Jednocześnie jednak dane pokazały, że na razie szok inflacyjny ogranicza się do cen energii, ponieważ inflacja bazowa i inflacja usług pozostały bez zmian na poziomie odpowiednio 2,5 proc. rok do roku i 3,2 proc. rok do roku. Ceny energii wzrosły o 7,2 proc. w porównaniu z tym samym miesiącem poprzedniego roku, notując pierwszą podwyżkę od grudnia 2023 r.
– Jak dotąd konflikt irański najwyraźniej nie wpłynął na inne ceny – powiedział Ralph Solveen, starszy ekonomista w Commerzbanku. Jak jednak dodał, im dłużej trwa wojna i powoduje, że energia i inne surowce stają się droższe lub mniej dostępne, tym bardziej prawdopodobne jest, że inflacja bazowa również wzrośnie, co sugerują już badania biznesowe.
– Ten wzrost inflacji to dopiero początek – powiedział ekonomista ZEW Friedrich Heinemann.
Zwrócił uwagę, że jeszcze przed wojną w Iranie Niemcy borykały się z utrzymującą się inflacją w sektorze usług. Inflacja w sektorze usług pozostała w marcu na niezmienionym poziomie 3,2 proc., trzeci miesiąc z rzędu. Heinemann przewiduje, że taka kombinacja szybko doprowadzi do wzrostu inflacji w Niemczech do 3 proc. i więcej.
Jak zauważa Claus Vistesen, główny ekonomista strefy euro w Pantheon Macroeconomics, zagrożenia dla inflacji bazowej są przechylone w górę, ponieważ wtórne skutki szoku cenowego energii przekładają się na ceny, szczególnie w usługach transportowych i kosztach transportu towarów.
Wstrząs podażowy w sektorze nawozów również zagraża wyższej inflacji cen żywności, choć opóźnienie jest dłuższe niż w przypadku energii, dodał.
Instytut Ifo opublikował w poniedziałek badanie, z którego wynika, że niemieckie firmy spodziewają się znacznych podwyżek cen w wyniku wojny. Jego indeks oczekiwań cenowych wzrósł do 25,3 punktu w marcu z 20,3 w lutym.
– Wyższe koszty produkcji i transportu również podniosą ceny towarów i usług – powiedział Klaus Wohlrabe z Ifo.
Pierwsza fala inflacji wyraźnie w drodze
Ceny ropy naftowej zawsze były najważniejszym i bezpośrednim łącznikiem między wydarzeniami geopolitycznymi a realną gospodarką. Podczas gdy wojna na Bliskim Wschodzie i blokada Cieśniny Ormuz dostarczają dalszych dowodów na zmieniającą się sytuację geopolityczną i będą miały długoterminowe konsekwencje dla gospodarki europejskiej, wzrost cen energii jest już bardzo realny. – W Niemczech, gdyby ceny benzyny utrzymały się na obecnym poziomie do końca roku, spadek siły nabywczej konsumentów byłby już większy niż w 2022 roku – komentują ekonomiści ING.
Chociaż obecnie dostępne dane regionalne sugerują, że wzrost inflacji w marcu był napędzany głównie cenami energii, to jednak pojawią się efekty uboczne w postaci wzrostu kosztów transportu, cen żywności i innych produktów przemysłowych. Pytanie tylko, czy będzie to pojedyncza, ograniczona czasowo fala, czy też ostatecznie doprowadzi ona również do odkotwiczenia oczekiwań inflacyjnych i wzrostu płac. – Jednak nawet jeśli będzie to tylko „jedna” duża fala inflacji, inflacja w Niemczech powinna nadal rosnąć, utrzymując się w przedziale 3–4 proc. przez większość roku – przewidują specjaliści.
Czy Europejski Bank Centralny podwyższy stopy?
Dane z Niemiec poprzedzają publikację danych o inflacji w strefie euro we wtorek. Według ekonomistów ankietowanych przez agencję Reuters, inflacja w bloku walutowym ma wynieść w marcu 2,7 proc.
Decydenci Europejskiego Banku Centralnego zastanawiają się, czy i w jakich okolicznościach musieliby podnieść stopy procentowe, aby zapobiec przenoszeniu wzrostu cen energii na koszty innych dóbr i usług.
Rynki finansowe spodziewają się obecnie podwyżek w 2026 roku , a pierwsza nastąpi w kwietniu lub czerwcu, zakładając, że decydenci będą chcieli działać wcześniej po krytyce za błędną ocenę wzrostu inflacji w latach 2021-22 w następstwie pandemii COVID-19 i spowodowanych przez nią zaburzeń gospodarczych.
Ekonomiści ING zauważają, że rynki zaczęły uwzględniać w cenach nawet cztery podwyżki stóp procentowych w tym roku. – Bank centralny rzeczywiście dokonał jastrzębiej zmiany na ostatnim posiedzeniu – uważamy jednak, że rynki w zbyt dużym stopniu kierują się uproszczoną interpretacją wydarzeń z 2022 roku i narracją, że EBC zareagował zdecydowanie za późno na szok cenowy na ropę. Naszym zdaniem istnieją jednak istotne różnice między obecną sytuacją a sytuacją z 2022 roku – podkreślają. Przypominają, że w tamtym czasie EBC odchodził od skrajnie akomodacyjnej postawy i normalizował politykę, zastępując ujemne stopy procentowe i luzowanie ilościowe. Z perspektywy czasu największym błędem politycznym była prawdopodobnie opóźniona reakcja na szok cenowy związany z energią, który ostatecznie przerodził się w gwałtowny wzrost inflacji. Według ING wyciągnięcie wniosków z tego epizodu nie oznacza jednak, że podwyżka stóp procentowych jest nieuchronna. Dopóki szok cenowy na rynku energii pozostanie w dużej mierze ograniczony – wliczając w to pierwsze efekty uboczne – nie ma pewności, że EBC w ogóle zareaguje. Aby podwyżki stóp procentowych mogły wrócić do gry, Bank musiałby zaobserwować wzrost oczekiwań inflacyjnych i nasilenie presji inflacyjnej w całej gospodarce. – Jak dotąd, wojna na Bliskim Wschodzie negatywnie wpłynęła na zaufanie przedsiębiorstw i konsumentów. Tymczasem rynek pracy wchodzi w ten szok energetyczny w słabszej pozycji niż w 2022 roku , a budżety rządów są bardziej ograniczone, co zmniejsza prawdopodobieństwo podjęcia szeroko zakrojonych działań stymulacyjnych mających na celu zrównoważenie wyższych cen energii – podsumowują ekonomiści ING.