- Do końca roku ceny akcji na GPW powinny wzrosnąć o ok. 10 proc. od obecnych poziomów – prognozuje Michał Kopiczyński, dyrektor zespołu  zarządzania instrumentami udziałowymi w ING IM. – W III kwartale WIG spadł o ponad 20 proc.. Był to zbyt mocny i zbyt szybki spadek, oderwany od fundamentów, dlatego w najbliższych miesiącach możliwe jest odbicie – tłumaczy Kopiczyński i zastrzega, że jest to prognoza obarczona dużym ryzykiem.

Jak podkreśla, wyceny są obecnie bardzo niskie, nawet uwzględniając spowolnienie gospodarcze, bliskie poziomom, na których trend z reguły się odwraca. Atrakcyjność wycen potwierdzają liczne transakcje skupu akcji własnych, dokonywane obecnie przez spółki.

Z drugiej jednak strony, w dłuższym horyzoncie czasowym, ING IM radzi podchodzić ostrożnie do rynku instrumentów udziałowych. – Zbyt wiele scenariuszy jest możliwych w ciągu najbliższego roku, m. in. dotyczących rozwiązania problemów strefy euro. Polski rynek akcji do powrotu trwałych wzrostów potrzebuje poprawy nastrojów inwestorów zagranicznych. A te mogą się jeszcze wielokrotnie zmieniać – uważa Kopiczyński.

Dodatkowo zwraca uwagę na czynniki gospodarcze. – Wskaźnik PMI przemysłu dla Polski na poziomie 50,2 może zapowiadać spowolnienie gospodarcze w ciągu najbliższych dwóch kwartałów. Dlatego obniżyliśmy naszą prognozę wzrostu zysków spółek z 34 proc. do 25 proc. w 2011 r. W przyszłym roku zyski spółek będą prawdopodobnie rosły jeszcze wolniej – zapowiada Kopiczyński.

Eksperci ING IM bardziej optymistycznie podchodzą do rynku długu. – Po wrześniowej korekcie na polskim rynku długu, wywołanej przede wszystkim deprecjacją złotego, ceny obligacji skarbowych mogą dalej rosnąć – uważa Krzysztof Kożuchowski, dyrektor zespołu instrumentów dłużnych ING IM.

Za spadkiem rentowności obligacji przemawiają m.in. perspektywa obniżek stóp procentowych w II kwartale 2012 r. oraz rosnący udział inwestorów zagranicznych na polskim rynku długu. – Ponad 30 proc. polskich obligacji jest w rękach inwestorów zagranicznych. Biorąc pod uwagę, że dalsze osłabienie złotego jest mało prawdopodobne, udział inwestorów zagranicznych może dalej rosnąć - twierdzi Kożuchowski. Jego zdaniem pod koniec roku kurs euro do złotego powinien wrócić do poziomu ok. 4 zł.