Dla niektórych produktów był to nawet czas odreagowania i spore grono funduszy wypracowało ponad 1-proc. stopy zwrotu. Dotyczy to także produktów zaklasyfikowanych do grona funduszy papierów krótkoterminowych.
Czytaj więcej
Na 57 gr została ustalona pierwsza wypłata dochodu z funduszu Beta ETF Dywidenda Plus. Kluczowe daty przypadają na maj.
Gorzej na ogólnym tle wypadło złoto, a ściślej – spółki powiązane z rynkiem tego surowca. To właśnie z tego typu produktów składa się dolna część tabeli kwietniowych wyników funduszy. W przypadku najsłabszych rozwiązań spadki sięgnęły 6,5 proc., a to sprawiło, że również trzymiesięczne wyniki znalazły się pod kreską. W dłuższym terminie ich sytuacja wygląda jednak wciąż doskonale, a w skali roku możemy mówić o zyskach rzędu 70 i więcej procent
Choć show skradły przede wszystkim fundusze nowych technologii, to przez spore rozbieżności w wynikach funduszy akcji amerykańskich oraz rynków rozwiniętych najmocniejszą kategorią kwietnia okazały się fundusze globalnych rynków wschodzących. Przeciętnie wypracowały one 12,1-proc. stopy zwrotu, natomiast ich wyniki od początku roku są wyższe o 2 pkt. proc. Żadna inna kategoria funduszy nie notuje obecnie dwucyfrowej stopy zwrotu. Blisko tej granicy są fundusze akcji polskich małych i średnich spółek, które mają za sobą udany kwiecień, ale zwyżka była tu o połowę mniejsza niż w przypadku rynkowego lidera. Fundusze szerokiego polskiego rynku wypracowały natomiast przeciętnie po 5,6 proc. w kwietniu, co daje 8-proc. zyski od początku roku. Produkty oparte na „misiach” po czterech miesiącach tego roku są o 1 pkt. proc. silniejsze.
Co ciekawe, polskie akcje, choć dały solidnie zarobić w zeszłym miesiącu, i tak były jednymi z najsłabszych w ramach tej kategorii aktywów (nie licząc akcji rynku złota). Silniejsze były rynki wschodzące zarówno w Europie , jak i te z Azji. O nastrojach na rynkach akcji najlepiej świadczy fakt, że ponad 10-proc. zyski tylko w kwietniu udało się wypracować aż czterem kategoriom produktów. Poza wspomnianymi globalnymi rynkami wschodzącymi, tak spore zyski dały także rynki rozwinięte, akcje amerykańskie oraz azjatyckie (bez Japonii).
Czytaj więcej
Tempo wzrostów indeksów nad Wisłą w tym roku jest imponujące i niewiele brakuje, by dorównało ubiegłorocznemu. Rzecz w tym, że coraz trudniej tę si...
Obligacje lekko odbiły
Do słabszej formy wróciły niestety obligacje USA. W grupie tej kwietniowy wynik sięgnął minus 1,1 proc., przez co tegoroczna stopa zwrotu zmalała do ledwie 1,3 proc. Fundusze polskich obligacji w zeszłym miesiącu co prawda odreagowały, ale ich stopy zwrotu po czterech miesiącach nie mogą jeszcze konkurować z papierami amerykańskimi. Co więcej, w przypadku funduszy inwestujących w papiery o dłuższym okresie zapadalności – w zależności od podgrupy – przeciętne straty sięgają od 1,2 proc. do 1,4 proc. Są to zarazem najsłabsze kategorie funduszy z szerokiego rynku. Ujemne wyniki od początku roku notują jeszcze tylko fundusze metali szlachetnych oraz obligacji globalnych. Jak na razie inwestorzy zakładają raczej, że w związku z zablokowaniem Cieśniny Ormuz ryzykiem jest wzrost inflacji, za czym mogłyby podążyć stopy procentowe. Z drugiej strony wyższej inflacji będzie towarzyszyć niższa dynamika wzrostu gospodarczego, aczkolwiek jak dotąd nie ma jeszcze mowy o recesji.
Akcje rosną mimo wojny, obligacje zyskają po jej zakończeniu
Rewolucja AI będzie i szybsza i szersza
Michał Cichosz zarządzający, Skarbiec TFI
Na amerykańskim rynku akcji temat wojny z Iranem zszedł na drugi plan, a inwestorzy znów skupiają się przede wszystkim na rewolucji AI. Ostatnie tygodnie dostarczyły sporo paliwa do zwyżek. Od miesięcy czekaliśmy na pojawianie się nowych modeli LLM, pracujących na chipach kolejnej generacji (Blackwell) od Nvidii. Ich wdrożenie uświadomiło inwestorów, że narzędzia sztucznej inteligencji wgryzą się w świat standardowych procesów softwarowych znacznie szybciej i mocniej niż wcześniej sądzono, co z kolei oznacza jeszcze większe inwestycje w infrastrukturę centrów danych dla AI. Popyt na moc obliczeniową będzie zatem zdecydowane większy, podczas gdy podaż infrastruktury wciąż jest nie wystarczająca. Skalę wzrostu popytu na moc obliczeniową najlepiej obrazuje fakt, że cena rynkowa wynajmu na godzinę czteroletnich chipów Hopper od Nvidii skoczyła w ciągu ostatnich miesięcy o ponad 40 proc.
