Jakie ma pan wrażenia po forum w Davos?

Bardzo pozytywne. Zaistnieliśmy z wysokiego C. Było to widoczne nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Na pewno Davos zauważyło, że Dom Polski powstał po raz drugi. Mocno zaistnieliśmy tematami, które tam poruszyliśmy.

Jaki PZU miało tam cel?

Zbieżny z celami Pekao, bo jesteśmy jedną grupą. W Davos są najwięksi globalni inwestorzy, co dla nas jako rozpoznawanej spółki giełdowej jest niesamowicie ważne. Tym razem zależało nam, żeby zrobić reklamę dla całego naszego regionu Europy i aby traktować Trójmorze jako rynek wschodzący, całościowo bardzo ciekawy z punktu widzenia inwestorów. Ponadto zrobić reklamę dla naszych funduszy i naszego indeksu. Była to odpowiednia platforma, żeby dotrzeć do światowej publiczności, a przy okazji promować nasz kraj.

Uruchomiliście specjalne fundusze, które umożliwiają inwestycje w całym regionie Trójmorza.

Zależało nam, żeby od razu dać narzędzie do kupna pomysłu na Trójmorze. Nasza giełda we współpracy z giełdami regionu zbudowała indeks, który po raz pierwszy jest skoncentrowanym spojrzeniem na nasz region. To 100 największych spółek z regionu Trójmorza, najbardziej płynnych. Odzwierciedlają prawdziwy rozwój ekonomiczny całego, perspektywicznego regionu. To pretekst, żeby o tym regionie szerzej rozmawiać. Wydaje mi się, że dotarliśmy gdzie trzeba.

Z jakiego kierunku można się spodziewać napływów kapitału? Z Azji, Ameryki?

Niskie stopy procentowe i konieczność alokowania nadwyżki są powszechne na świecie. Widzimy to np. ze strony amerykańskich funduszy, które mają potrzebę dywersyfikacji. Cały czas patrzą na rynki wschodzące. Tak samo fundusze azjatyckie i bliskowschodnie. Rynki wschodzące nie zawsze dały zarobić, biorąc pod uwagę perturbacje ocierające się o wojnę handlową. Europa też nie do końca satysfakcjonowała inwestorów, bo wzrost w zachodniej części jest anemiczny. Jeżeli wierzyć ekspertom, można powalczyć, żeby część funduszy przekierowali do rosnącej części Europy. To niesamowicie duża część światowych inwestycji.

Przewodnim tematem w Davos były zmiany klimatyczne i ochrona środowiska. Przybywa ekstremalnych zjawisk w przyrodzie. Ceny polis pójdą w górę?

Nie było w ostatnich latach na świecie niczego, co by stanowczo odbiegało od normy. Patrząc na poziom wypłaconych odszkodowań przez rok w Polsce za warunki atmosferyczne, też nie widzimy czegoś, co by stanowczo odbiegało od trendów długoletnich.

Jeżeli chodzi o kwestię przyszłości i inwestycji w transformację energetyczną, lepsze powietrze w Polsce itp., jako PZU chcemy być zaangażowani. Jesteśmy jedną z niewielu spółek, które podjęły współpracę z większymi spółkami pod egidą ONZ, jeżeli chodzi o myślenie o odpowiedzialnych ubezpieczeniach w kontekście klimatycznym.

W Davos powstała rada biznesu prezesów największych spółek. To może być platforma, gdzie konieczne inwestycje w kierunku ekologicznym mogą być rozważane.

Zmieniając temat rozmowy... Na stole jest wasza oferta przejęcia mBanku. Ewentualna transakcja może mieć wpływ na politykę dywidendową PZU?

Za wcześnie, żeby na to pytanie odpowiedzieć rzetelnie.