Gospodarka - Kraj

Nieuleczalny paraliż gospodarki. Prognozy ekonomistów Credit Agricole Bank Polska

Polska gospodarka skurczy się w tym roku o 3,8 proc., zamiast o 2,1 proc., na co zanosiło się jeszcze dwa tygodnie temu. Rokowania będą lepsze, jeśli szkoły przed wakacjami zaczną normalnie działać.
Foto: Fotolia

To nowe prognozy ekonomistów Credit Agricole Bank Polska, którzy od wybuchu epidemii koronawirusa swój scenariusz makroekonomiczny aktualizują co dwa tygodnie.

Poprzednio ekonomiści z CA BP zakładali, zgodnie z przewidywaniami rządu, że szczyt zachorowań na Covid-19 przypadnie na początek kwietnia. Obecnie zakładają, że nastąpi to dopiero w maju lub czerwcu. A to oznacza, że niektóre z ograniczeń wprowadzonych przez rząd w celu zahamowania epidemii, ale jednocześnie mających negatywny wpływ na aktywność w gospodarce, zostanie utrzymana przez dłuższy czas.

„Trudno precyzyjnie ocenić, jak będzie wyglądała tzw. +strategia wyjścia+, czyli stopniowe łagodzenie istniejących restrykcji. Uważamy, że kluczowe w tym zakresie jest otwarcie szkół, które naszym zdaniem nie nastąpi już przed wakacjami. Wcześniej zakładaliśmy otwarcie jednostek oświatowych na początku maja" – napisali we wtorkowym raporcie Jakub Borowski, Krystian Jaworski i Jakub Olipra, podkreślając, że to jest główny powód rewizji ich prognoz.

W ich ocenie wcześniej niż szkoły otwarte zostaną zakłady fryzjerskie, kosmetyczne, restauracje oraz galerie handlowe. To powinno przyczynić się do pewnego ożywienia wydatków konsumpcyjnych, ale – jak podkreślają ekonomiści – „z uwagi na obawy przed zarażeniem się, wydatki gospodarstw domowych na te cele będą wyraźne niższe niż przed rokiem". W rezultacie w całym II kwartale konsumpcja załamie się o 20 proc. rok do roku, a w całym 2020 r. o 6,7 proc., zamiast o 3,4 proc., jak zespół Credit Agricole oczekiwał dwa tygodnie temu.

Zespół Jakuba Borowskiego spodziewa się obecnie także głębszego niż wcześniej załamania inwestycji. Mają one tąpnąć w tym roku o 4,6 proc.

Nowy scenariusz makroekonomiczny Credit Agricole jest pierwszym, który uwzględnia już konsekwencje ogłoszonej przez rząd przed świętami tzw. „tarczy finansowej". „Działania w niej przewidziane, w połączeniu z wcześniej wprowadzoną +tarczą antykryzysową+, będą sprzyjać ograniczeniu skali zwolnień (...), jednak nie będą stanowić bodźca pobudzającego aktywność inwestycyjną firm" – napisali ekonomiści. Według nich stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce nie osiągnie w tym roku poziomu dwucyfrowego, czego obawia się część ekonomistów. Skłonność firm do inwestowania ograniczała będzie wywołana przez epidemię niepewność. Jednocześnie, jak podkreślają ekonomiści CA BP, można oczekiwać „wyraźnego zmniejszenia nakładów brutto na środki trwałe jednostek samorządu terytorialnego, które będą szukały oszczędności w warunkach trudnej sytuacji finansowej spowodowanej epidemią COVID-19".

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.