Znów odżyły nadzieje na deeskalację konfliktu w Zatoce Perskiej. Czy cena ropy ma szanse spaść i ustabilizować się na dużo niższym poziomie? 

Głębszy spadek byłby możliwy jedynie w przypadku rzeczywistego zakończenia konfliktu na Bliskim Wschodzie. Przy dosyć dużych nadziejach na zakończenie wojny w Iranie pod koniec czerwca cena ropy Brent spadła do prawie 70 USD za baryłkę, ale potem odbiła i w lipcu skoczyła do ponad 100 USD. Przy niepewnej sytuacji dotyczącej cieśniny Ormuz poziom równowagi może się znajdować wokół 80 - 90 dolarów.  Przy dalszej eskalacji konfliktu możemy znów zobaczyć kurs ropy powyżej 100 USD. Zakończenie konfliktu przyniesie ulgę i spadek ceny ropy poniżej 80 USD.

Reklama
Reklama

 

Foto: parkiet.com

Rynki akcji reagują na to, co dzieje się z notowaniami ropy, ale patrzą też na dolara. Od kwietnia dolar się umacniał. Kurs EUR/USD spadał z 1,18 do prawie 1,13 pod koniec czerwca. Ostatnio dolar zaczął tracić. Będzie słabł dalej? 

Poziom 1,15 – 1,16 to może być obecnie maksimum dla kursu EUR/USD. Wartość 1,16 to jest prognoza naszych ekonomistów na ten rok dla tej pary walutowej. To wcześniejsze umocnienie dolara mogło wynikać z tego, że rynek wyceniał bardziej jastrzębia politykę nowego prezesa Fedu, Kevina Warsha. Były obawy o skok inflacji. Fed na razie stóp procentowych nie podniósł, a EBC podniósł. Prognozujemy, że EBC jeszcze raz podwyższy stopy we wrześniu. W przypadku Fedu spodziewamy się trzech podwyżek, pierwszej dopiero w grudniu. Wydaje się, że dolar raczej będzie się konsolidował na poziomach 1,14 – 1,16 do końca roku.

 

Foto: parkiet.com

Poza geopolityką, danymi makro najważniejszy wpływ na koniunkturę na giełdach mają wyniki finansowe spółek. I te wyniki są solidne. Patrząc tak ogólnie na rynek amerykański, czy polski, to spółki pozytywnie zaskakują? 

Te dobre fundamenty spółek widać m.in. na wykresie (dane Bloomberga) pokazującym znormalizowaną zmianę od początku 2021 r. prognoz dotyczących zysków na akcję (EPS) – spojrzenie 12 miesięcy do przodu. Ostatnie lata były bardzo dobre dla S&P 500 czy dla WIG. Patrząc szerzej można  powiedzieć, że nasza gospodarka od kilku lat dobrze sobie radzi na tle gospodarek europejskich czy światowych. Nasza struktura rynku, czyli dosyć duży udział banków, spółek surowcowych, firm konsumenckich, dobrze wypadała w tym otoczeniu wyższej inflacji, którą mamy po covidzie. Te dobre wyniki to jedno ze źródeł hossy na naszym rynku. Zwróciłbym też uwagę na znaczące przyspieszenie tempa rewizji prognoz EPS w ostatnim roku i to nie tylko na naszym rynku, ale tak generalnie, na rynku amerykańskim czy na rynkach emerging markets. To jest efekt bardzo dobrych wyników spółek technologicznych, które mają coraz większy udział w S&P 500 czy w indeksie MSCI EM i cały czas są motorami obecnej hossy.

Foto: parkiet.com

Obecna hossa trwa od października 2022 r. Czy po tak dużych wzrostach kursów akcji, wskaźniki wyceny np. prognozowany P/E (cena do zysku) nie są już wymagające? Oczywiście rosną też zyski…

