Po pierwszej sesji tygodnia można było odczuwać niedosyt. Popyt niby przeważał, ale ostatecznie dzień zakończył się tylko symbolicznymi wzrostami. We wtorek byki dostały okazję, by się poprawić i patrząc na przebieg notowań, można powiedzieć, że całkiem dobrze to im poszło.
Sam początek dnia giełdowego był jeszcze dość niemrawy. Popyt szybko jednak zwietrzył swoją szansę i ruszył do bardziej zdecydowanego ataku. Bez problemu udało się pokonać okrągły poziom 3500 pkt, a w połowie notowań nasz główny wskaźnik był około 1 proc. na plusie.
Mając świeżo w pamięci poniedziałkową sesję, oczywiście trzeba było zachować czujność do końca dnia. Tym razem jednak sprzyjało nam otoczenie. Wzrosty widzieliśmy na innych europejskich rynkach, od wyraźnych zwyżek zaczął się także dzień na Wall Street, a i ropa naftowa notowała w drugiej części dnia wyraźne cofnięcie. Byki dostały więc szansę i skutecznie ją wykorzystały.
Czytaj więcej
- Większość zarządzających, z którymi rozmawiałem, widzi 75 proc. prawdopodobieństwa, że wojna w Iranie szybko się zakończy, a tylko 20 proc., że p...
Oczywiście to, że na GPW zawitał kolor zielony, może cieszyć, ale trzeba jednocześnie mieć świadomość, że na razie ciężko jest też mówić o jakimś przełomie. W ostatnim czasie rynek doświadczył korekty spadkowej, do szczytów wciąż więc nam trochę brakuje, a zmienne otoczenie, a w szczególności geopolityka, powodują, że droga do kolejnych rekordów wcale nie musi być miła i przyjemna. We wtorek zrobiliśmy krok w dobrą stronę, ale wciąż jeszcze sporo przed nami. W przypadku indeksu WIG do historycznego szczytu brakuje obecnie około 5 proc.