Gospodarka - Świat

Joe Biden stawiał rodzinę na pierwszym miejscu

Hunter Biden, syn byłego wiceprezydenta, uwikłał się w dziwne relacje biznesowe z chińskimi państwowymi firmami oraz ukraińskim oligarchą.

Były wiceprezydent Joe Biden to polityczny weteran, którego rodzina mocno angażuje się w biznes na skalę międzynarodową.

Foto: AFP, JIM WATSON JIM WATSON

W grudniu 2013 r. wiceprezydent Joe Biden odwiedził Pekin. Choć powszechnie oczekiwano, że odniesie się do kwestii roszczeń Państwa Środka na Morzu Południowochińskim (ChRL niedługo wcześniej ustanowiła tam swoją strefę obrony powietrznej, ograniczając prawa innych krajów położonych nad tym morzem), to Biden na ten temat się nie wypowiadał. Podczas wizyty podkreślał za to wspaniałe perspektywy współpracy pomiędzy USA a Chinami. Chińczycy uznali to za zielone światło do zwiększenia swojej kontroli nad Morzem Południowochińskim i w następnych latach zaczęli budować tam sztuczne wyspy, na których stawiali stacje radarowe, lotniska i wyrzutnie rakiet. Wiceprezydentowi USA podczas wizyty w Pekinie towarzyszył jego ulubiony syn – Hunter Biden. Przybył on do chińskiej stolicy w interesach. Reprezentował tam spółkę Rosemont Seneca, którą założył wspólnie ze swoimi przyjaciółmi Chrisem Heinzem (przybranym synem ówczesnego sekretarza stanu Johna Kerry'ego) i Devonem Archerem.

Rosemont Seneca chciała zrealizować marzenie wielu gigantów finansowych – wejść na rynek chiński, zanim zrobią to inni gracze. W misji tej połączyła siły z firmą konsultingową Thornton Group, kierowaną przez Jamesa Bulgera (syna Billy'ego Bulgera, długoletniego demokratycznego przywódcy Senatu stanu Massachusetts i zarazem brata gangstera Jamesa „Whiteya" Bulgera, o którym opowiadał film „Pakt z diabłem"). Już w 2010 r., czyli w niecały rok od założenia, przedstawiciele Rosemont Seneca i Thornton Group, a więc firm stosunkowo małych, spotykali się z władzami największych chińskich funduszy. W grudniu 2013 r., dziesięć dni po wizycie wiceprezydenta Bidena w Pekinie, Bank of China (czyli największy chiński państwowy bank) zawarł z Rosemont Seneca i Thornton Group umowę o wspólnym stworzeniu funduszu o nazwie Bohai Harvest RST (BHR). Dwóm małym firmom udało się więc to, o co od dawna starali się giganci finansów. Uzyskały zgodę na stworzenie amerykańsko-chińskiego funduszu private equity, działającego w szanghajskiej strefie wolnego handlu. Pieniądze zapewnili Chińczycy. Początkowo 1 mld USD, a w drugiej połowie 2014 r. dodatkowo 0,5 mld. Jak zauważył magazyn „Foreign Policy", „na początku 2014 r. chińskie działania mające na celu zwiększenie kontroli nad Morzem Południowochińskim przeszły od kłusu do galopu".

Artykuł dostępny tylko dla e-prenumeratorów "Parkietu"
Wyjątkowa okazja: kup kwartalną e-prenumeratę, dostaniesz kolejny kwartał gratis!
    Otrzymujesz dostęp do:
  • analiz, opinii, komentarzy, kwartalnych wyników finansowych
  • oraz pozostałych artykułów serwisu Parkiet.com
Kup teraz

Powiązane artykuły

© Licencja na publikację

© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.