REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Końca koronawirusowych zwyżek nie widać, ale warto być ostrożnym

II połowa roku zanosi się na kontynuację trendów rozpoczętych w marcu, kiedy do Polski dotarła pandemia. Spółki związane z produkcją leków i środków medycznych są nadal pożądane przez inwestorów.
Foto: Adobestock

Część spółek medycznych i biotechnologicznych już może mówić o udanym końcu lipca. Akcje firm są obecnie rozchwytywane przez inwestorów, którzy chcą się przygotować na potencjalne jeszcze większe zwyżki, spowodowane drugą falą pandemii.

Lublin na celowniku

Czempionem ostatnich tygodni pozostaje Biomed-Lublin. Producent szczepionek pracuje obecnie nad immunoglobuliną – lekiem na koronawirusa na bazie osocza ozdrowieńców. 21 lipca spółka informowała, że podpisała umowy z dziewięcioma centrami krwiodawstwa na odbiór substancji. To tylko wzmocniło zwyżki – w tydzień walory Biomedu zdrożały o ponad 240 proc. Na środowej sesji akcje szły w górę o ponad 26 proc., do 26,8 zł. Sytuacja jest na tyle dynamiczna, że firma odłożyła zapowiedzianą emisję akcji. Konkretnie do momentu, kiedy kurs spółki się ustabilizuje, co wcale nie musi nastąpić tak szybko.

– Obecna fala zwyżek w sektorze medycznym i biotechnologicznym ma u podstaw, po pierwsze, ryzyko drugiej fali pandemii, co dla spółek, których biznes korzysta na obecnej sytuacji, oznacza przedłużenie dobrego dla nich okresu. Po drugie, zbliża się sezon publikacji wyników, który po raz pierwszy zweryfikuje podstawy obecnej hossy w tych sektorach i pokaże, które spółki faktycznie są w stanie zarabiać na pandemii, ale także te, dla których oczekiwania były zbyt wysokie – ocenia Łukasz Kosiarski, analityk Pekao Investment Banking.

Insulina i rękawice pożądane

O szczęściu może mówić Bioton. Producent insuliny, chociaż nie publikował żadnych nowych informacji, w tym tygodniu zanotował skok kursu akcji o ponad 30 proc., do 6,56 zł. To najwyższa cena, jaką trzeba zapłacić za walor spółki od roku. Chociaż firma nie ogłosiła żadnego projektu powiązanego z pandemią, to najwidoczniej kupujący wierzą w globalny rynek insuliny i środków dla diabetyków.

Nie wolno także zapomnieć o Mercatorze, który w poniedziałek osiągnął historyczne maksima – walor kosztował aż 400 zł. Rok temu za akcję producenta i dystrybutora rękawic trzeba było zapłacić 6,9 zł. I chociaż w kolejnych dniach ceny spadły do okolic 370 zł, to firma spodziewa się, że marże jej spółki zależnej będą rosły w II półroczu. Dobrym prognostykiem są zawarte dwie umowy o wartości ponad 350 mln zł na dostawy rękawic do krajów anglojęzycznych.

Powściągliwi analitycy

– Oczywiście z pewnej perspektywy można powiedzieć, że koronawirus ujawnił wartość niektórych spółek. Jednak co do zasady był raczej katalizatorem, ponieważ szczęście sprzyja przygotowanym. Fundamentalną weryfikacją wycen będą raporty okresowe za I półrocze oraz tendencje związane z pandemią w okresie jesienno-zimowym. Ponadto w ujęciu globalnym kluczową kwestią będzie relacja spółek wzrostowych do spółek wartościowych oraz nastawienie do rynków wschodzących. Ostatecznie koniunktura na rynkach bazowych, czyli S&P 500 oraz Nasdaq – ocenia Sobiesław Kozłowski, analityk Noble Securities.

Adrian Kowollik, analityk East Value Resarch, zauważa, że sektor medyczny będzie zapewne długoterminowym beneficjentem pandemii. Jego zdaniem jednak inwestorzy powinni być po ostatnich zwyżkach bardziej „selektywni".

– Niewiele spółek z branży ochrony zdrowia, biotechnologii i technologii medycznych z GPW oferuje nadal atrakcyjny stosunek potencjału wzrostu kursu do ryzyka. OncoArendi Therapeutics, Medinice i Celon Pharma wydają się być w tym gronie – ocenia.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA