Ostatnie miesiące są udane pod względem sprzedaży funduszy polskich obligacji skarbowych. Zyski mogą jednak nie przyjść tak łatwo.
Najlepiej od 2014 r.
„Lipiec był szóstym z rzędu miesiącem z dodatnim wynikiem sprzedaży funduszy dłużnych polskich papierów skarbowych. Od lutego te produkty pozyskały ponad 560 mln zł netto. To najlepszy okres od 2014 r., kiedy pozyskano około 630 mln zł netto. W latach 2015–2017 przeważały odpływy" – szacuje serwis Analizy Online.
Jeśli zaś chodzi o wyniki tego typu funduszy, to najlepszy od początku roku jest Ipopema Dłużny, który mocno odstaje od reszty. Na kolejnych miejscach są PZU Dłużny Aktywny oraz NN Obligacji, który z kolei może się pochwalić największym zainteresowaniem klientów – pozyskał 140 mln zł (110 mln zł w całym ubiegłym roku). Najsłabszy wynik jak dotąd notuje Novo Papierów Dłużnych. Ten produkt zyskiwał tylko w styczniu i kwietniu. W ubiegłym roku zaś średni wynik w grupie wyniósł 2,9 proc., czyli najwięcej od 2014 r.
– Na rynku polskich obligacji skarbowych nie widzimy w ostatnim okresie dużej zmienności. Polskie papiery rządowe są uważane przez inwestorów za stosunkowo bezpieczne – przyznaje Tomasz Rabęda, starszy zarządzający NN Investment Partners TFI. Dlaczego polskie „skarbówki" zachowują się lepiej na tle regionu? Rabęda tłumaczy, że fundusze inwestujące w dług rynków wschodzących sprzedawały ostatnio obligacje tureckie, a wcześniej – rosyjskie. – Jeżeli ich zarządzający chcieli zachować pewną ekspozycję na Europę Środkowo-Wschodnią, przerzucali się właśnie na nasze papiery – przyznaje. Dodatkowym czynnikiem stabilizującym polski rynek obligacji skarbowych jest niska podaż na aukcjach Ministerstwa Finansów.
Jeśli zwyżki, to na krótko
Czy jest zatem jeszcze szansa na spadek rentowności? – Po mocnych siedmiu miesiącach potencjał dalszego spadku rentowności polskich obligacji pozostaje ograniczony – uważa Izabela Sajdak, zarządzająca BPS TFI. Przypomina, że dotąd rynek był wspierany przez niską podaż czy kondycję gospodarki. – Warto też zauważyć, że w I połowie roku polskie banki zwiększyły stan posiadania papierów skarbowych o prawie 20 mld zł, podczas gdy inwestorzy zagraniczni sprzedali obligacje za ponad 10,5 mld zł, a krajowe fundusze za prawie 80 mln zł – mówi Sajdak. Z drugiej strony jej zdaniem na niekorzyść polskiego długu w najbliższych miesiącach może działać perspektywa normalizacji polityki monetarnej na rynkach bazowych, jak i w naszym regionie. – Zarówno mocny dolar, jak i odpływ amerykańskiego kapitału z rynków wschodzących oraz możliwość dalszej eskalacji wojny handlowej z Chinami stanowią czynniki ryzyka spadku cen rządowych papierów – uważa Sajdak.
Nieco inne zdanie ma Bogusław Stefaniak, zarządzający Ipopemy. – Wraz z końcem okresu wakacyjnego przejściowo spodziewamy się powrotu do większej zmienności na rynku krajowych obligacji skarbowych. Od września należy spodziewać się wzrostu podaży obligacji rządowych i powrotu do regularnych przetargów, co niewątpliwie będzie wywierało presję na wzrost rentowności obligacji z długiego końca krzywej dochodowości - podkreśla Stefaniak. - W dłuższej perspektywie spodziewamy się, że krajowe obligacje skarbowe nadal będą się lepiej zachowywały od obligacji skarbowych z regionu i obligacji na rynkach wschodzących – dodaje. Również Grzegorz Zatryb, główny strateg Skarbca TFI, nie spodziewa się istotnego wzrostu rentowności. – Nie uzasadnia tego ani stan budżetu, ani inflacja, ani stanowisko RPP, ani sytuacja zewnętrzna, ani przede wszystkim stopy EBC. Wygląda też na to, że jeśli racje mają analitycy twierdzący, że szczyt koniunktury mamy za sobą, to znika kolejny powód, dla którego rentowności miałyby być wyższe – tłumaczy Zatryb.
Wzrost rentowności obligacji oznacza spadek ich cen i gorsze wyniki funduszy.