Teoretycznie kruszce nie lubią sytuacji w której bank centralny sygnalizuje duży problem z inflacją i zapowiada konkretne działania - kolejna podwyżka o 25 punktów baz. w grudniu jest niemalże przesądzona, a rynek wycenia ruch na stopach do 4,50-4,75 proc. do kwietnia b.r., czyli jest "dość stromo" pod górę. To tłumaczy dlaczego dolar pozostał w kolejnych dniach silny, choć w piątek swoje zrobił też ruch na USDJPY po tym jak inwestorzy mocno zareagowali na brak jednomyślności w Banku Japonii, choć ta instytucja dowiozła "obiecane" zacieśnienie o 25 punktów baz. To dlaczego złoto rosło i dołączył do tego też bitcoin? Niektórzy wskazują na to, że złoto to geopolityka i ruchy banków centralnych, a teraz przecież mamy zaraz spotkanie prezydentów USA i Chin (24 września). Jednocześnie Waszyngton daje mocne sygnały, że system dolarowy zaczyna być wykorzystywany jako narzędzie presji ekonomicznej opartej o polityczne przesłanki, co pokazuje nie tylko sytuacja wokół Iranu (to akurat do wytłumaczenia), ale chociażby wokół Międzynarodowego Trybunału Karnego (obrona własnych interesów i sojuszników, w tym przypadku Izraela). I po części to prawda, ale wspólnym mianownikiem dla złota i bitcoina jest raczej niechęć wobec walut fiducjarnych w kontekście obaw, co do utraty ich wartości w długim terminie. Czy to sygnał, że problemy na rynkach długu jeszcze się nie skończyły? I tak i nie - argumentów za i przeciw jest sporo - co pokazuje, że ta sytuacja będzie warta dalszego, uważnego monitorowania. A kończąc jeszcze wątek - silny ruch na kryptowalutach w piątek to efekt działań ustawodawców otwierających drogę do tzw. tokenizacji aktywów, oraz tzw. strategicznej rezerwy bitcoina w USA. Rynki wyraźnie widzą, że fiasko ustawy Clarity Act w Senacie może aż tak znacząco nie opóźnić adopcji kryptowalut w USA, gdyż możliwe są jeszcze inne ścieżki dla osiągnięcia tego celu.
Dlaczego przywołałem wątek bitcoina i złota? Bo niewykluczone, że to sygnały świadczące o tym, że obserwowane w ubiegłym tygodniu wyraźniejsze podbicie dolara (dobrze to widać na USD Index) może w najbliższych dniach być korygowane. Poniedziałkowe przedpołudnie wypada jeszcze mieszanie, ale widać już tendencję do pewnego przesilenia. Dalej słaby pozostaje jen, ale na USDJPY nie udało się podejść pod piątkowe szczyty wokół poziomu 158. W tym przypadku na rynku znów pojawia się strach przed możliwą interwencją ze strony władz, chociaż akurat od dzisiaj do środy Japończycy świętują (choć mniejsza płynność może być też atutem dla decydentów). Nieco słabną też dolar kanadyjski i frank szwajcarski, na drugim biegunie widać rysujące się odbicie na AUD i NZD. Pozytywna reakcja na Antypodach zazwyczaj powiela schemat globalnego risk-on, czyli akceptacji wobec ryzyka. Widać to też po rynkach akcji, które zachowują się coraz lepiej (znów jest to zasługa sektora technologicznego). W przypadku AUD rynki próbują też grać pod podwyżkę stóp przez RBA spodziewaną w przyszłym tygodniu, choć po drodze będziemy mieć też m.in. wystąpienie szefowej RBA (we wtorek), czy też dane z rynku pracy (w czwartek). Na globalnych rynkach w kalendarzu makro uwagę zwrócą też szacunki indeksów PMI za wrzesień (w środę), a także decyzje banków centralnych Szwecji (Riskbank), Szwajcarii (SNB), oraz Norwegii (Norges Bank). Podwyżka stóp procentowych jest spodziewana tylko w tym ostatnim przypadku (o 25 punktów baz. do 4,50 proc.).
EURUSD - wyhamowanie impetu spadkowego
Piątkowa reakcja EURUSD z okolic minimów tygodnia wokół 1,1455 to sygnał, że to wsparcie może być mocniej bronione, a perspektywie kolejnych kilku dni sygnał, że dotychczasowy impet spadkowy hamuje. To nie przekreśla możliwości testu technicznego wsparcia przy 1,1442 (minima z marca b.r.), ale wyraźnie redukuje możliwość ich złamania. Rynek w kolejnych dniach może próbować ponownie przejść przez ważny opór przy 1,15. Dla kalendarza makro ważne publikacje pojawią się w środę (szacunkowe indeksy PMI za wrzesień), oraz w czwartek (indeks Ifo z Niemiec).
Wykres dzienny EURUSD
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