Budownictwo

Przemysł drzewny obawia się liberalizacji rynku

Od przyszłego roku długoletni kontrahenci Lasów Państwowych stracą uprzywilejowaną pozycję przy zakupach surowca. Firmy przekonują, że planowane zmiany zdestabilizują całą branżę
Foto: GG Parkiet

Ministerstwo Ochrony Środowiska i resorty gospodarki oraz skarbu pracują nad projektem nowych regulacji obrotu drewnem przez Lasy Państwowe. Udało się nam ustalić, że wprowadzi on rewolucyjne zmiany na rynku.

[srodtytul]Nadchodzi liberalizacja [/srodtytul]

Obecnie produkowane przez Lasy Państwowe drewno trafia do odbiorców za pośrednictwem dwóch kanałów dystrybucji. 70 proc. podaży drewna sprzedaje się w przetargach ograniczonych, w których udział mogą brać stali kontrahenci LP, mający tzw. historię zakupów. Pozostałe 30 proc. sprzedawane jest na ogólnodostępnych aukcjach internetowych. Z naszych informacji wynika, że już w 2010 r. przetargi ograniczone mają zostać zniesione, a gros drewna ma być sprzedawane na aukcjach. Powód? Uprzywilejowana pozycja stałych kontrahentów LP ma być sprzeczna z zasadami wolnej konkurencji.

[srodtytul]Monopolista [/srodtytul]

(93-proc. udział w hurtowym obrocie drewnem) został już na początku 2009 r. ukarany przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów karą 1,5 mln zł za nierównoprawne traktowanie kontrahentów. UOKiK twierdził, że system sprzedaży jest dyskryminujący wobec podmiotów wchodzących na rynek. Uznał wówczas, że zwiększenie ogólnodostępnej puli do 30 proc. w 2009 r. z 20 proc. w 2008 jest krokiem w dobrym kierunku i podkreślił, że nowe reguły są „nie w pełni satysfakcjonujące”.

[srodtytul]Zmiany zdestabilizują rynek?[/srodtytul]

Przedstawiciele branży nie ukrywają zaniepokojenia. – Zwiększenie sprzedaży przez aukcje online, przy których nie jest brana pod uwagę ani dotychczasowa historia współpracy z Lasami Państwowymi, ani wolumen kupowanego drewna, a jedynym kryterium jest cena, może doprowadzić do całkowitej destabilizacji rynku oraz bardzo negatywnie odbić się na firmach z branży i, w dalszej kolejności, na samych Lasach Państwowych – ocenia Jacek Kulis, dyrektor do spraw zakupu surowca w Mondi Świecie, uczestniczący w negocjacjach jako reprezentant branży papierniczej i płytowej. Duże podmioty, zużywające ponad 1 mln metrów sześc. drewna rocznie, obawiają się, że nie będą w stanie zapewnić sobie stabilnych dostaw. – Całkowite uwolnienie rynku oznacza dla przemysłu drzewnego nieustanną loterię ilościowo-cenową i w praktyce brak możliwości rozwoju – uważa Rafał Karcz, członek zarządu Pfleiderer Grajewo.

Duże podmioty narzekają na uciążliwość zakupów drewna na aukcjach. – Już teraz kilku pracowników nawet przez kilkanaście godzin dziennie musi ślęczeć przy komputerach, by na aukcjach dokupić drewna. Jeżeli w ten sposób będziemy musieli kupować cały niezbędny surowiec, będziemy potrzebować trading desku – kpi menedżer firmy drzewnej, przyznając, że aukcje mogą być wygodne dla mniejszych firm, które chcą większej elastyczności w sposobie zaopatrywania.

Przedstawiciele branży drzewnej obawiają się również konkurencji firm z zagranicy, które korzystając na osłabieniu złotego, będą mogły wykupywać surowiec z Lasów, śrubując przy tym ceny. – Już teraz w zachodnich i południowych regionach kraju zagraniczne firmy coraz intensywniej zaopatrują się w drewno. Efekt? Ceny transakcyjne rosną, a dla wielu firm z Polski brakuje surowca – mówi Bogdan Czemko, dyrektor biura Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego. – Nowe zagraniczne podmioty kupujące drewno od LP nie nabywają go z myślą o przerobie w Polsce, lecz za granicą. Nie chcemy zabronić zbytu surowca odbiorcom zagranicznym, chcielibyśmy jedynie, by stali kontrahenci mieli stabilną podaż surowca – mówi Jacek Kulis.

[srodtytul]Kontrakty długoterminowe,ale na jakich zasadach?[/srodtytul]

Sposobem na to mogłyby być umowy długoterminowe dla części firm. Pomysł na ich wprowadzenie pojawił się w trakcie prac nad nowymi regulacjami. Są za tym zarówno Lasy Państwowe, jak i branża drzewna. Jak się jednak okazuje, diabeł tkwi w szczegółach. Lasy Państwowe chcą, by ceny w tych kontraktach kształtowały się w oparciu o stawki wolnorynkowe, ustalane na ogólnodostępnych aukcjach. Przetwórcy są przeciwni. Obawiają się m. in., że stawki wolnorynkowe mogą być spekulacyjnie podbijane. – Trend cenowy na aukcjach, ale tylko tych, na których sprzedawane są duże ilości surowca, mógłby być jednym z elementów kształtowania stawek.

Z pewnością jednak nie podstawowym – zastrzega Rafał Karcz. – Ceny w umowach powinny być ustalane w wyniku negocjacji, z uwzględnieniem bieżącej kondycji branży drzewnej – uważa Waldemar Motyka, członek zarządu Hardeksu. Pojawiają się również propozycje powołania regulatora, który czuwałby nad cenami drewna. Nie wiadomo jednak, czy pomysł wprowadzenia umów długoterminowych uzyska akceptację UOKiK, z którym nowe regulacje mają być konsultowane. Prezes Urzędu Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel nie przekreśla tego rodzaju kontraktów, zaznaczając, że UOKiK preferowałby giełdowy system obrotu drewnem.

Problematyczne mogą być kryteria doboru firm uprawnionych do zawierania tego rodzaju umów. Jeżeli selekcja będzie się opierać na kryterium długości współpracy z LP, trudno sobie wyobrazić, by UOKiK zaakceptował takie rozwiązanie.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.