Co nie oznacza, że wyczerpują katalog inwestycji, które mogą deklarować spółki w nowych strategiach.
W zależności od scenariusza PSE szacuje, że konieczna będzie budowa dodatkowych od 2,6 tys. MW do 8,5 tys. MW (bez uwzględnienia 5,8 tys. MW już realizowanych i takich, gdzie decyzje mają wkrótce zapadać) w zależności od tego, czy spółki zdecydują się na modernizację starych bloków, czy na ich zastąpienie nowymi.
Ze słów Tchórzewskiego wynika, że projektowane wsparcie w postaci tzw. rynku mocy ma wesprzeć głównie budowę i modernizację jednostek węglowych. Część analityków już wskazuje, kto mógłby być potencjalnie obciążony ryzykiem dodatkowych wydatków.
Analitycy DM mBanku w najnowszym raporcie wskazują, że wśród reaktywowanych projektów może znaleźć np. Elektrownia Czeczott (należąca do Kompanii Węglowej – dziś PGG oraz japońskiego koncernu Mitsui) na 1 tys. MM. Prawdopodobnym partnerem tego projektu, którego koszt szacuje się na 6 mld zł, może stać się PGE. Największy wytwórca jest też wskazywany jako możliwy zainteresowany budową nowego bloku o mocy 900 MW w Elektrowni Rybnik. Najpierw jednak musiałby on zostać odkupiony od sprzedającego polskie aktywa konwencjonalne francuskiego EDF.
Ryzyko zaangażowania się w nowe projekty wisi także nad Eneą. Ta spółka wymieniana jest przez analityków jako możliwy partner przy wartym 3,5 mld zł projekcie Elektrowni Łęczna (blok na 500 MW w pobliżu Bogdanki, kontrolowanej przez koncern energetyczny), ale także – ze względu na bliską odległość – przy Elektrowni Puławy, gdzie Grupa Azory wspominała o rozważanej zmianie rodzaju paliwa z gazu na węgiel dla bloku na 400 MW.
Zdaniem ekspertów prawdopodobny jest też powrót Enei do rozmów z Energą i wspólna realizacja bloku na 1 tys. MW w Ostrołęce. Na razie tylko w przypadku tego ostatniego są mocne deklaracje zarządu dotyczące odmrożenia projektu. Gdańska spółka rozmawia z partnerami, a sobie chce zostawić udział na poziomie 50 proc. Kamil Kliszcz z DM mBanku tłumaczy, że wskazywanie konkretnych spółek przy projektach budowy nowych bloków to na razie założenia. Jeśli chodzi o PGE oparte są na największym potencjale finansowym tej spółki do wzięcia na barki kolejnych inwestycji. – Jest ryzyko, że ta spółka przejmie na siebie największą część ciężaru inwestycyjnego wynikającego z oczekiwań głównego właściciela – podejrzewa analityk.
W przypadku Enei chodzi raczej o wykorzystanie możliwości produkcyjnych zależnej od niej kopalni Bogdanka.