Jeśli chodzi o przebieg dotychczas ogłaszanych inwestycji w infrastrukturę AI, to wszystko właściwie przebiega zgodnie z planem. Potencjalne problemy związane z zasilaniem centrów danych mogą się pojawić dopiero w 2028 r.
Pesymizm może sporo kosztować
Piotr Miliński zarządzający, Quercus TFI
Sezon wynikowy napędził odbicie spółek technologicznych, chociaż ostatnie parę sesji przypomina raczej narastającą euforię, a nie spokojną wycenę fundamentów. Prym wiodą spółki o wysokiej zmienności i atrakcyjnej narracji.
Po co rozgrywać akcje „nudnej” Nvidii, skoro można załapać się na paraboliczny wzrost kursów producentów optyki (Lumentum), pamięci (Micron) czy przeżywającego renesans Intela?
Inwestorzy doceniają co prawda tempo wzrostów infrastruktury chmurowej w Alphabecie czy Amazonie, ale nawet ich kursy nie nadążają za mniejszymi, nadal nierentownymi konkurentami (Nebius i Coreweave).
Przy obecnych wycenach amerykańskiej technologii, zapowiadanych nakładach kapitałowych i prognozowanym wzroście zysków ciężko być pesymistycznie nastawionym do indeksów akcji.
Obecne zachowanie spekulacyjnych segmentów rynku skłania mnie jednak do stopniowej realizacji zysków w najbardziej rozgrzanych spółkach.
Spółki blockchainowe znów na fali
Michał Paul analityk, Superfund TFI
W ostatnim czasie obserwowaliśmy dynamiczne odbicie w górę indeksu S&P 500, mimo trwającej wojny na Bliskim Wschodzie. Wynika to z bardzo dobrych wyników największych spółek technologicznych oraz zwiększania nakładów na infrastrukturę AI, która napędza obecną hossę. Według FactSetu wzrost zysków w I kwartale szacowano na około 13 proc. rok do roku, jednak obecnie wiadomo, że najprawdopodobniej przekroczy 25 proc. Z kolei Morgan Stanley podnosi prognozy wydatków na infrastrukturę AI do 800 mld USD w tym roku i 1,1 bln USD w 2027 r. W środowisku rosnących nakładów i mocnych wyników wyraźnie odbiły w górę spółki blockchainowe, zapewniające dostęp do mocy obliczeniowych. Wsparciem było także relatywnie silne zachowanie bitcoina, choć należy pamiętać, że do jesieni pozostajemy w cyklicznej bessie. Mimo to tak silny wzrost zysków sprawia, że inwestorzy nie mogą być nieobecni na rynku amerykańskim. Dla spółek blockchainowych I kwartał był okresem akumulacji, a kolejne korekty można wykorzystać do budowy pozycji pod przyszłe cykliczne wzrosty bitcoina.
Gdy wojna się skończy, rentowności spadną
Krystian Jarmoła zarządzający, Rockbridge TFI
Zarządzanie inwestycjami na rynku długu to w dalszym ciągu zmaganie się z podwyższoną zmiennością, którą wywołują napięcia geopolityczne. Wyceny skarbowych papierów dłużnych w ostatnim czasie mają bardzo wysoką korelację z wycenami ropy naftowej. Blokada cieśniny Ormuz ogranicza praktycznie do zera przepływ tego surowca, zmniejszając jego podaż i tym samym podnosząc wyceny do dawno niewidzianych poziomów. W ostatnim czasie rentowności polskich dziesięcioletnich obligacji skarbowych osiągnęły poziom ponad 5,90 proc., zwiększając swoją atrakcyjność. Najbliższe tygodnie stoją pod znakiem zapytania o moment zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Szybkie zakończenie spowoduje gwałtowny wzrost wycen obligacji skarbowych. W ostatnim czasie na drugi plan zszedł temat wysokiego i stale powiększającego się deficytu fiskalnego. Myślę, że tak szybko, jak zakończy się wojna, wróci ten temat, więc warto być z nim na bieżąco. Najlepszy w kwietniu wynik funduszu w grupie porównawczej udało się uzyskać dzięki aktywnemu zarządzaniu, które stosujemy od lat w Rockbridge TFI.