Fundusze inwestycyjne TFI

Małgorzata Rusewicz, prezes IZFiA: Zagraniczne TFI mają łatwiej niż krajowe

Jest pole do popisu dla polskiego regulatora, by pozwolić budować się polskiemu rynkowi kapitałowemu z większym rozpędem – mówi Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Zarządzającej Funduszami i Aktywami, w rozmowie w Parkiet TV z Andrzejem Stecem.

Małgorzata Rusewicz, prezes Izby Zarządzającej Funduszami i Aktywami, w rozmowie w Parkiet TV z Andrzejem Stecem.

Foto: parkiet.com

W ostatnich miesiącach na świecie napłynęło do funduszy akcji więcej pieniędzy niż w całej dekadzie. W Polsce takiego trendu nie widać. Dlaczego?

Napływy są widoczne. W 2015 r. mieliśmy zgromadzone w funduszach 250 mld zł., a dzisiaj już ok. 314 mld zł. Tempo napływów rzeczywiście jest jednak kilkanaście razy niższe niż w innych europejskich krajach. Powodów jest kilka.

Polacy nie mają chęci do oszczędzania w funduszach inwestycyjnych. Jesteśmy przyzwyczajeni do lokat. Pomimo wysokiej inflacji i niemal zerowych stóp procentowych, wciąż trzymamy środki na depozytach bankowych. Drugą opcją są nieruchomości.

Długoterminowe oszczędzanie jest bardzo mało popularne. To może wynikać z małej znajomości rynku i perturbacji, które mieliśmy (np. z OFE). Ciągle borykamy się z brakiem należytej wiedzy ekonomicznej.

Dużym wyzwaniem jest kwestia dystrybucji, jeśli chodzi o fundusze inwestycyjne. Ten obszar powinien zmierzać w innym kierunku. Nie przeszliśmy transformacji technologii w TFI. Możemy się z tym liczyć w najbliższych latach.

Przez ostatnie niemal dwa lata żyjemy w dziwnym, pandemicznym okresie. Jak to wszystko wpłynęło na branżę towarzystw funduszy inwestycyjnych?

To impuls na plus. Staliśmy się branżą, która została dostrzeżona. Zerowe stopy procentowe w jakiejś części zmusiły do poszukiwań innych form lokowania środków. Wzrosty w drugiej połowie 2020 r. i w pierwszej połowie tego roku były wyraźnie widoczne.

Mocno widać konieczność zmian, jeśli chodzi o kontakt z klientem. Potrzebna jest większa dostępność doradztwa online. Ważny jest też kontakt ze strony samych funduszy inwestycyjnych. Są jednak ograniczenia ze strony prawnej, które staramy się zmienić.

Nie ma pani wrażenia, że w ostatnich kilku latach grupy bankowe w składzie z własnym TFI jakby zamknęły się na współpracę zewnętrzną, tj. z innymi towarzystwami? To mocno utrudnia życie i rozwój zwłaszcza prywatnym TFI.

Prywatne TFI rzeczywiście borykają się z większymi problemami, jeżeli chodzi o możliwości dystrybucyjne jednostek funduszy. Mamy jednak niezależnych dystrybutorów.

Dużo rozmów toczyło się o tym, jak powinno wyglądać portfolio sprzedażowe po stronie banków. Jest to jakieś wyzwanie, jeśli chodzi o dystrybucję dla mniejszych i prywatnych TFI.

Długo dyskutowaliśmy jak ma wyglądać docelowy model usług dystrybucyjnych i mam nadzieję, że to już niedługo się zmieni.

Za nami XV Forum funduszy inwestycyjnych. Powiedziała Pani wówczas, że „potrzebujemy mądrych i racjonalnych ram prawnych byśmy nie zostali zepchnięci w kąt Europy". Co miała pani na myśli?

Niedawno przyjęliśmy rozwiązania, które w pełni umożliwiają wejście zagranicznych funduszy na polski rynek. To zauważalny i wzrostowy trend. Fundusze zagraniczne nie podlegają bardziej restrykcyjnym polskim normom prawnym.

