Tę znana od wieków prawdę odkryli nagle ostatnio europejscy politycy (a i to raczej pod wpływem czynników zewnętrznych niż z wewnętrznej potrzeby) i po latach pompowania gospodarek i portfeli obywateli wydatkami socjalnymi (na kredyt, który będzie do spłacenia przez przyszłe pokolenie) stwierdzili, że może pora zająć się tą dziedziną.
Stąd program SAFE, którego idea jest jednak trochę - moim zdaniem - przyznaniem się do błędu: nie zbudowaliśmy wcześniej wystarczającej rezerwy środków na bezpieczeństwo narodowe. Stąd pilna konieczność pożyczenia dzisiaj pieniędzy na ten cel, drożej niż było to możliwe kilka lat temu.
Pojawił się nawet w tym kontekście argument „musimy wydać te pieniądze, bo bez tego może nas albo naszych dzieci za kilka lat już tu nie być”. Nośny. Faktycznie, wydane z programu SAFE pieniądze mogą wydawać na tle innych programów (typu 800+) sensowną inwestycją, która – inaczej niż wiele wcześniejszych inicjatyw – przyniesie przyszłemu pokoleniu realne korzyści, a nie tylko odsetki i kredyty do spłacenia. Oczywiście wszystko pod warunkiem, że pieniądze te zostaną wydane efektywnie i z głową.
Porównajmy teraz entuzjazm do wydawania środków na poprawę w zakresie obronności z inwestycjami w ochronę zdrowia. F-35 za setki milionów, bateria czołgów z Korei – szybka decyzja, ale i łatwo i szybko można wydać pieniądze. Budowa szpitala czy centrum szkoleniowego – lata prac i konsultacji.
W latach 2020-2022 mieliśmy w Polsce około 250 tysięcy nadmiarowych zgonów z powodu niewystarczająco sprawnie działającej służby zdrowia w czasie pandemii. Nawet obecnie rocznie według szacunków takich zgonów jest wciąż kilkadziesiąt tysięcy – czy to z powodu zbyt długiego oczekiwania na zabieg, czy z powodów zbyt późnego wykrycia choroby. Może to nie są liczby porównywalne z liczbą ofiar na wojnie, ale jednak pokazują skalę kryzysu.
Czy słyszymy w obliczu tego problemu o szybkiej ścieżce legislacyjnej dla kompleksowej reformy służby zdrowia czy systemu rehabilitacji? Czy ktoś kogoś szantażuje, że brak podpisu pod ustawą, która zwiększa wydatki na służbę zdrowia i reformuje system poboru składki zdrowotnej oznacza, że umrą niepotrzebnie kolejne dziesiątki tysięcy Polaków? Czy dziś ktokolwiek poważnie podchodzi do problemu nieefektywnego sposobu wydawania pieniędzy w placówkach zdrowotnych, czy wdrożono procedurę udzielania szybkich pożyczek na skrócenie kolejek do lekarzy czy zabiegów, które uratowałyby życie pacjentów? Czy kupujemy w placówkach zagranicznych pakiety usług medycznych, gdy w Polsce zbyt długo czeka się na zabieg?
Wydaje się, że w tej dziedzinie państwo nie reaguje z taką samą determinacją, jak w kwestiach militarnych, a przecież i tu, i tam chodzi o życie obywateli i niedopuszczenie do jego skrócenia tylko dlatego, że nie przeznaczono odpowiednich środków finansowych. Dziś nawet wolimy kosztem kilku mln zł przerobić skrzyżowanie, aby było bezpieczniej, ratując 1-2 osoby na dekadę, a często skąpi się te same kilka mln zł na leczenie kilkudziesięciu osób w mniejszej miejscowości.
Zagrożenie wojenne oczywiście jest, choć pewnie wciąż bardziej potencjalne niż realne. A kryzys zdrowotny mamy już od lat, choć może nie widać go w codziennych wydaniach wiadomości. Zamykane oddziały, braki kadrowe i pacjenci czekający miesiącami na diagnozę, a w tle apele Naczelnej Izby Lekarskiej o ograniczenie liczby specjalizacji kształcących lekarzy (bo rzekomo za chwilę będzie ich za dużo).
Nie krytykujmy SAFE. W obecnej sytuacji geopolitycznej zadłużenie się na rzecz bezpieczeństwa jest racjonalne. Jednak musimy sobie zdać sprawę z jednego: przez lata przejadaliśmy dobrą koniunkturę i głównie finansowaliśmy transfery socjalne. Nikt nie zastanawiał się nad budowaniem systemowej odporności państwa w tym czy innym obszarze. Dziś zaczynamy płacić za to rachunki, a konieczność uruchomienia SAFE jest jednym z tego elementów. Następnymi będą zmierzenie się z zapaścią w służbie zdrowia czy konsekwencjami niskiego przyrostu naturalnego. Słyszymy dzisiaj: warto zadłużyć się dla przyszłych pokoleń. Racja, ale nikt nie dopowie: przespaliśmy w wielu kwestiach ostatnie lata i inwestycji ani w system zdrowia, ani w armię nie potraktowaliśmy z należytą uwagą, i dlatego SAFE dziś to konieczność. I to byłoby postawienie sprawy fair.