mBank to jeden z głównych koni pociągowych WIG-banki, ale w ostatnich tygodniach zachował się słabiej od wspomnianego benchmarku. WIG-banki w piątek wzbił się na rekord wszech czasów, w poniedziałek nieco go poprawił, ale już tylko intraday, a we wtorek zniżkował o 2,44 proc. Wtorkowa przecena mBanku była zbliżona do wyniku WIG-banki, ale za to mBank w lipcu nie zdołał wspiąć się na rekord notowań – zrobił to ostatnio w połowie czerwca.
Wygląda na to, że podaż spróbuje w krótkim terminie ściągnąć notowania mBanku w okolice 1264 zł. Tu rysuje się pierwsze ważne wsparcie. Po pierwsze, to ostatni potwierdzony szczyt notowań, ustanowiony w połowie kwietnia. W tych samych okolicach wypada także 161,8-proc. zniesienie fali spadkowej, trwającej około roku, począwszy od jesieni 2021 r.
Nadchodzący ruch w kierunku południowym sugeruje także zejście poniżej linii średnioterminowego trendu wzrostowego, co możemy obserwować od końca czerwca. Test strefy wokół 1264 zł powinien dać odpowiedź odnośnie do zachowania mBanku przynajmniej w średnim terminie. Obrona tego wsparcia byłaby mocnym orężem w rękach byków i dałaby szansę na atak szczytowy. Jeśli jednak zostanie przełamane, kolejne ważne wsparcie to okolice 1100 zł.
Zanegować negatywny scenariusz będzie trudno. Kurs musiałby się szybko wydostać ponad przełamaną linię trendu wzrostowego, a to też oznaczałoby starcie z czerwcowym szczytem, ukształtowanym przy wyraźnie wyższym obrocie.
Zgodnie z harmonogramem spółka opublikuje raport półroczny 29 lipca, natomiast wyniki za III kwartał mają zostać ogłoszone 29 października.
Przed miesiącem Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na mBank kary w łącznej wysokości niemal 15 mln zł, zarzucając bankowi m.in. niezapewnienie klientom należytej ochrony czy naruszenie obowiązków z zakresu bezpieczeństwa prowadzenia działalności. Kary nie są prawomocne, a sam mBank złożył wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy.