Gospodarka - Kraj

Koszty firm rosną najszybciej od dekady

W grudniu po raz drugi z rzędu spadła produkcja w polskim przemyśle przetwórczym, głównie z powodu dezorganizującego wpływu pandemii COVID-19. Firmy skarżą się też na silny wzrost cen materiałów i półproduktów.
Foto: Adobestock

Taki obraz sytuacji w przemyśle maluje PMI, wskaźnik koniunktury bazujący na ankiecie wśród menedżerów logistyki przedsiębiorstw. W grudniu, jak podała w poniedziałek firma IHS Markit, wzrósł on do 51,7 pkt z 50,8 pkt w poprzednich trzech miesiącach.

To wynik blisko oczekiwań ekonomistów ankietowanych przez „Parkiet". Przeciętnie szacowali oni, że PMI w grudniu wzrósł do 51,6 pkt.

Taki wynik – powyżej 50 pkt – oznacza teoretycznie, że w odczuciu ankietowanych menedżerów logistyki sytuacja w przemyśle przetwórczym poprawiła się w ujęciu miesiąc do miesiąca. Wynik poniżej 50 pkt wskazywałby, że aktywność w tym sektorze maleje.

W praktyce jednak taka interpretacja PMI może być myląca. Wskaźnik ten poniżej 50 pkt. był w Polsce stale od października 2018 r. do czerwca br., a mimo to ub. r. był dla sektora przemysłowego bardzo udany. Teraz z kolei PMI na pierwszy rzut oka wskazuje na utrzymujący się rozwój przemysłu, ale szczegóły ankiety, na której bazuje ten wskaźnik, są niejednoznaczne.

Ankietowane przez IHS Markit firmy odpowiadają m.in. na pytania, jak w porównaniu do poprzedniego miesiąca zmieniły się ich produkcja, portfel zamówień i zatrudnienie. W grudniu, podobnie jak w listopadzie, przewagę miały firmy zgłaszające spadek produkcji, choć skala tego zjawiska była znacznie mniejsza niż wiosną. Stało się tak, choć – inaczej niż miesiąc wcześniej - większość firm odnotowała wzrost wartości zamówień, w tym zagranicznych. Ankietowane przedsiębiorstwa wskazywały, że spadek produkcji wynikał z ograniczeń podażowych: braków kadrowych i opóźnień w dostawach.

Firmy skarżą się m. in. na problemy z zaopatrzeniem w materiały z Chin. Ze względu na to, że firmy odnotowały wzrost wartości zamówień, wzrosło też ich zapotrzebowanie na półprodukty. W rezultacie czas dostaw komponentów wydłużył się najbardziej od maja. Trzeci raz z rzędu wzrosły też zaległości produkcyjne firm, choć ponownie zwiększyły one zatrudnienie. W normalnych okolicznościach byłyby to pozytywne zjawiska, wskazujące na nadmierne wykorzystanie mocy wytwórczych w przemyśle pod wpływem dużego popytu. W dzisiejszych warunkach świadczą jednak raczej o problemach organizacyjnych firm związanych z drugą falą epidemii Covid-19 w Polsce i na świecie.

"Ze względu na konstrukcję PMI, wydłużanie się czasu dostaw komponentów i rekordowy wzrost ich zapasów przyczyniły się do wzrostu tego wskaźnika w grudniu. Opóźnienia w łańcuchach dostaw częściowo były przypisywane rosnącemu popytowi, ale było też dużo doniesień o brakach surowców i problemach z transportem. Te niedobory surowców znalazły odzwierciedlenie w najwyższej od 116 miesięcy inflacji czynników produkcji" - tłumaczy Trevor Balchin, ekonomista z IHS Markit.

Balchin odniósł się do tego, że różnica między odsetkiem firm zgłaszających wzrost cen czynników produkcji, a odsetkiem firm raportujących ich spadek, była największa od kwietnia 2011 r. To oznacza, że presja kosztowa w polskim przemyśle była w grudniu największa od niemal dekady.

Dane IHS Markit sugerują jednak, że polskie firmy z optymizmem patrzą w przyszłość. Wskaźnik ich oczekiwań dotyczących produkcji w horyzoncie 12 miesięcy znalazł się w grudniu najwyżej od maja 2018 r., przewyższając średnią z ostatnich ośmiu lat (ten wskaźnik jest obliczany od 2012 r.).

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.