Spór o przetarg PSE na budowę linii wysokiego napięcia może oznaczać dla Budimexu nawet trzyletni zakaz startu w zamówieniach publicznych. KIO i sąd uznały zarzuty konkurencji o konsultowanie ofert. Co pan powie akcjonariuszom?
Trzy spółki z Grupy Budimex złożyły oferty zgodnie ze Specyfikacją Warunków Zamówienia przygotowaną przez PSE. Zgodnie z tymi warunkami, Zamawiający mógł nasze oferty odrzucić, wybrać jedną z nich, a w pewnych wypadkach nawet trzy. Gdyby uznał, że spółki z Grupy Budimex działają jako jeden podmiot gospodarczy – bezpośrednio stosując prawo Unii Europejskiej – mógł wybrać tylko jedną ofertę. Nie zrobił tego. Będziemy dążyć do rozstrzygnięcia tej sprawy przez Sąd Najwyższy, bo rynek potrzebuje jasności prawnej zwłaszcza w odniesieniu do stosowania prawa unijnego w Polsce. Jednocześnie spółki z naszej grupy wdrożyły pełną procedurę samooczyszczenia – dlatego, że szanujemy orzeczenie Sądu, lecz nie rezygnujemy z możliwości wykazywania naszych racji.
Zagadnieniem osobnym jest systemowy problem odwołań do KIO – ich liczba wzrosła z 3 tys. w 2022 r. do prawie 6 tys. w 2025 r. Samo rozpatrywanie zabiera dziś pół roku zamiast kwartału. To opóźnia inwestycje, zagraża wydatkowaniu KPO i zwiększa ryzyko waloryzacyjne. Bariera wpisu do KIO wynosi 20 tys. zł i nie zmienia się od dekady. To praktycznie żadne ograniczenie. System wymaga uporządkowania dla efektywności inwestycji publicznych.
Czytaj więcej
Trwający od kilku miesięcy mocny wzrost wyceny budowlanego giganta na GPW zyskał dodatkowy dopala...
W jaki sposób?
W Czechach trzeba złożyć kaucję, 1 proc. wartości postępowania, którą odzyskuje się w razie pozytywnego dla siebie rozstrzygnięcia. To studzi zapał do szafowania odwołaniami, które powinny służyć zachowaniu uczciwej konkurencji, a nie być narzędziem do realizacji partykularnych interesów.
Skąd taki pęd do odwołań?