Po pozytywnych zaskoczeniach poprzedniego sezonu wyników za I kwartał, poprzeczka oczekiwań jest wysoko zawieszona. Średnie prognozy analityków mówią o wzroście EPS (zysku na akcję) indeksu S&P 500 o prawie 24 proc. rok do roku. Wszystko wskazuje na to, że II kwartał był już siódmym kolejnym kwartałem z dwucyfrowym wzrostem zysków. Według wyliczeń FactSetu, średnia marża operacyjna mogła w ubiegłym kwartale tylko niewiele w dół odstawać od rekordowego wyniku z I kwartału (14,8 proc.).
Jako że największą dynamiką wyników pochwalić się będą mogły zapewne znowu wielkie korporacje technologiczne, stojące za rewolucją AI, w centrum uwagi będą też wszelkie nowe zapowiedzi i wskazówki dotyczące wielkości nakładów inwestycyjnych (CAPEX). Z jednej strony te olbrzymie nakłady przekładają się na popyt na infrastrukturę AI i windują przychody dostawców infrastruktury, a z drugiej wywołują kontrowersje co do opłacalności tych inwestycji.
Początek sezonu wyników kwartalnych zbiega się tym razem z ciekawym punktem w ramach cyklu sezonowego. O ile pierwsza połowa lipca to statystycznie jeden z najlepszych historycznie okresów roku dla S&P 500, to druga połówka statystycznie jest „płaska” i stanowi wstęp do najbardziej problematycznych sezonowo miesięcy, czyli sierpnia i – przede wszystkim – września.