Cytat z profilu ministerstwa: „Podatek od usług cyfrowych (...) to krok w stronę uczciwych zasad i nowoczesnej gospodarki. Najwięksi cyfrowi gracze muszą uczestniczyć w budowaniu wspólnego dobra na równych zasadach. To rozwiązanie, które wzmacnia konkurencję, wspiera polskie firmy i może przynieść większe wpływy do budżetu państwa”
Od razu wyjaśnijmy jedną rzecz: podatek cyfrowy nie jest obciążeniem wielkich korporacji – to pośredni podatek od konsumpcji usług cyfrowych, który będzie płacony przez użytkowników końcowych. Zapłacą klienci gigantów – czyli ci, którzy dziś realnie budują nowoczesną gospodarkę w Polsce: małe i duże przedsiębiorstwa. Trudno powiedzieć, jak się to ma do wzmocnienia konkurencji międzynarodowej polskich firm.
Najwięksi gracze muszą uczestniczyć w budowaniu wspólnego dobra? A czemu właściwie amerykańska firma miałaby się przejmować wspólnym dobrem w Polsce? Ona ma się raczej przejmować swoimi akcjonariuszami. Czy PKN Orlen, posiadający stacje benzynowe w Niemczech, jest zobowiązany do budowania wspólnego niemieckiego dobra? A KGHM w Chile? Co by powiedział polski rząd (główny akcjonariusz) gdyby nagle pojawił się pomysł windfall tax dla zysków z tamtejszej kopalni?
Wspieranie konkurencji? Niewielki w sumie podatek w większym stopniu wpłynie na konkurencję – jeśli krajowe firmy nie są w stanie zaoferować usług na poziomie Mety/Google to raczej nałożenie dodatkowego podatku im w tym nie pomoże. Konkurencja w usługach cyfrowych nie przegrywa na podatkach, tylko głównie na skali czy kosztach zmiany dostawcy – bariery strukturalne a nie fiskalne. To jakby wspierać polski przemysł samochodowy cłem na chińskie auta w wysokości 2 proc.
„Rozwiązanie może przynieść większe wpływy do budżetu państwa”. Tak – kosztem klientów firm objętych podatkiem. Można wskazać inne obszary, których uregulowanie miałoby znacznie większy wpływ na budżet niż podatek cyfrowy.
Uczciwe zasady? Budowanie wspólnego dobra? Od razu nasuwa się pytanie: a co powiemy o grupach, które wysysają jak najwięcej z tego wspólnego dobra (mowa o systemowych przywilejach podatkowych i składkowych, utrwalanych latami przez państwo). To większy problem dla budżetu niż brak podatku cyfrowego.
Ostatnie lata przyniosły uderzenia w podatników, którzy z różnych względów nie mogą się bronić. Banki (podwyższona stawka CIT), spółki wydobywcze (państwowe, więc trudno im było się przeciwstawiać rządowi), oszczędzający w IKE/PPK, którym podbiera się zyski z posiadanych przez nie firm, podatnicy w II progu podatkowym, którym Nowy Ład przyniósł znaczną podwyżkę danin. Teraz obserwujemy próbę nałożenia podatku na firmy internetowe, tyle że z racji łatwej możliwości przeniesienia tego podatku na klientów, jest to uderzenie w klientów tych podmiotów.