Głównym konkurentem dla krajowych TFI stają się fundusze luksemburskie, gdzie przepisy wprowadzane są w bardziej elastycznej formie, w bardziej przyjazny dla funduszy sposób.

Moja wypowiedź z Forum dotyczyła wprowadzania regulacji unijnych, od których jesteśmy uzależnieni, w bardziej racjonalny sposób, bez dodawania nadmiarowych rozwiązań, które nas ograniczają, a rosnącej, zagranicznej konkurencji ułatwiają sprzedaż swoich produktów w Polsce.

Trzeba tworzyć regulacje tak, aby fundusze i polski rynek kapitałowy nie był mniej konkurencyjny niż oferta zagraniczna. Dla nich sposób dystrybucji jest prostszy, nie mają ograniczeń w zakresie pobieranych opłat, mają elastyczność formowania produktów. Tu jest pole do popisu dla polskiego regulatora, by pozwolić budować się polskiemu rynkowi kapitałowemu z większym rozpędem.

Wspomniane forum było swoistym spotkaniem rynku i instytucji finansowych z nadzorcą, regulatorem oraz ustawodawcą. Ci ostatni wsłuchali się w postulaty rynku?

To była merytoryczna i potrzebna dyskusja. Fakt, że minister finansów Tadeusz Kościński i tak wielu przedstawicieli Komisji Nadzoru Finansowego wzięli udział w tym wydarzeniu i wymieniali z nami poglądy, świadczy o tym, że jest chęć i wola na debatę i komunikację. Czas pokaże, czy będzie to droga możliwych wspólnych działań i wypracowania, w tym wdrożenia faktycznych rozwiązań. Obecnie toczy się dialog. Nie zawsze się ze sobą zgadzamy, ale idziemy w kierunku kompromisowych rozwiązań, które będą komfortowe dla obu stron. Instytucje publiczne muszą dbać o interes klienta. My staramy się to mieć na uwadze, ale też musimy patrzeć, aby rozwijać swój biznes.

Pytanie o krajowe fundusze obligacji skarbowych. W świadomości Polaków uchodzą za bezpieczne inwestycje, tymczasem w ostatnich miesiącach, wraz z inflacją i pierwszą od lat podwyżka stóp procentowych przez RPP tracą na wartości. To już bessa?

We wrześniu rzeczywiście widzimy tendencję do odpływów z części dłużnej w kierunku funduszy mieszanych i trochę akcyjnych. Jednak 67 proc. pieniędzy wciąż ulokowanych jest w funduszach dłużnych. Zupełnie inaczej niż w innych krajach europejskich. Naturalne będą więc zmiany w kierunku funduszy mieszanych i akcyjnych. Ten trend widać nie tylko w Polsce, ale też na innych rynkach. Niedobrze by było, gdybyśmy mieli gros środków ulokowanych tylko w części dłużnej.

Temat przekształcenia Otwartych Funduszy Emerytalnych w prywatne fundusze jakby trochę ucichł. To dobrze czy źle dla rynku kapitałowego?

Źle. Prędzej czy później będziemy musieli postawić kropkę nad „i". Prywatyzacja środków byłaby świetnym rozwiązaniem. Dzisiaj nawet publiczne stwierdzenie, że zostawiamy tę sprawę jak jest, byłoby już dość istotnym posunięciem, zmniejszającym niepewność. Musimy prędzej czy później podjąć jakieś decyzje.

ESG odmienia się ostatnio przez wszystkie przypadki. W Polsce również. Tymczasem okazuje się, że w zarządach samych TFI jest... za mało kobiet. Jest szansa, żeby to zmienić?

Osobiście brałam udział w pracach na dobrymi praktykami ds. ładu korporacyjnego i ta kwestia jest jednym z ważnych punktów. Mam nadzieję, że ta sytuacja będzie się zmieniać. Zachęcam osoby z funduszy inwestycyjnych, żeby do zarządów zapraszać więcej kobiet. One na rynku są i mają wiele do zaoferowania.

Not. G. Balawender

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.