REKLAMA
REKLAMA

Ludzie rynku

Paweł Borys, PFR: Skala naszej tarczy podobna jak w USA

WYWIAD | PAWEŁ BORYS z prezesem Polskiego Funduszu Rozwoju rozmawia Piotr Skwirowski

Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju

Foto: materiały prasowe

Jaki jest koszt rozwiązań zapisanych w tarczy antykryzysowej?

Wszystkie rozwiązania tarczy antykryzysowej mają obecnie wartość ponad 220 mld zł, co stanowi ok. 10 proc. PKB. Jest to jeden z największych wśród ogłoszonych pakietów gospodarczych. Konkretnie drugi największy po Malezji wśród krajów rozwijających się i o podobnej skali względem gospodarki jak w USA. Tarcza zawiera wydatki budżetowe na ochronę miejsc pracy, wsparcie przedsiębiorstw, zdrowie i inwestycje o wartości ponad 3,0 proc. PKB. W większości krajów ogłoszone pakiety fiskalne mają wartość ok. 1,5–2,0 proc. Pozostała część to zabezpieczenie płynności w systemie finansowym oraz dostępu do finansowania dla przedsiębiorstw poprzez działania NBP, KNF oraz gwarancje kredytowe BGK dla dużych i małych firm.

Ile dzięki tarczy może zyskać przedsiębiorca? I czy to wystarczy do utrzymania płynności firmy oraz powstrzyma jej właściciela przed zwolnieniami?

Najważniejszym celem tarczy jest ochrona miejsc pracy i bezpieczeństwo finansowe przedsiębiorstw. Silne wsparcie otrzymują mikrofirmy, czyli firmy zatrudniające do dziewięciu osób łącznie z właścicielem, gdyż one posiadają relatywnie najmniejsze zabezpieczenie finansowe. Te firmy zostaną zwolnione ze składek ZUS. Ponadto wszystkim przedsiębiorstwom, które odczuły znaczący lub całkowity spadek przychodów, specustawa umożliwia skorzystanie z tzw. przestoju ekonomicznego. Mogą z niego skorzystać firmy, które odnotowały co najmniej 15-proc. spadek przychodów w okresie dowolnych dwóch miesięcy w 2020 r. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku lub spadek przychodów o 25 proc. w okresie miesiąca (lub następujących po sobie 30 dni) w porównaniu z poprzednim miesiącem. W takim przypadku pracodawca, zamiast zwalniać pracowników, może skorzystać z postojowego. Podczas postojowego pracownik nie pracuje, ale przysługuje mu połowa wynagrodzenia i nie mniej niż płaca minimalna, czyli 2,6 tys. zł brutto. Pracodawcy przysługuje dopłata z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych w kwocie połowy płacy minimalnej, czyli 1,3 tys. zł, a dodatkowo państwo pokrywa składki na ubezpieczenia społeczne po stronie pracodawcy. Pozwala to obniżyć koszty pracy o około 75 proc. Drugą formą wsparcia dla firm służącą ochronie miejsc pracy jest możliwość obniżenia podstawy wymiaru czasu pracy pracownika o 20 proc., jednak nie mniej niż do 0,5 etatu, a wynagrodzenie nie może być niższe niż płaca minimalna. Warunki dla firm dotyczące spadku przychodów są analogiczne do postojowego. W przypadku obniżonego czasu pracy Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych wypłaca połowę obniżonego wynagrodzenia, jednak nie więcej niż 40 proc. wynagrodzenia przeciętnego w gospodarce. Dofinansowanie nie przysługuje w przypadku pracowników, których wynagrodzenie przekracza 300 proc. wynagrodzenia przeciętnego, czyli ok. 15 tys. zł. Pozwala to obniżyć koszty pracy o 65 proc.

Pracodawcy odczuwający spadek przychodów mogą elastycznie wybrać i łączyć te rozwiązania, wprowadzając dla części pracowników postojowe, a dla części obniżony czas pracy.

Przedsiębiorcy narzekają, że rząd nie wysłuchał ich postulatów, a tarcza jest za słaba, by powstrzymać związane z pandemią negatywne skutki dla firm i ich pracowników. Przekonują, że zapisane w niej rozwiązania powinny obowiązywać przez sześć miesięcy, a nie przez trzy, oraz powinny obejmować także zwolnienia z podatków. Nie mają racji?

W chwili obecnej można wystąpić do ZUS lub urzędu skarbowego o odroczenie płatności. Rozliczenie PIT zostało przesunięte, a stratę w CIT za ten rok można rozliczyć z ubiegłym rokiem. W związku ze spadkiem przychodów duża część firm i tak nie będzie płaciła CIT, stąd zwolnienie niewiele tu daje. Zdecydowana większość krajów pozwala na przesunięcie płatności VAT lub składek, a nie zwolnienie z ich opłacenia. Trzeba pamiętać, że ważne jest w tej sytuacji także bezpieczeństwo finansów publicznych. Obecny kryzys wywołany Covid-19 uderzy w nie w kilku wymiarach. Po pierwsze, nastąpi spadek dochodów praktycznie we wszystkich kategoriach, po drugie, rosną wydatki na walkę z Covid-19, a po trzecie, spadnie PKB, co będzie skutkować silnym wzrostem deficytu i długu publicznego do PKB. To musi się wydarzyć, aby z kolei chronić gospodarkę przed skutkami Covid-19, ale rozwiązania gospodarcze tarczy muszą równoważyć interes pracodawców, pracowników, stabilność budżetu oraz bezpieczeństwo zdrowotne.

Przedsiębiorcy zgłaszają gotowość pracy nad drugą tarczą. Czy także strona rządowa już o niej myśli?

Nie uważam, że potrzebna jest nowa tarcza antykryzysowa, ale pełne wdrożenie ogłoszonych przez rząd rozwiązań oraz ciągły monitoring sytuacji gospodarki, firm, rynku pracy i ewentualna bieżąca aktualizacja. Oczywiście sytuacja jest tak dynamiczna, że trzeba bardzo szybko wprowadzać nowe lub modyfikować istniejące rozwiązania tarczy. Myślę, że niektóre instrumenty mogą być też niedoceniane co do skali ich oddziaływania, a niektóre nie są jeszcze w pełni znane i uruchomione. Pierwsza ocena zaproponowanego pakietu możliwa będzie za kilkanaście dni. Na ten moment widać dość dobre działanie systemu gwarancji czy dużą liczbę firm korzystających już od pierwszego dnia z postojowego czy obniżonego czasu pracy. Jest pełna świadomość bardzo trudnej sytuacji wielu firm. Jesteśmy w stałym kontakcie z wieloma branżami i jako PFR uruchamiamy kolejne rodzaje wsparcia finansowego dla sektora przedsiębiorstw. Przed nami kilka bardzo trudnych miesięcy, ale pracujemy bardzo intensywnie, aby firmy i ich pracownicy odczuli realne wsparcie i przeszli możliwie bezpiecznie przez ten okres kryzysu, który jest rzeczywiście bezprecedensowy.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA