Dziennik nie podał przyczyn planowanego odejścia Hernadiego. Wskazał na termin odejścia – przełom września i października – oraz jego następcę. Ster nad węgierskim MOL miałby przejąć Istvan Kocsis, menedżer działający w przeszłości w branży elektroenergetycznej, kierujący przedsiębiorstwem transportu publicznego BKV. Kocsis zaprzeczył, jakoby miał w planach starania o objęcie schedy po Hernadim.

[srodtytul]MOL zaprzecza[/srodtytul]

Rynek zareagował negatywnie na spekulację o rezygnacji Hernadiego. W ciągu dnia kurs węgierskiej spółki na giełdzie w Budapeszcie spadał o 2 proc. Reakcja wydaje się uzasadniona. Hernadi kieruje MOL od 10 lat i jest jednym z najlepiej ocenianych zarządzających z branży paliwowej. W dalszej części dnia co prawda MOL zdementował doniesienia o rezygnacji Hernadiego, mimo to strat nie udało się odrobić. Na zamknięciu sesji akcje MOL staniały w Budapeszcie o 1,36 proc., a w Warszawie – o 2,82 proc.

[srodtytul]Sprzeczne komunikaty rządu[/srodtytul]

W ostatnich miesiącach nie tylko media podgrzewają atmosferę wokół MOL. Dużo emocji budzi również aktywność rządu Węgier w kontekście rozwiązania sporu zarządu MOL z głównym akcjonariuszem, kontrolującym 21,2 proc. akcji spółki, rosyjskim Surgutnieftiegazem. Przed tygodniem ministerstwo rozwoju, którego szef Tamas Fellegi gościł niedawno w Moskwie, zasugerowało, że Skarb Państwa może wykupić udziały MOL od Rosjan i tym samym częściowo zrenacjonalizować paliwowy koncern.

Z kolei resort finansów zdementował te informacje, oświadczając, że państwo nie będzie angażować środków w rozwiązanie tego problemu. Ostatecznie rząd oświadczył, że sprawą zajmie się międzyrządowy rosyjsko-węgierski komitet, któremu powierzone zostanie wypracowanie scenariusza wyjścia z impasu między skonfliktowanymi stronami.