Fundusze indeksowe i ETF-y stają się w ostatnich miesiącach najczęściej tworzonymi nowymi produktami na polskim rynku, a za nimi idą też pieniądze. Czy nowa moda skończy się podobnie jak poprzednie, czy może mit aktywnego zarządzania nad Wisłą upada?
Twardsi klienci
Po ubiegłym roku fani aktywnego zarządzania pochowali głowy w piasek. Patrząc na wyniki funduszy polskich akcji wniosek może być tylko jeden – zdecydowana większość funduszy zarządzanych aktywnie przyniosła zyski niższe niż portfel pasywny. Co więcej, najsłabsze fundusze polskich akcji wypracowały ledwie połowę wyniku funduszy indeksowych. A skoro tak, to wzięcie dodatkowego ryzyka w postaci wizji zarządzającego stanęło pod sporym znakiem zapytania i wygląda na to, że z takiego założenia wychodzi coraz więcej osób w Polsce. W przypadku bardziej ryzykownych produktów to właśnie fundusze indeksowe i ETF-y w ostatnich miesiącach przyciągają najwięcej kapitału i jest to zjawisko, którego dotąd nad Wisłą nie obserwowaliśmy.
Coraz więcej towarzystw funduszy inwestycyjnych dostrzega rosnącą popularność prostych, opartych na automatycznym zarządzaniu produktów. Kilka lat temu TFI PZU wystartowało z rodziną funduszy inPZU, dając klientom dostęp do szerokiej oferty prostych i tanich rozwiązań. Teraz wspomniane towarzystwo idzie krok dalej i wchodzi w ETF-y, czyli fundusze notowane na giełdzie, otwierając się w ten sposób na nowy kanał sprzedaży. - W Europie aktywa funduszy pasywnych dynamicznie rosną. W ostatnich dwóch latach obserwowaliśmy też skokowy wzrost popularności funduszy indeksowych inPZU. Jesteśmy więc przekonani, że to dobry moment na wejście w segment ETF – mówi Jarosław Leśniczak, wiceprezes zarządu TFI PZU. - Po marcowym debiucie funduszu dającego ekspozycję na 60 największych spółek z GPW, do końca roku planujemy udostępnić inwestorom jeszcze pięć strategii, które będą odzwierciedlały zachowanie indeksów z głównego nurtu inwestycyjnego. Docelowa paleta naszych ETF-ów powinna być gotowa w 2027 r. - zapowiada Leśniczak.
Kilka tygodni temu fundusze indeksowe zarejestrowało z kolei Millennium TFI i jest to pierwsza tak poważna zmiana w ofercie tego TFI od wieków.
Kolejne ETF-y powstają także w rodzinie Beta, a na to, że to już nie przelewki, tylko coraz większa konkurencja dla produktów zarządzanych aktywnie, wskazują wyniki sprzedaży. W ciągu dwóch pierwszych miesięcy tego roku napływy netto do ETF-ów Beta sięgnęły 538 mln zł, podczas gdy w całym poprzednim roku saldo napływów było jedynie 30 mln zł wyższe.