REKLAMA
REKLAMA

Pracownicze plany kapitałowe PPK

Ewa Jakubczyk-Cały. PPK – więksi pracodawcy rozumieją cel reformy

#PROSTOzPARKIETU. Ewa Jakubczyk-Cały: Za poprawną sprawozdawczość odpowiada wielka trójca

Gościem Andrzeja Steca w Parkiet TV była Ewa Jakubczyk-Cały, partner zarządzający PKF Consult

Foto: parkiet.com

Pracownicze plany kapitałowe to „podatek" czy szansa na wyższa emeryturę dla pracownika?

Jest to szansa przede wszystkim dla pracownika. W obecnych uwarunkowaniach, kiedy stopa zastąpienia emerytury nie będzie wyższa niż 30 proc., to nastąpi potężna luka. Luka oczekiwań przyszłych emerytów w stosunku do tego, co otrzymają. Trzeba tę lukę jakoś zasypać.

Stopa oszczędności w Polsce nie jest wysoka. Wielu młodych ludzi często nie myśli o emeryturze. Zderzenie się potem z przykrą rzeczywistością może być dla nich nieprzyjemne. Rządowy program powszechnego pracowniczego oszczędzania jest bardzo pozytywny. Będą to rachunki pracownicze, pracodawca będzie zobowiązany dołożyć się, ale również przeznaczone są środki z budżetu państwa na dopłaty.

Stopa zastąpienia 30 proc. dotyczy tylko młodych ludzi czy też dzisiejszych 40-, a może nawet 50-latków?

Ta stopa zastąpienia będzie później. Dzisiaj ok. czterech osób pracuje na jednego emeryta. Prognozy demograficzna pokazują, że ok. 2050 r. będą to dwie osoby. Ta kołdra robi się coraz krótsza, która nie wystarcza na pokrycie zapotrzebowania, które jest oczywiste i naturalne.

Celem programu jest zwiększenie oszczędzania na przyszłe okresy. Oczywiście nie jest to rozwiązanie programu emerytalnego w Polsce, ale jest krokiem w dobrym kierunku.

Dużo zależy od pracodawców. Jak oni podchodzą do tematu PPK?

Rozumieją cel. W rozmowach, które prowadziłam, nie było negatywnego odbioru. Były wątpliwości, ale z punktu widzenia pracodawcy jest pełne zrozumienie celu i akceptacja. Zapis ustawowy, który miał zapobiegać negatywnym odbiorom przez pracodawców, będzie trochę martwy, bo uważają, że sama idea powszechnego oszczędzania na indywidualne rachunki jest słuszna. Zastanawiają się, jak wypełnić wszystkie obowiązki, żeby nie narazić się na kary.

Skala i wielkość pracodawcy będzie miało znaczenie? Duzi pracodawcy w większym wymiarze zdecydują się na PPK?

Wszyscy muszą się zdecydować. To nie jest zaproszenie, żeby zechcieli, tylko ustawowy obowiązek. Chyba że wcześniej utworzyli PPE. Jest część przedsiębiorstw, które interesują się PPE. Wtedy nie ma dopłat Skarbu Państwa i wpłat pracowniczych.

Większe przedsiębiorstwa mają większą świadomość PPK. Mają większą liczbę kadr, która śledzi przepisy. W mniejszych przedsiębiorstwach wiedza na temat PPK jest mniejsza. Mogą się zdarzyć przedsiębiorstwa, które o tym w ogóle zapomną.

Na zarządzanie PPK podpisano już kilkaset umów. Jak pracodawca powinien się przygotować do udziału w programie?

Aktywność firm zarządzających jest duża. Pracodawcy na pewno spotkają się z ofertą. Wiele dobrego robi portal PFR, który daje mnóstwo informacji, w jaki sposób interpretować regulacje i jak je wdrożyć.

Pracodawca jest tą częścią, która musi włożyć najwięcej. Sama składka podwyższy koszty wytworzenia. Dobrze byłoby, gdyby przygotował się, począwszy od analizy przed wdrożeniem: ile go to będzie kosztować, czy będzie go stać na dodatkowe składki. Trudno z obowiązkowego elementu zrobić element bodźcowania, bo pracownik widzi, że wszyscy to dostają.

Ewentualny sukces PPK przełoży się na rozwój polskiego rynku kapitałowego?

Są symptomy, że tak będzie, bo trafi trochę środków pieniężnych na rynek inwestycji. Cały program dotyczy 11 mln ludzi. Jeżeli 50–70 proc. z nich przystąpi do programu, to będą znaczne środki, które wpłyną na rynek kapitałowy. Ta kwota będzie mogła być zainwestowana w instrumenty kapitałowe albo dłużne. Zwiększy się podaż pieniędzy, które zwiększą pulę na nowe inwestycje. Będzie to pieniądz inny niż bankowy. Rozwiąże się dylemat, który wynikał z depozytów o charakterze krótkoterminowym, a długoterminowym zapotrzebowaniu na środki. Zwiększenie płynności powinno zdecydowanie pomóc rynkowi kapitałowemu.

Zmieniamy temat rozmowy na audytorów. A tutaj znów mamy zmiany przepisów. Nie ma roku bez większych zmian.

Praca w tym zawodzie nie jest łatwa, bo zmiany cały czas zaskakują. Zmiana ustawy o biegłych rewidentach jeszcze bardziej centralizuje. Zadania, które Komisja Nadzoru Audytowego cedowała na samorząd zawodowy, cofają się do nowej instytucji, która nazywa się Polska Agencja Nadzoru Audytowego. Kontroli przez PANA będą podlegały wszystkie firmy audytorskie w zakresie wszystkich usług badania. Wcześniej dotyczyło to tylko jednostek zainteresowania publicznego.

Sporo kontrowersji budzi pomysł zniesienia wymogów kompetencyjnych dla kontrolerów.

W kontrolach PANA udział mają brać osoby, które nie posiadają kwalifikacji biegłego rewidenta. Jest to trochę kontrowersyjne. Gdy przyjdzie kontrola, z jednej strony będzie doświadczony biegły rewident, który realizował usługę rewizji. Z drugiej strony będzie osoba bez praktyki. Może być świetnym ekspertem, ale praktyka jest ważna w wykonywaniu zawodu. Oczywiście ta osoba ma pracować pod nadzorem kontrolera, ale wydłuży to proces kontroli. Będzie można spodziewać się, że procedury przed wydaniem ostatecznych wyników będą niepotrzebnie wydłużone.

Co zrobić, żeby zwiększyć zaufanie do rynku kapitałowego?

Zatrzymajmy się na sprawozdawczości finansowej. Za sprawozdawczość odpowiada tzw. wielka trójca: sporządzający sprawozdanie, nadzór właścicielski, w środek wchodzi biegły rewident, który ma potwierdzić prawidłowość sporządzenia sprawozdania finansowego. Od nich zależy jakość informacji finansowej.

Rynek czasami niesłusznie nierówno ocenia role. Rola jest podzielona i każda z tych stron powinna się ze swojej świetnie wywiązać.

To skąd brak zaufania?

Było trochę symptomów, które mogły je spowodować. GetBack przejawia się wszędzie.

Przejdźmy myślowo do zakładu produkcyjnego. Jaki procent braków byłby akceptowalny? 0,1, 0,5, 1 proc.? W wolnych zawodach zaufania publicznego skutki tych braków są większe. Te zawody powinny być tego świadome. Fakt, że zdarzy się błąd w jednym na 500, to jeszcze nie jest powód do degradacji zawodu i podsumowywania go jako zawodu, który nie spełnia swojej roli. W całym społeczeństwie nikt nie jest aniołem. Powtarzalność błędu nie może następować, to się zdarza.

Występuje też luka między oczekiwaniami a regulacjami. Celem badania jest wyrażenie opinii o sytuacji majątkowej i finansowej. Celem badania nie jest ocena efektywności ani gospodarności. Biegły rewident nie zapewnia o przyszłej rentowności, efektywności czy skuteczności prowadzenia spraw przez zarząd. Ta luka powoduje zaburzenie w zakresie zaufania. Potrzebna jest edukacja, bo zakładam, że wszystkie strony dążą do tego, żeby było dobrze.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA