Na nowojorskim parkiecie udało się powstrzymać potężną wyprzedaż z poprzedniego tygodnia, gdy tamtejsze główne indeksy traciły po 4,5 proc.

Na Wall Street już spokojniej, panika w Europie

Do środy S&P 500 zwyżkował o niespełna 1 proc., a Nasdaq o 2,7 proc. Jedynie przemysłowy Dow Jones minimalnie tracił na wartości. Panika przeniosła się w ostatnich dniach na parkiety europejskie. Do obaw związanych z bankami amerykańskimi i możliwością powtórki globalnego kryzysu finansowego doszła jeszcze informacja o wycofaniu się National Saudi Bank ze zwiększenia zaangażowania w Credit Suisse. Do środy Stoxx Banks 600 tracił prawie 13 proc., schodząc do poziomu z końca grudnia ubiegłego roku i testując znajdujący się tam poziom technicznego wsparcia. W środę akcje szwajcarskiego banku traciły prawie 30 proc., a handel nimi kilkakrotnie zawieszano. Mocno ucierpiały też banki francuskie, a w niewiele mniejszym stopniu niemieckie. BNP Paribas zniżkował o 11 proc., Societe Generale o 13 proc., a Deutsche Bank i Commerzbank po 8–9 proc. W efekcie indeks giełdy we Frankfurcie do środy spadał o 4,5 proc., CAC 40 o 4,6 proc., Stoxx Euro 600 o prawie 5 proc., a londyński FTSE 250 o 3,8 proc. Na tym tle „pozytywnie” wyróżniał się wskaźnik rynków wschodzących. MSCI Emerging Markets tracił jedynie 1,5 proc., ale zbliża się do dołka z listopada ubiegłego roku, a od końca stycznia traci ponad 12 proc. W naszym regionie przed stratami uchroniły się jedynie parkiety ukraiński, litewski i słowacki. Po 5,5–8,5 proc. w dół szły wskaźniki w Hiszpanii, Włoszech i Austrii.

W trakcie bankowych zawirowań roli bezpiecznej przystani nie spełniał dolar, którego indeks od dwóch tygodni zwyżkuje, ale zaledwie o niespełna 0,1 proc. Podobnie jest w przypadku euro, którego kurs od trzech tygodni znajduje się w tendencji bocznej. Duże, podobne do tych z końca ubiegłego roku, wzrosty notują ceny amerykańskich obligacji skarbowych. Rentowność papierów dziesięcioletnich do środy spadała poniżej 3,5 proc., czyli do poziomu najniższego od lutego. Inwestorzy działający na rynku długu liczą na to, że wystraszony Fed powstrzyma się z kontynuacją zacieśniania monetarnego, a przynajmniej wyhamuje jego dynamikę.

Foto: Parkiet

Strach na Książęcej

Warszawski parkiet bardzo mocno odczuł zawirowania na rynkach światowych, choć związek z sytuacją w Stanach Zjednoczonych jest mocno iluzoryczny. W roli głównej mamy więc globalną awersję do ryzyka, na którą nie ma lekarstwa. Ale ta awersja przeniosła się także na inwestorów lokalnych. WIG20 i indeks szerokiego rynku do środy zniżkowały po 2,6–2,7 proc. Wpływ sytuacji w otoczeniu jeszcze bardziej widoczny jest przez pryzmat wyrażanych w dolarach WIG20 i MSCI Poland, których wartość tąpnęła po 4,5 proc. To oczywiście efekt osłabienia naszej waluty, będącego pochodną wspomnianej niechęci do ryzykownych aktywów. Zniżkujący o 2,7 proc WIG20 zbliżył się niebezpiecznie do psychologicznej i technicznej bariery 1700 punktów. Test wsparcia z końca ubiegłego roku jest więc już w grze. Od początku roku indeks traci 4,7 proc., znajdując się w niechlubnej niedźwiedziej światowej czołówce, w naszym regionie ustępując jedynie Turcji i Słowacji. O skali niechęci do ryzyka świadczą też duże spadki w naszym segmencie małych i średnich firm. Indeks średniaków zniżkował o 2,9 proc., a sWIG80 o 2,2 proc. W obu przypadkach do poziomów wsparcia jest jednak dość daleko, choć perspektywa takiego scenariusza jest realna.

W gronie blue chips zdecydowanie przeważały niedźwiedzie, z jednym wyjątkiem. Do środy akcje Kęt drożały o nieco ponad 5,5 proc. Choć w globalnej perspektywie skala spadków była pokaźna, głównie obejmowała akcje sektora finansowego, u nas niedźwiedzie najlepiej radziły sobie w branżach paliwowej i wydobywczej. WIG-banki tracił „jedynie” 3 proc., a WIG-paliwa zniżkował do środy o prawie 5,5 proc., a WIG-górnictwo o ponad 6 proc. Walory JSW taniały o niemal 7 proc., KGHM o 6 proc., a PKN Orlen o 5,5 proc. Papiery największych banków zniżkowały po około 3 proc. Na tym tle nieco lepiej radziły sobie walory naszych firm zajmujących się handlem. Akcje Dino, Pepco, Allegro, LPP i CCC taniały po około 2 proc.

