Rezygnacja z rynku forex, liczne odejścia z zespołu maklerów instytucjonalnych czy też zmiany w kadrze menedżerskiej łącznie z szefem – powiedzieć, że w ostatnim czasie w BM mBanku działo się dużo, to w zasadzie nic nie powiedzieć. Po tak licznych zmianach siłą rzeczy zaczęły się pojawiać pytania o przyszłość biznesu maklerskiego w grupie mBanku. Firma wysyła jednak jasny sygnał: chcemy nadal rozwijać ten biznes, chociaż jego docelowy model nie jest jeszcze znany.

Dowodem na to, że grupa mBanku nadal chce rozwijać usługi maklerskie, ma być rozpoczęty proces poszukiwania nowego szefa biura maklerskiego – wynika z informacji „Parkietu”. Obecnie obowiązki te pełni Kamil Figlarek, który jednocześnie zajmuje stanowisko dyrektora zarządzającego ds. bankowości prywatnej i usług maklerskich.

– Trwa proces rekrutacyjny, w którym wyłonimy nowego szefa BM mBanku. Nie wykluczamy żadnego scenariusza, bierzemy pod uwagę zarówno kandydatów z zewnątrz, jak i ekspertów z Grupy mBanku. Zależy nam na wyborze najlepszego lidera, dlatego liczymy się z tym, że proces może potrwać nawet kilka miesięcy. Do czasu zakończenia rekrutacji nadal będę pełnił obie role. Mamy bardzo duże ambicje i szukamy kandydata, który pomoże nam w ich realizacji. Szczególnie w obszarze rozwoju naszych aplikacji, gdzie zamierzamy dawać naszym klientom najlepsze i najbardziej nowoczesne rozwiązania na rynku – mówi „Parkietowi” Figlarek.

Firma nie ukrywa, że w tym momencie chce się skupić przede wszystkim na obsłudzie klientów detalicznych. Pod względem liczby prowadzonych rachunków broker jest obecnie numerem dwa na rynku. Na koniec sierpnia firma prowadziła prawie 577 tys. kont.

– Biuro maklerskie mBanku w centrum stawia klienta detalicznego, niezmiennie będąc partnerem także dla innych uczestników rynku. Zgodnie z naszą strategią widzimy ogromny potencjał w produktach długoterminowego inwestowania i to na nich opieramy rozwój oferty. Stąd między innymi decyzja o rezygnacji z usługi forex, która nie wpisuje się w naszą filozofię biznesową. Skupienie się na długim horyzoncie inwestycyjnym przynosi efekty. Nasza oferta ETF-ów za 0 zł na rachunkach IKE i IKZE to strzał w dziesiątkę – mówi Figlarek. Jak dodaje, w całym 2025 r. suma wpłat na konta emerytalne klientów wyniosła 1,26 mld zł, a wiele wskazuje na to, że w tym roku wynik ten zostanie pobity.

– Obecnie mamy już wpływy rzędu 1,17 mld zł i prognozujemy, że jeszcze we wrześniu przebijemy wynik z całego ubiegłego roku. Na horyzoncie są również OKI. Intensywne prace nad jej wdrożeniem już trwają. Jednocześnie chcemy być najlepszym biurem maklerskim dla inwestorów aktywnych, którzy nie korzystają z ETF-ów oraz intensywnie inwestują na rynkach. Dlatego ważnym elementem wsparcia inwestorów detalicznych pozostają profesjonalne analizy rynkowe – utrzymujemy zespół ekspertów i będziemy w tym obszarze aktywni – podkreśla przedstawiciel mBanku.

Największą niewiadomą jest jednak przyszłość instytucjonalnej części biznesu. Rynkowe spekulacje i plotki są podsycane przez ostatnie ruchy kadrowe. Tylko w tym roku z firmą pożegnało się pięciu maklerów instytucjonalnych. Co więc stanie się z tą częścią biznesu?

– W przypadku instytucjonalnej części biznesu maklerskiego chcemy kontynuować świadczenie usług dla klientów korporacyjnych. Szczególnie liczymy na ciekawe projekty w obszarze ECM – rynek daje tu duże możliwości, a my chcemy być na nim znaczącym graczem – podkreśla Figlarek. Analitycy i maklerzy instytucjonalni? To na ten moment pozostaje niewiadomą.