Wtorkowe zwyżki na GPW trudno jeszcze nazywać powrotem do hossy, ale to ważny krok w dobrym kierunku. WIG20 pod koniec dnia rósł o 1,9 proc. i plasował się w okolicach dziennych maksimów. Co ważne, indeks dużych spółek odrobił tym samym około połowy spadków, powstałych głównie w pierwszej części marca, a jego tegoroczna stopa zwrotu to znów solidne ponad 5 proc.
Ważna jest też szerokość rynku – pod koniec dnia na zielono świeciły wszystkie duże spółki, aczkolwiek znów najmocniejszy był Tauron, gwiazda rynku w zeszłym roku. Obecnie wynik energetycznej spółki to już 20 proc. wzrostu w trzy miesiące. Do łask wracają spółki handlowe, aczkolwiek jak na razie głównie odzieżowe. Modivo i LPP rosły po ponad 3 proc., podczas gdy Żabka i Dino były tylko ledwie powyżej zamknięć z poniedziałku. Solidnym fundamentem wtorkowych wzrostów WIG20 były banki. Indeks tej grupy firm stał przed szansą na najwyższe zamknięcie dnia od sesji z 2 marca.
Czytaj więcej
Indeks MSCI Emerging Markets zniwelował wszystkie swoje zwyżki wypracowane od początku roku. Nie tylko on jest jednak pod presją.
Krajowy rynek akcji w ostatnich tygodniach dość stanowczo opierał się głębszej przecenie, a gdy na rynki nadeszła ulga (wciąż nie wiadomo jak długa), wysuwa się na czoło odreagowania. W Europie WIG i WIG20 nie miały sobie równych poza rynkiem greckim. Polskie indeksy mają coraz mniej konkurentów w zestawieniu od początku roku. We wtorek rosła jednak zdecydowana większość europejskich giełd, aczkolwiek na rynkach bazowych popyt był ostrożny. Niemiecki DAX rósł po południu o 1 proc., a francuski CAC40 jedynie o 0,8 proc. Oba pozostają wyraźnie pod kreską po trzech miesiącach tego roku.
Po południu na nogi wstał złoty i przy wsparciu euro umacniał się do dolara o 0,5 proc. Na przebudzenie czekają jeszcze polskie obligacje skarbowe.
Mocne zwyżki obserwowaliśmy wreszcie za oceanem. Gdy europejskie giełdy zamykały się, S&P 500 rósł o 1,5 proc., zaś Nasdaq o ponad 2 proc.