Przyspieszenie konsolidacji branży deweloperskiej to jeden z trendów wskazywanych przez analityków. W zeszłym roku dostaliście zgodę UOKiK na przejęcie aktywów spółki Budner – banku ziemi w Warszawie i Gdańsku, ale sprawa ucichła.
Tego typu transakcje albo dochodzą do skutku, albo nie. Myślę, że byliśmy blisko sfinalizowania, rynek jest jednak bardzo dynamiczny. Szczegółowa analiza portfela projektów kupowanych wraz z firmą deweloperską zawsze podlega ocenie w kontekście bieżącej sytuacji rynkowej. Jeśli pojawiają się inne, korzystniejsze możliwości inwestycyjne, naturalne jest wybieranie tych atrakcyjniejszych. W tym przypadku zdecydowaliśmy się na powiększenie własnego banku ziemi.
Jednocześnie nadal aktywnie poszukujemy zarówno gruntów, jak i firm, których właściciele – z powodów sukcesyjnych, zdrowotnych lub rodzinnych – rozważają wyjście z biznesu. Myślę, że ten trend będzie się utrzymywał, przede wszystkim dlatego, że obecnie procesy inwestycyjne są niezwykle długie. Trwają już nie kwartałami, lecz latami. Dlatego wejście w projekt, który jest już rozpoczęty i posiada określony bank ziemi, bywa atrakcyjną opcją. Szukamy kolejnych lokalizacji lub firm – bo nie tylko zasoby gruntów są istotne, żeby móc naprawdę rozwijać się w tym biznesie, ale i zasoby ludzkie.
W 2025 r. sprzedaliście 1365 mieszkań, o 35 proc. więcej niż rok wcześniej, 1/3 przypadła na IV kwartał, który okazał się najlepszy od „Bezpiecznego kredytu”. Podaliście cel sprzedaży na ten rok w granicach 1,6-1,8 tys. lokali, co można powiedzieć po dwóch pierwszych miesiącach?
Styczeń i luty wpisują się dokładnie w nasze plany, które podtrzymujemy. Dawno nie obserwowaliśmy na rynku tak dobrych wyników na początku roku. Sprzedaż systematycznie rośnie i zakładamy utrzymanie tego trendu. Oczywiście, zawsze istnieją czynniki, które trudno jednoznacznie przewidzieć. Rynek mieszkaniowy rozwija się najlepiej, gdy spełnione są trzy podstawowe warunki. Po pierwsze, muszą istnieć realne potrzeby mieszkaniowe – a w Polsce wciąż są one znaczące. Po drugie, potrzebna jest dobra sytuacja gospodarcza, która przekłada się na rosnące wynagrodzenia, co daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa dochodów. Po trzecie, rozsądny koszt pieniądza, co skłania do zaciągania kredytów hipotecznych.
W styczniu i lutym, czy nawet w IV kwartale, mieliśmy dokładnie spełnione te wszystkie trzy parametry i myślę, że perspektywa na kolejnych ładnych parę miesięcy jest dobra, o ile nie będziemy doznawać szoków, jak np. gigantyczny wzrost cen ropy naftowej na skutek konfliktu na Bliskim Wschodzie. To rodzi obawy potencjalnych nabywców, bo jak gospodarka będzie spowalniać, będzie spadać pewność zatrudnienia i będzie rósł koszt pieniądza przy inflacji, która może się pojawić – będzie to miało wpływ na rynek nieruchomości. Dla firm to z kolei wzrost kosztów.