NBP w ubiegłym roku kupił 25,7 tony, a w tym roku dalsze 100 ton złota. W ten sposób zwiększył zasoby o ponad 120 proc. i wynoszą one już 229 ton.
Rośnie udział w rezerwach
NBP argumentuje, że złoto jest „najbardziej rezerwowym" z aktywów rezerwowych, ale to wyjątkowo dobra sytuacja polskiej gospodarki i stały, silny przyrost rezerw dewizowych (o ponad 30 mld euro w ciągu ostatnich pięciu lat) pozwoliły na zwiększenie polskich zasobów złota.
Za decyzją o zakupach przemawiało również porównanie z innymi krajami. Pod względem zasobów złota NBP przesunął się dzięki zakupom z ostatnich 12 miesięcy z 34. na 22. pozycję wśród banków centralnych na świecie i z 15. na 11. miejsce w Europie, wyprzedzając wszystkie kraje regionu. Również udział złota w rezerwach dewizowych NBP był niższy niż średnia dla wszystkich banków centralnych (10,5 proc.) i znacznie poniżej średniej w krajach europejskich (20,5 proc). Zakup złota pozwolił zwiększyć bufor bezpieczeństwa finansowego kraju i zbliżyć NBP pod względem udziału złota w rezerwach dewizowych do światowej średniej.
– To dobry, strategiczny ruch NBP. Przez wieki złoto było i nadal będzie ważnym elementem systemu monetarnego. Wprawdzie nie jest formalnie pieniądzem, ale to „polisa ubezpieczeniowa" na czas zawirowań politycznych i gospodarczych – ocenia Marcin Mrowiec, główny ekonomista Pekao.
NBP wskazuje, że podobne zakupy złota prowadziły ostatnio banki centralne innych krajów rozwijających się, które w ubiegłym roku zwiększyły stan posiadania kruszcu łącznie o ponad 500 ton.
Banki centralne na świecie mają łącznie 30 tys. ton złota. Najwięcej mają USA (8,1 tys. ton), Niemcy (3,4 tys. ton) oraz kolejno Włochy, Francja, Rosja i Chiny – wszystkie po ok. 2 tys. ton. Zasoby złota w posiadaniu NBP są niemal dwukrotnie większe niż w Szwecji (126 ton), nieco większe niż Belgii (227 tony) i zbliżone do Austrii i Hiszpanii (280 ton).
Od września ubiegłego roku złoto podrożało o blisko 18 proc., od początku tego roku o ponad 10 proc., do 1415 USD za uncję, najwyższego poziomu od początku 2013 r.
– Udział złota w polskich rezerwach jest wciąż niski, więc powinniśmy go zwiększać, choć pewnie nie uda się osiągnąć bardzo wysokich poziomów krajów zachodnich, które sięgają nawet 60–70 proc. Z punktu widzenia strategicznego ostatni wzrost cen nie powinien przeszkadzać w kolejnych zakupach. Prawdopodobnie za 5–10 lat ceny złota będą wyraźnie wyższe niż teraz – uważa Mrowiec.
Jego zdaniem za zakupami złota przemawiają też bardzo niskie rentowności obligacji (zapewne ich część ma już rentowności ujemne) utrzymywanych w rezerwach NBP. – Trudno oczekiwać dalszej wyraźnej aprecjacji obligacji, bo to oznaczałoby jeszcze bardziej ujemne rentowności. Możemy więc być w dobrym momencie, aby zamienić obligacje z rentownościami niskimi bądź ujemnymi, na których bank centralny dobrze zarobił, na złoto, które nigdy nie będzie miało „ujemnej rentowności" oraz którego nie można „dodrukować". W kontekście nowej fali luzowania ilościowego, oczekiwanego w kolejnych latach, zamiana obligacji na złoto bądź częściowo na srebro – Polska jest jednym z największych światowych producentów tego kruszcu – jest jak najbardziej wskazana – dodaje ekonomista Pekao.
Połowa złota do Polski
Ze względu na znaczne zwiększenie polskich zasobów złota i biorąc pod uwagę praktykę innych banków centralnych, zarząd NBP zdecydował o przeniesieniu połowy obecnych zasobów (ok. 100 ton) do skarbców NBP. Operacja została już zakomunikowana Bankowi Anglii i ma zostać przeprowadzona zgodnie z harmonogramem zapewniającym bezpieczeństwo operacji.