Selena jako jedna z niewielu polskich firm zainwestowała w Brazylii ponad 20 lat temu. Krzysztof Domarecki opowiadał w programie "Magazyn o Biznesie" o brazylijskim rynku i o tym, jak polskie firmy mogą w pełni wykorzystać szanse płynące z finalizowanej właśnie umowy z Merosurem. Przy okazji zapowiedział też dalsze umacnianie pozycji firmy w Brazylii.
Na pytanie, czy z perspektywy 22 lat inwestycji w Brazylii, ponownie podjąłby tę samą decyzję, Domarecki odpowiada: - O tak, oczywiście, to jest znakomity rynek. My się tam doskonale czujemy – mówi założyciel i główny akcjonariusz Seleny. - Mamy tam swoją produkcję. Mamy spółkę handlową z niewielką produkcją. Natomiast teraz nie wykluczamy, że zrobimy kolejny krok i na pewno szukamy firm do kupienia w Brazylii, ale to jest bardzo trudne, bo nie jesteśmy jedyni – mówi o prowadzeniu biznesu w Brazylii Krzysztof Domarecki.
Czytaj więcej
Zarząd spółki stawia przede wszystkim na produkty, które odpowiadają na realne potrzeby wykonawcó...
Ekspansja to gra dla dużych
Poproszony o wskazówki dla firm zainteresowanych rynkiem Mercosuru, Domarecki zauważył, że by odnosić sukcesy w Brazylii, trzeba tam być na stałe, nie wystarczy wysłać na targi pracownika. - Jeśli mówimy wejściu, to dla firm, które tam nie działały, zacząłbym od przedstawicielstwa. Dwie osoby maksimum i budowanie rynku w oparciu o eksport z Europy. Bo właśnie po to jest umowa z Merkosurem, żeby ten eksport był możliwy. Nie angażowałbym się na początku w większe przedsięwzięcia, bo specyfikę tego rynku trzeba poznać, trzeba zbudować tam kadry, procesy i wtedy można szukać firm do przejęcia – mówi Krzysztof Domarecki. Zauważa, że rynek Brazylii i Mercosuru jest wielki i działają już na nim Koreańczycy, Chińczycy, Japończycy, Nowa Zelandia, Australia, Stany Zjednoczone, cała Europa Zachodnia. To nie znaczy jednak, że nie warto tam już wchodzić, bo jego potencjał obecnie rośnie. - My weszliśmy tam i zarobiliśmy i czujemy się tam bardzo dobrze – mówił Domarecki.