Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego mimo ataku na kluczowy rurociąg ceny ropy naftowej niespodziewanie spadają.
  • Z jakich powodów globalne rynki borykają się z rosnącym niedoborem oleju napędowego.
  • W jaki sposób Arabia Saudyjska minimalizuje skutki ataku na swoją infrastrukturę naftową.
  • Jakie czynniki będą kształtować ceny surowców energetycznych w najbliższej przyszłości.

Za baryłkę ropy gatunku Brent płacono w poniedziałek po południu nieco ponad 101 USD – o prawie 3 proc. mniej niż w piątek. Ropa WTI taniała w tym czasie o niemal 7 proc. Jedna jej baryłka kosztowała 93 USD. Ceny spadały już czwartą sesję z rzędu. Do tego spadku przyczyniło się m.in. to, że w weekend nie doszło do amerykańskich bombardowań jemeńskich rebeliantów Hutich. Donald Trump wyraził gotowość do spotkania z irańskim prezydentem Masudem Pezeszkianem, podczas obrad Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Inwestorzy uznali więc, że znów pojawiły się szanse na to, że konflikt na Bliskim Wschodzie zostanie złagodzony. Duży wpływ na ceny ma również to, że zaburzenia w transportach ropy z tego regionu okazały się mniejsze, niż się obawiano.

Przywracanie przepływu

„Przepływy ropy naftowej z Bliskiego Wschodu pozostają zaskakująco silne pomimo zakłócenia w rurociągu Wschód-Zachód Arabii Saudyjskiej” –  stwierdzili analitycy  JPMorgan Chase w notatce z piątku. Wskazali, że łączne przepływy ropy z tego regionu wynosiły średnio 17,1 miliona baryłek dziennie w ciągu poprzednich 10 dni i były o 6,1 miliona baryłek dziennie poniżej średniej z 2025 r.

Czytaj więcej

Czy amerykańska blokada może rzucić irański reżim na kolana?

Wspomniany przez nich saudyjski rurociąg Wschód-Zachód (prowadzący do terminalu naftowego Yanbu nad Morzem Czerwonym) został uszkodzony w wyniku ataku dronów przeprowadzonego 10-11 września. Po nim całkowicie wstrzymano przesył ropy tą drogą. Dotychczas rurociąg Wschód-Zachód pozwalał Arabii Saudyjskiej eksportować dużą część swojej ropy z pominięciem Cieśniny Ormuz. Jego poważne uszkodzenie doprowadziło więc do skoku cen surowca na globalnych rynkach. Inwestorzy uznali również za zagrożenie to, że Huti zdobyli tereny jemeńskiego wybrzeża, pozwalające im kontrolować Cieśninę Bab al-Mandab, łączącą Morze Czerwone z Zatoką Adeńską (a przez nią z Oceanem Indyjskim). Huti zadeklarowali jednak, że nie będą atakować przepływających tamtędy statków z innych państw (nawet z USA), poza jednostkami saudyjskimi. Agencja Reutera donosiła pod koniec zeszłego tygodnia, że Arabia Saudyjska prosiła Chiny, by naciskały one na Iran, by ten powstrzymał Hutich przed agresywnymi działaniami, wymierzonymi w przemysł naftowy.

Inwestorzy mocno liczą również na to, że Saudyjczykom uda się dosyć szybko naprawić rurociąg Wschód-Zachód. Budują obecnie „obejście” pozwalające ominąć zniszczoną stację pomp. Według agencji Bloomberg, „w ciągu kilku dni” może więc zostać przywrócona połowa dotychczasowej mocy przesyłowej rurociągu. Bardziej kompleksowa naprawa może zająć jednak 3-6 tygodni. Przed atakiem dronowym, przesyłano przez ten rurociąg 4 mln – 5 mln baryłek ropy dziennie, a czasem przesył dochodził do 7 mln baryłek dziennie, czyli maksymalnej przepustowości rurociągu. Szok związany z uszkodzeniem tej trasy przesyłowej został częściowo złagodzony tym, że w porcie Yanbu znajdowały się zapasy ropy pozwalające na realizację dotychczasowych zamówień. Arabia Saudyjska powiadomiła jednak część europejskich odbiorców, że transporty ropy do rafinerii zaplanowane na koniec września i październik nie zostaną zrealizowane.

