6,1 proc. – tyle prawdopodobnie wyniosła w lutym (wobec 6 proc. w styczniu) stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce. To wstępne dane Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które jeszcze w tym tygodniu potwierdzi GUS. Zapewne ponownie usłyszymy w relacjach polityków, że to dowód na pogarszającą się sytuację na rynku pracy. Ta rzeczywiście jest nieco słabsza niż w poprzednich latach, ale dowody na to są zupełnie gdzie indziej.
Owszem, stopy bezrobocia rejestrowanego z szóstką z przodu nie mieliśmy w Polsce od 4,5 roku. Na te dane silnie rzutują jednak zmiany legislacyjne z czerwca 2025 r. Nowe przepisy umożliwiły m.in. rejestrację w miejscu zamieszkania, a nie tylko zameldowania, zliberalizowały też zasady wykreślenia z rejestru bezrobotnych. Efekt to blisko 100 tys. nowych bezrobotnych. Tyle że to nie (tylko) ci, którzy stracili pracę. To w zdecydowanej większości „nowo ujawnieni” bezrobotni – osoby, które już wcześniej nie miały zatrudnienia, ale dopiero teraz otworzono przed nimi podwoje urzędów pracy. Ekonomiści Pekao nie mają złudzeń, pisząc w swoim komentarzu, że skala wzrostu stopy bezrobocia rejestrowanego od czerwca 2025 r. „nie mówiła kompletnie nic o rzeczywistym stanie polskiego rynku pracy”. Dodatkowo, na początku roku na liczbę osób zarejestrowanych w urzędach pracy wpływać może też znaczące ograniczenie finansowania programów aktywizacyjnych z Funduszu Pracy. – To drastycznie ograniczyło liczbę subsydiowanych ofert pracy – ocenia Mariusz Zielonka, główny ekonomista Konfederacji Lewiatan.
Czytaj więcej
Agencja ratingowa Moody’s zakończyła okresowy przegląd ratingu Polski. Długoterminowy ocena kredytowa kraju pozostaje na niezmienionym poziomie A2,...
Wychodzą z bierności i nie mogą znaleźć pracy
Choć dane o stopie bezrobocia rejestrowanego z ostatnich miesięcy to ewidentnie zły termometr temperatury na krajowym rynku pracy, to jednak – o dziwo – pokazują właściwy kierunek. Gdyby chcieć bowiem udowadniać, że koniunktura na rynku pracy jest gorsza niż w poprzednich latach, to dowodów nie brakuje. Tyle że nie są nimi (tylko) dane o bezrobociu, szczególnie z sugestią, że chodzi o masowe zwolnienia.