WIG20 zwyżkował o 1,08 procent przy obrocie przekraczającym 1,77 miliarda złotych, gdy indeks szerokiego rynku WIG zyskał 0,92 procent zbierając niemal 2,23 miliarda złotych obrotu. Z perspektywy końca sesji widać, iż w centrum sceny była postawa otoczenia, które operowało w kontekście zwiększonego apetytu na ryzyko. Utrzymujące się ciągle kruche, ale jednak zawieszenie walk między USA i Iranem przełożyło się na spadek cen ropy. W istocie, kontrakty na ropę WTI i Brent zaczęły przeceniać się około 8:00 czasu polskiego, by w czasie zamykania sesji na rynkach europejskich tracić po około 3 procent. Równolegle ze spadkiem cen surowca zwyżek szukały indeksy europejskie, którym pomagało też osłabienie dolara. GPW – z akcentem na WIG20 - dostała jeszcze umocnienie złotego i zwyżki cen metali, co zsumowało się w silny impuls wzrostowy i w pewnym sensie wymusiło wejście do gry strony popytowej. Efektem jest najlepsza sesja WIG20 pod względem zmiany procentowej od połowy kwietnia, a więc momentu, w którym indeks zaczął serię kreślenia spadkowych świec trwających przez 9 dni. Pierwszy biały korpus od 21 kwietnia nie tylko złamał serię spadkową, ale też wpisał się w ostatnie zwarcie popytu z podażą w rejonie technicznego wsparcia w rejonie 3500 pkt. Na chwilę obecną trudno mówić o zakończeniu konsolidacji w rejonie psychologicznego poziomu, ale też trudno nie odnotować zwiększonej aktywności rynku, która potwierdza ruch cen. W praktyce, popyt staje przed szansą zbudowania ruchu, który stanie się przeciwwagą dla ostatniej przeceny. Ryzykiem w tym układzie sił pozostaje postawa giełd bazowych oraz kruchość rozejmu na Bliskim Wschodzie. Powrót do gorącej fazy konfliktu zapewne przyniósłby dalsze wzrosty cen ropy, co oznaczałoby, iż na rynki wróciłaby kluczowa zmienna stojąca za przecenami akcji w Europie w drugiej połowie kwietnia.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.