Z tego artykułu dowiesz się:
- Co może zmienić się w komunikacji Rady Polityki Pieniężnej
- Jakie są perspektywy stóp procentowych oraz rynkowe oczekiwania na kolejne miesiące
- Jakie są warunki dla podwyżki stóp procentowych w Polsce?
Decyzja RPP zapadnie w środę, w czwartek z kolei odbędzie się konferencja prasowa prezesa NBP i przewodniczącego Rady Adama Glapińskiego. Oczekiwania blisko 20 ekonomistów i zespołów makroekonomicznych ankietowanych przez „Rzeczpospolitą" są zbieżne: utrzymanie stóp procentowych bez zmian, w tym referencyjnej, głównej stopy NBP na poziomie 3,75 proc.
– RPP obecnie jest w trybie obserwacji wydarzeń zewnętrznych i ich wpływu na krajową gospodarkę. W tej sytuacji oczekujemy dalszej stabilizacji stóp procentowych w maju – komentuje Jakub Szczepaniec, ekonomista Alior Banku. – RPP będzie stała w miejscu, główna stopa 3,75 proc. to stan na co najmniej kilka kolejnych miesięcy – dodaje Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku.
Czytaj więcej
Inflacja w kwietniu w Polsce urosła do 3,2 proc. r/r – podał Główny Urząd Statystyczny. To więcej od średnich prognoz ekonomistów dla „Parkietu” (2...
Stopy procentowe bez zmian, ale retoryka ostrzejsza
To, co może się natomiast zmienić, to retoryka płynąca z komunikatu po posiedzeniu, z konferencji prezesa Glapińskiego, oraz z komentarzy pozostałych członków w kolejnych dniach. – Napływające z rynku wieści i dane mogą skłonić decydentów do zmiany tonu – ocenia Roman Ziruk, starszy analityk Ebury. – Zakłócenia w dostawach surowców energetycznych utrzymują się, wywierając presję na wzrost cen. Kwestie te znajdują już odzwierciedlenie w danych, dynamika cen konsumpcyjnych w Polsce w kwietniu była wyraźnie wyższa od szacunków konsensusu. To wzbudza nowe obawy dotyczące rozlewania się inflacji – zauważa.
Zgodnie z szybkim szacunkiem Głównego Urzędu Statystycznego, w kwietniu inflacja wzrosła do 3,2 proc. r/r, sporo powyżej średniej prognoz ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” (2,9 proc.) i powyżej odczytu z marca (3 proc.). Co więcej, szacunki ekonomistów wskazują na odbicie inflacji bazowej w okolice 2,9 proc. r/r, z 2,5 proc. w lutym i 2,7 proc. w marcu. To musi wzbudzić ostrożność w Radzie. Przypomnijmy: inflacja bazowa to dynamika cen z pominięciem cen żywności i energii, na które RPP ma bardzo ograniczony wpływ. Inflacja bazowa lepiej oddaje siłę wewnętrznych procesów inflacyjnych w kraju. Gdy GUS w połowie maja pokaże szczegółowe dane o kwietniowej inflacji, będzie łatwiej oceniać skąd wziął się skok inflacji bazowej. Formalnie podłoże do wzrostu inflacji nie jest szczególnie żyzne – rynek pracy jest w stagnacji, dynamika płac hamuje, a popyt konsumpcyjny jest umiarkowany – niemniej widać już po innych statystykach, że producenci starają się przerzucać rosnące koszty na odbiorców końcowych.
RPP będzie prawdopodobnie na razie obserwować sytuację, czekając z reakcją przynajmniej do lipcowej projekcji inflacyjnej Narodowego Banku Polskiego. – Myślę, że jako RPP powinniśmy poczekać na formułowanie jakichkolwiek rekomendacji czy przewidywań co do dalszych ewentualnych zmian w polityce pieniężnej co najmniej do lipca. Ale to nie znaczy na 100 proc., że na pewno do tego czasu nie będziemy reagować – mówił w kwietniu „Parkietowi” Ludwik Kotecki, członek Rady. – Gdyby istniało ryzyko, że inflacja wymknie się z przedziału „dopuszczalnych” czy „tolerowanych” wahań od celu NBP [2,5 proc. +/- 1 pkt proc. – red.] na trwałe – nie mówię o jedno- czy dwumiesięcznym wymknięciu, bo przy takim szoku podażowym to może się wydarzyć – to wtedy pewnie zareagowalibyśmy. Rada wygląda dziś na taką, która się nie zawaha – dodawał.
Czytaj więcej
Dyskusja o „polskim SAFE” przypomniała, że NBP ma narzędzia, aby częściowo, pośrednio wpływać na politykę fiskalną. Ekonomiści w większości wspiera...
Co dalej ze stopami procentowymi?
– W obliczu najnowszych doniesień wszelkie nadzieje na kolejne obniżki stóp procentowych w tym roku wydają się nieuzasadnione – uważa Ziruk z Ebury. Zresztą w bardzo podobnym tonie już po szybkim szacunku inflacji za kwiecień wypowiedział się członek RPP Ireneusz Dąbrowski. Przekazał on agencji Bloomberga, że prawdopodobieństwo obniżek stóp procentowych znacznie spadło.
– Podwyższone odczyty inflacji mogą wywołać bardziej jastrzębie komentarze ze strony RPP, niemniej nadal prognozujemy stabilizację stóp procentowych NBP w tym roku – ocenia Marcin Luziński, ekonomista Erste Bank Polska. Stabilizacja stóp w tym roku pozostaje też scenariuszem bazowym dla innych zespołów, ale z każdym kolejnym tygodniem bez przełomu w cieśninie Ormuz to przekonanie będzie topnieć. Rynek, poprzez kontrakty FRA, wycenia, że za rok stopy procentowe w Polsce mogą być nawet o 75 punktów bazowych wyższe niż obecnie. – Kluczowym pytaniem jest, czy rynki mają rację, wyceniając zacieśnienie polityki pieniężnej. Na chwilę obecną uważamy, że te oczekiwania są przedwczesne – komentuje Ziruk. Uważa jednak, że RPP powinna postępować ostrożnie, bo ryzyka inflacyjne są nad wyraz widoczne.
– Eskalacja napięcia w Zatoce Perskiej rodzi ryzyko dalszego przyspieszania wzrostu cen w gospodarce. Jeśli konflikt się szybko nie zakończy, wskaźnik inflacji bardzo szybko dotrze i przebije górną granicę odchyleń od celu NBP – komentuje Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. – Można w związku z tym zapomnieć o dalszych obniżkach stóp procentowych, a jednocześnie rośnie prawdopodobieństwo, że będą one musiały być podwyższone – dodaje.
Warto zwrócić uwagę, że jeszcze przed blokadą cieśniny Ormuz członkowie RPP, w tym prezes Glapiński, sugerowali utrzymanie realnej stopy procentowej gdzieś w okolicach 1-1,5 pkt proc. W kwietniu inflacja była już „tylko” o 0,55 pkt proc. niższa od głównej stopy NBP. Kryzys w Zatoce Perskiej uderza jednocześnie w tempo wzrostu gospodarczego, niemniej dalszy wzrost inflacji i prognozy jej trwałego wyjścia poza cel NBP (przykładowo, ekonomiści Pekao spodziewają się odczytów w okolicach 4 proc. pod koniec roku) mogą zmotywować w końcu RPP do podwyżki stóp w dalszej części roku.