Według danych firmy Rystad Energy, Arabia Saudyjska produkowała w sierpniu 7,24 mln baryłek ropy dziennie, co plasowało ją na trzecim miejscu na świecie: za Rosją (8,65 mln baryłek dziennie) i USA (12,55 mln baryłek dziennie). Jej zdolności produkcyjne są szacowane jednak na 12 mln baryłek dziennie. Według danych agencji Bloomberg, produkcja ropy w sierpniu była w krajach OPEC o około 10 mln baryłek dziennie niższa od mocy produkcyjnych państw tworzących ten kartel.

Tymczasem admirał Brad Cooper, dowódca CENTCOM-u (dowództwa sił zbrojnych USA obejmującego Bliski Wschód), stwierdził w sobotę, że w ostatnich miesiącach siłom amerykańskim udało się eskortować ponad 2 tys. statków komercyjnych w Cieśnienie Ormuz, w tym tankowce przewożące łącznie 1 mld baryłek ropy.

„Szacujemy, że całkowity eksport ropy naftowej i produktów naftowych przez Ormuz oraz wolumeny przekierowane na trasy obejścia wynosiły do 14 mln baryłek dziennie w ciągu ostatnich kilku dni, pomimo spadku w Yanbu. Całkowite przepływy pozostają na poziomie 12 mln baryłek dziennie w ujęciu tygodniowym w porównaniu z ponad 20 mln baryłek dziennie sprzed konfliktu” – oceniają analitycy UBS.

– Jakiekolwiek niepowodzenie lub ponowne pogorszenie warunków żeglugi zaostrzyłoby rynek fizyczny i przywróciło presję wzrostową na ceny – wskazuje Daniel Takieddine, współzałożyciel i dyrektor generalny Sky Links Capital Group.

Czytaj więcej

Pekin zadowala się wolniejszym wzrostem PKB

Kłopotliwy niedobór

Coraz większym problemem staje się zbyt mała podaż paliwa dieslowskiego na globalnych rynkach. W weekend jego cena w USA sięgnęła rekordowych 6,5 USD za 1 galon. To odpowiednik 6,51 zł za 1 litr, a więc cena wciąż niższa niż w Polsce i wielu innych krajach. (Według danych BM Refleks, średnia cena oleju napędowego w Polsce wynosiła w czwartek 9 zł za 1 litr). W Stanach Zjednoczonych taki poziom cen jest już jednak uznawany za bardzo poważne zagrożenie dla szans republikanów w listopadowych wyborach „połówkowych” do Kongresu.

„Wzrost cen diesla na świecie jest głównie spowodowany przez wojnę rosyjsko-ukraińską, a nie przez irańską” – napisał w mediach społecznościowych Trump. Apelował on również do władz Ukrainy, by wstrzymały ataki na rosyjskie rafinerie.

Szacunki firm analitycznych zajmujących się energią — Energy Aspects, Kpler i Vortexa — wskazują na średnią stratę około 770 tys. baryłek dziennie oleju napędowego z Bliskiego Wschodu od początku marca do końca sierpnia w porównaniu z tym samym okresem w 2025 r. To ponad dwa razy więcej niż strata rosyjskich dostaw wynosząca w tym samym czasie około 350 tysięcy baryłek dziennie. Wpływ konfliktu na Ukrainie na podaż diesla na świecie nasilił się w ostatnich miesiącach po serii ataków na rosyjskie rafinerie. W lipcu i sierpniu, gdy Rosja wprowadziła zakaz eksportu oleju napędowego, dostawy spadły o 615 tysięcy baryłek dziennie w porównaniu z tymi samymi miesiącami 2025 r. To niemal tyle samo baryłek, ile utracono z Bliskiego Wschodu.