Przedstawiciele Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego podkreślili, że produkty oferowane bezpośrednio przez przedsiębiorców w rzeczywistości nie podlegają nadzorowi KNF-u, a relacje między właścicielem projektu a pożyczkobiorcą są określone w przepisach prawa cywilnego. Zwrócono również uwagę na ryzyka wynikające z inwestycji.
„Nierzadko tego typu oferty dystrybuowane są przy wykorzystaniu stworzonych specjalnie na te potrzeby stron internetowych, a w komunikacji marketingowej dotyczącej tych ofert wykorzystywane jest określenie „crowdfunding pożyczkowy”. To określenie, wraz z materiałami informacyjnymi i promocyjnymi prezentującymi stopy zwrotu z inwestycji, działalność właściciela projektu, jego sytuację ekonomiczną czy opis ryzyka związanego z inwestycją może sprawiać wrażenie, że są to usługi finansowania społecznościowego i oferty te podlegają regulacjom rynku finansowego, przewidującym nadzór publiczny nad procesem ofertowym i chroniącym w szczególny sposób interesy inwestorów. W rzeczywistości tak nie jest” – czytamy w komunikacie UKNF.
Czytaj więcej
Jesteśmy wierni decyzji dotyczącej wejścia na mały parkiet. Obecnie czekamy na wytyczne ze strony GPW – komentuje Janusz Palikot, prezes Manufaktur...
Przypomnijmy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami nadzorowane przez KNF oferty crowdfundingu udziałowego czy pożyczkowego muszą być prowadzone na licencjonowanych platformach. Choć obecnie takich nie ma, to w ramach tzw. okresu przejściowego, do listopada 2023 r. w oparciu o stare przepisy mogą funkcjonować na rynku platformy, które prowadziły działalność przed listopadem 2021 r.
Możliwe, że w ten sposób Urząd reaguje na pojawiające się w ostatnich tygodniach oferty pożyczek oferowanych przez spółki Janusza Palikota. Dotychczas w ramach tzw. „Buntu Finansowego”, czyli pożyczek udzielanych spółce z grupy Manufaktury Piwa Wódki i Wina o nazwie Tenczynek Dystrybucja, inwestorzy pożyczyli około 16,5 mln zł.
Co więcej, w maju pojawił się kolejny projekt o nazwie „Skarbiec Palikota”, w ramach którego inwestorzy mogą pożyczać środki nawet na 10 lat i jednocześnie brać udział w konkursach, gdzie nagrody to m.in. luksusowy samochód czy zagraniczne wycieczki. Warto zauważyć, że po trzech latach wprawdzie istnieje możliwość wypowiedzenia umowy, jednak wtedy inwestor nie otrzyma odsetek.
Dotychczas w projekt zainwestowano ponad 2 mln zł. Największe kontrowersje budzi jednak podmiot, który formalnie jest pożyczkobiorcą, a więc Polskie Destylarnie. Jak widnieje w KRS, wszystkie udziały Polskich Destylarni posiada LE Group, spółka prowadząca działalność m.in. w branży nieruchomości. Trzeba odnotować, że Janusz Palikot od 17 maja zasiada w zarządzie Polskich Destylarni.