Obraz techniczny indeksów na rynkach bazowych, a zwłaszcza na GPW, wyraźnie się poprawił w połowie tygodnia. Wygląda na to, że niebawem powinniśmy ujrzeć kolejne szczyty, przynajmniej jeśli myślimy o rynku nad Wisłą.
Wracają dobre nastroje
W ostatnich dniach na rynkach chwilami było nerwowo, przede wszystkim w związku z napięciem w relacjach USA i Europy, ale znów wygląda na to, że rozejdzie się po kościach. Na to przynajmniej wskazuje zmiana nastrojów na rynkach, którą można było dostrzec w drugiej połowie środy. Inwestorzy ruszyli wówczas do zdecydowanych zakupów akcji, na które europejskie indeksy załapały się tylko częściowo. Stąd wyraźne zwyżki na Starym Kontynencie w czwartek.
Warszawska giełda jest mocna od początku roku i na ten moment to rynki bazowe mają więcej do nadrobienia. Główne indeksy zarówno w USA czy w Niemczech w pierwszej połowie tego tygodnia zeszły poniżej poziomów zamknięcia 2025 r., choć wiele wskazuje na to, że tylko chwilowo. W czwartkowe popołudnie DAX zyskiwał o 1 proc. i był już powyżej zamknięcia 2025 r., zaś S&P 500 przed otwarciem handlu kasowego notował 0,44-proc. umocnienie. Jeśli chodzi o DAX-a, to w środę doszło do głębokiego testu wsparcia w postaci górnego ograniczenia kilkumiesięcznego ruchu bocznego, jaki obserwowaliśmy w II połowie zeszłego roku. Wsparcie to udało się utrzymać, a to mocny sygnał dla byków. Kolejnym będzie wybicie lokalnego i jednocześnie historycznego szczytu, jaki DAX osiągnął w połowie stycznia.
Czytaj więcej
Rosnąca wartość emisji to rosnąca rywalizacja między oferującymi o jak największe udziały w rynku...
S&P 500 zamknął środową sesję zwyżką o 1,16 proc., aczkolwiek nad sporych rozmiarów wzrostową świecą wyrysował się też spory cień, co nie pozostawiło dobrego wrażenia o bykach. Czwartkowe zwyżki kontraktów na amerykańskie indeksy zapowiadały jednak kolejną wzrostową sesję.