Dość ciekawie układała się sytuacja w sektorze naszych średnich spółek. Oczywiście dominowały tu niedźwiedzie, ale po byczej stronie wyróżniały się zwyżkujące o prawie 1,5 proc. akcje Benefitu, próbujące ponownie zaatakować niedawny lokalny szczyt, znajdujący się na poziomie 1070 zł. Biorąc pod uwagę kiepską sytuację sektora nieruchomości i zapaść w kredytach, zaskakiwać może dobra kondycja części firm działających w tym obszarze. Akcje Domu Development drożały do środy o 3,4 proc., kontynuując trwającą od początku lutego tendencję wzrostową, w wyniku której poszły w górę o ponad 20 proc. Podobnie jest w przypadku walorów Dewelii, gdzie ostatnio dynamika wzrostu jest mniejsza, ale od stycznia podwyższyły swoją wartość o jedną trzecią. Znacznie więcej negatywnych emocji dostarczają średnie firmy zamykające tabelę. Brylujące jeszcze niedawno akcje ZE PAK zniżkowały do środy o ponad 14 proc. Fundamentalnie i perspektywicznie niewiele się tu zmieniło, można więc chyba mówić o technicznej korekcie wcześniejszego dynamicznego wzrostu. Śladem JSW, tylko bardziej dynamicznie, podążały walory Bogdanki, przeceniane o prawie 12 proc. Ceny węgla na światowym rynku trzymają się nisko i tym można tłumaczyć słabą kondycję naszych kopalń. Trwającą od końca stycznia falę spodków kontynuują papiery Grupy Azoty. Do środy taniały o ponad 10 proc., a we wspomnianym czasie straciły 27 proc. Z fatalnej passy nie mogą wyrwać się akcje Bumechu. Do środy traciły prawie 10 proc., a od września ubiegłego roku zmniejszyły swoją wartość o prawe dwie trzecie. Mocno taniały walory średnich banków. Akcje ING BSK traciły prawie 8 proc., Millennium 7 proc., Aliora ponad 6 proc., a Banku Handlowego 5 proc. Mocny wyskok z poprzedniego tygodnia w całości skorygowały, zniżkując o 7 proc., akcje PKP Cargo. Korekty doznały też zachowujące się rewelacyjnie od początku roku papiery Grupy Pracuj, tracąc do środy ponad 6,5 proc. Na tle umiarkowanie słabego sektora energetycznego negatywnie wyróżniały się taniejące o prawie 6,5 proc. akcje Enei oraz Tauronu, spadające po ponad 5,5 proc.

Trwa mocna przecena surowców

Drugi tydzień z rzędu mocno zniżkuje indeks rynków surowcowych CRB, który do środy tracił nieco ponad 4 proc. Od lokalnego szczytu z czerwca ubiegłego roku jest już niżej o prawie 23 proc., czyli można mówić o bessie. W ostatnich dniach najmocniej taniał gaz ziemny. Spadki na rynkach europejskich sięgały 18–20 proc., a od początku roku 45 proc. Mocno w dół szły także notowania ropy naftowej. Amerykańska WTI taniała o ponad 11 proc., momentami zbliżając się do 65 dolarów za baryłkę, czyli do poziomu najniższego od grudnia 2021 r. Od początku roku potaniała o ponad 15 proc. Podobnie jest w przypadku europejskiej Brent, taniejącej od stycznia o ponad 14 proc., a do środy o ponad 10,5 proc., schodząc w okolice 74 dolarów za baryłkę, a momentami zahaczając o 71 dolarów. Ceny węgla zniżkowały o zaledwie 0,5 proc., ale znajdują się na poziomie najniższym od stycznia 2022 r. Indeks Bloomberg Energy tracił do środy prawie 10,5 proc.

Co prawda Bloomberg Metals szedł w górę o niemal 5 proc., ale nie widać tego po obserwacji notowań poszczególnych metali. Kontrakty terminowe na miedź zniżkowały do czwartkowego poranka o 3,5 proc., a aluminium taniało o ponad 6,5 proc. Wzrost awersji do ryzyka widać patrząc na rynek złota, któremu nie przeszkadza nawet skok cen amerykańskich obligacji skarbowych ani stosunkowo silny dolar. Notowania kruszcu szły do czwartkowego poranka w górę o 3 proc., atakując poziom 1950 dolarów za uncję i plasując się najwyżej od początku lutego. Srebro drożało aż o ponad 7 proc., pallad o prawie 6,5 proc., a platyna jedynie o nieco ponad 1 proc.

Na rynku surowców rolnych sytuacja była mocno zróżnicowana. Mocno w górę szły ceny ryżu (ponad 5,5 proc.) i pszenicy (4 proc.). Z kolei kawa i kakao taniały po ponad 3 proc., a cukier o niewiele mniej.