Patrząc na wykres prognozowanych wskaźników P/E, ta przestrzeń do wzrostów na giełdach jeszcze jest właśnie dzięki spodziewanym dobrym wynikom spółek. W związku z tym, że zyski tak mocno rosną, wskaźniki wyceny korygują się i pozostają na nieco bardziej atrakcyjnych poziomach. Ciekawie wygląda relacja wyceny naszego indeksu WIG i indeksu MSCI Emerging Markets. Przez parę lat byliśmy notowani z  bardzo dużym dyskontem. I zamykanie tego dyskonta, napływ kapitału na nasz rynek, był tym drugim silnikiem mocnej hossy. Ostatnio linie prognozowanego P/E dla WIG i dla MSCI EM się połączyły. To głównie z tego powodu, że prognozy zysków spółek technologicznych, które mają duży udział w indeksie emerging markets, czyli tajwański TSMC czy koreańskie Samsung i SK Hynix tak szybko rosną, że wzrost ich notowań nie nadąża za wzrostami EPS. Ten wskaźnik siłą rzeczy się uatrakcyjnia i pierwszy raz od dawna nasz rynek jest wyceniany trochę wyżej od rynków emerging markets. Ale moim zdaniem to nie jest jakiś sygnał ostrzegawczy. To nie jest spowodowane tym, że u nas na giełdzie jest jakoś bardzo drogo, tylko tym, że na emerging markets są firmy, dla których jest tak duże czy niespotykane w ostatnich latach tempo rewizji prognoz zysków. Paradoksalnie, być może to wesprze też nasz rynek. Jeżeli inwestorzy globalni zobaczą, że generalnie szeroki indeks MSCI Emerging Markets jest coraz atrakcyjniej wyceniany, to napływ kapitału na rynki rozwijające się, w tym polski, może postępować.

Foto: parkiet.com

Na rynku amerykańskim indeksy biją rekordy. S&P 500 ma szanse na 8 tys. pkt?

S&P 500 już od ponad dwóch miesięcy przebywał w konsolidacji. Im dłuższy okres konsolidacji, tym potem po wybiciu, tak teoretycznie, ten ruch może być mocniejszy. Biorąc pod uwagę dobre wyniki spółek, ich wyceny czy możliwe uspokojenie sytuacji na Bliskim Wschodzie, to kierunkowo spodziewam się wybicia indeksu w górę. Jeżeli sierpień będzie dobry dla rynku akcji, to nie jest wykluczone, że we wrześniu, październiku przyjdzie jakaś korekta. Ale patrząc tak np. sześć miesięcy do przodu, to zakładam kontynuację trendu wzrostowego na amerykańskiej giełdzie.

 

Foto: parkiet.com

Rekordy mamy też na warszawskiej giełdzie. Jeszcze niedawno pytaliśmy analityków o to, czy WIG przebije 150 tys. pkt, a WIG20 sięgnie 4 tys. pkt. Teraz trzeba podnieść te poprzeczki? Hossa się utrzyma?

Liczę na kontynuację trendu wzrostowego na GPW w kolejnych miesiącach. Trend na wykresie WIG20 jest solidny, bardzo czytelny, wyrazisty. Nie jest też jakiś skrajnie optymistyczny, co jest dobrą informacją. Nie ma przegrzania naszego rynku. Możliwa jest jakaś korekta czy zatrzymanie wzrostu. Nasz indeks wyjątkowo dobrze sobie radził na tle innych indeksów w lipcu. Niewykluczone, że w sierpniu nastąpi rotacja z powrotem do spółek technologicznych z tych firm wartościowych, defensywnych, z którymi pewnie bardziej nasz WIG20 jest kojarzony. Wtedy WIG20 by stanął, a reszta świata będzie rosnąć. Ale nie spodziewam się większej korekty. Nasz rynek nie jest jakoś mocno wykupiony. Wyceny czy fundamenty tak biznesowe jak i gospodarcze u są u nas dobre. Oczywiście trzeba zastrzec, że zawsze może się pojawić zagrożenie, ryzyko, którego teraz nie widzimy. Większy znak zapytania jest, jeśli chodzi o 2027 r. Będą wybory parlamentarne, wzrośnie ryzyko polityczne, będzie niepewność co do przyszłego rządu. Jeżeli miałoby dojść do zmiany rządu, to będzie się to przekładało też na te nasze duże spółki giełdowe z udziałem skarbu państwa, co inwestorzy zaczną uwzględniać.

Foto: parkiet.com

Co jest bardziej prawdopodobne, wzrost WIG do końca roku do 5 proc., czy w przedziale 5-10 proc, a może powyżej 10 proc.?

WIG będzie wyżej na koniec roku niż obecnie. Tak bezpiecznie obstawię, że w przedziale od 5 do 10 proc.