- Postępowanie przygotowawcze dotyczące manipulacji akcjami LPP pozostaje zawieszone w związku z oczekiwaniem na realizację międzynarodowej pomocy prawnej przez Stany Zjednoczone Ameryki – przekazał w odpowiedzi na nasze pytania prokurator i rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Skiba. Jak dodał, chodzi o to, aby przesłuchano przedstawiciela wywiadowni gospodarczej Hindenburg Research.
To zmiana sytuacji. Skiba wcześniej informował nas, że może sięgnąć ona po pomoc prawną za granicą, gdy zakończy czynności na terenie Polski.
To właśnie publikacja Hindenburg Research z piątkowego poranka 15 marca 2024 r. doprowadziła do silnej przeceny akcji LPP. W ciągu dnia giełdowa wycena gdańskiej grupy (tzw. kapitalizacja) skurczyła się wtedy o ponad jedną trzecią (36 proc.), czyli 12 mld zł.
Hindenburg w raporcie zarzucił władzom LPP, że upozorowały zakończenie działalności w Rosji, wprowadzając inwestorów i instytucje finansowe w błąd. Jednocześnie firma podała w zastrzeżeniu, że „po wnikliwym śledztwie” zajęła krótką pozycję na akcjach gdańskiej firmy. To oznacza, że chciała zarobić na spadku kursu akcji (nie wiemy, czy zarobiła).
Kurs akcji LPP relatywnie szybko odbił, ale dla kierowanej przez Marka Piechockiego odzieżowej grupy, cenionej za otwartość i sposób prowadzenia relacji inwestorskich, raport był wizerunkowym ciosem.
Choć publikacja zawierała zarówno nieprawdziwe dane, domysły i półprawdy, a zarząd LPP odpierał zarzuty, a jeden z menedżerów zawiadomił o ataku prokuraturę, to sytuacja ta wymusiła na firmie dużo większą otwartość w komunikacji o sprzedaży biznesu w Rosji i zmianę prezentacji danych finansowych.
W sprawozdaniach i dodatkowych materiałach pojawiła się nowa pozycja: przychody ze sprzedaży za pośrednictwem agentów, którzy w tzw. okresie przejściowym dostarczali towary wyprodukowane na zlecenie LPP do sprzedanych sklepów w Rosji. Wkrótce po giełdowym krachu szef LPP ogłosił, że ten tzw. okres przejściowy zostanie skrócony: od lutego 2025 r. spółka nie odnotowuje już przychodów ze sprzedaży towarów agentom. W poczet wyników za rok 2025 r. zakończony 31 stycznia 2026 r. utworzyła odpisy na ponad 800 mln zł.
Za sposób, w jaki LPP informowało o sprzedaży biznesu w Rosji, Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na firmę karę 1,8 mln zł. W wyniku zawartego układu karę obniżono o 40 proc.. W br. Komisja dopatrzyła się też nieprawidłowości po stronie księgowej. Uznała, że LPP zbyt szybko dokonało odpisu wartości towarów, które mogło utracić w związku z blokadą granicy rosyjsko-ukraińskiej po wybuchu wojny. Tu kara wyniosła 15 mln zł, a LPP odwołała się od decyzji w tej sprawie.
Spółce dostało się też od Prokuratury. Pod koniec 2025 r. rzecznik przekazał mediom, że policja ma trudności z przesłuchaniem odpowiednich osób z LPP. Użył sformułowania, że firma „torpeduje tok postępowania”.
- Współpraca z LPP obecnie przebiega bez zarzutów, wszystkich świadków ze strony tego podmiotu przesłuchano – informuje teraz Piotr Skiba. Według niego nikomu nadal nie przedstawiono zarzutów.
Raport Hindenburga nadal można przeczytać: wisi w sieci, mimo że założyciel wywiadowni – Nate Anderson – na początku 2025 r. ogłosił zakończenie działalności.