Już wtedy mogło się wydawać, że są niepoprawnymi optymistami, od tego czasu zmieniło się niewiele – hossa na Wall Street trwa już prawie dekadę, przez ten czas S&P 500 urósł o 250 proc.
Zarządzający przekonują, że ich pomysł nie jest przejawem optymizmu, a wynikiem chłodnej kalkulacji. – W 2013 r. na amerykańskiej giełdzie skończył się trend boczny, trwający od przełomu wieków, czyli od pęknięcia bańki internetowej – tłumaczy Bujko. – Z tej perspektywy można przyjąć, że hossa w USA trwa nie dziewięć lat, tylko cztery. Analizując trendy wzrostowe, które na rynku amerykańskim przychodziły właśnie po takich przedłużających się trendach bocznych, możemy przyjąć, że zwyżki za oceanem potrwają nawet kilkanaście lat. Co oczywiście nie znaczy, że po drodze nie będzie korekt.