Fundusze inwestycyjne TFI

Sebastian Ziółkowski, AgioFunds TFI: Dobrym pomysłem jest fundusz mieszany

#PROSTOZPARKIETU. Sebastian Ziółkowski: Żeby pokonać inflację, trzeba zaryzykować

Gościem Dariusza Wieczorka w programie Parkiet TV był Sebastian Ziółkowski, dyrektor departamentu sprzedaży i marketingu AgioFunds TFI.

Foto: parkiet.com

Poprzedni rok był udany dla inwestorów, którzy nie bali się ryzyka i postawili na akcje. W pierwszej piątce funduszy akcji polskich aż trzy zarządzane są przez AgioFunds TFI – Akcji Plus, Agresywny Spółek Wzrostowych oraz Akcji Małych i Średnich Spółek. Odnotowały one stopy zwrotu rzędu 34–36 proc. Co stało za tak dobrymi wynikami?

Zadziałało kilka czynników, takich jak odpowiedni dobór spółek, dywersyfikacja sektorowa, znajomość rynku i precyzyjny timing. Jak pan wspomniał, zeszły rok był jednak udany niemal dla wszystkich inwestorów. Trzeba było mieć wyjątkowego pecha, by w takich warunkach nie zarobić. My rzeczywiście zdołaliśmy pobić indeksy i rynkową średnią.

Jakie spółki czy też branże były najsilniej reprezentowane w waszych funduszach i jaki to przyniosło efekt?

Oczywiście mocno reprezentowaną branżą były banki. Tego rodzaju przedsiębiorstwa pojawiły się w naszych funduszach na większą skalę już późną jesienią 2020 r. Oczywiście również wtedy podeszliśmy do banków selektywnie. Był to dobry krok, bo przez niemal cały zeszły rok banki przynosiły bardzo dobre stopy zwrotu.

Czy poza bankami postawiliście jeszcze mocniej na któryś z sektorów, np. deweloperów, którzy także w pewnym okresie byli bardzo mocni?

Nasze fundusze akcji nie były znacząco przeważone w żadnym z sektorów. Dokonaliśmy dobrej selekcji na różnego typu spółkach i zachowaliśmy bardzo dużą dywersyfikację branżową. Poza wspomnianymi bankami, których rzeczywiście było relatywnie nieco więcej, nie koncentrowaliśmy się na żadnej innej grupie spółek.

Wyniki funduszy należy oczywiście rozpatrywać w dłuższym horyzoncie. Proszę przypomnieć, jak wasze produkty wypadły w 2020 r.? Czy także znalazły się w czołówce?

Tak, rok 2020 również był dobrym czasem dla naszych klientów. Przypomnijmy, że wówczas warszawskie indeksy kończyły go pod kreską, jednak nasze fundusze akcji zyskały od 6 do kilkunastu procent. Był to dobry wynik, biorąc pod uwagę, że koncentrujemy się na spółkach polskich. Jedynie fundusz spółek wzrostowych ma większą, około 30-proc., ekspozycję na zagranicę. Agio Akcji Plus może mieć z kolei do 10 proc. akcji zagranicznych, a fundusz małych i średnich spółek jest w 100 proc. złożony z polskich firm. Byliśmy więc bardzo mocni na tle rynku.

Zeszły rok był jednak słabszy w grupie funduszy obligacji – większość przyniosła straty. Jak poradziły sobie wasze fundusze dłużne?

Inwestujemy głównie w obligacje korporacyjne i tego typu portfele przyniosły od 0 do około 4 proc. zysku. Gorzej zachował się fundusz, który inwestuje częściowo w papiery skarbowe, choć wynik lekko poniżej zera i tak stawia go wysoko na tle innych funduszy. Z papierów skarbowych wybieramy głównie krótkoterminowe, mające mniej zmienny charakter. Teraz potencjalne zyski naszych funduszy dłużnych, opartych na papierach o zmiennym kuponie, prezentują się bardzo okazale.

Udany początek nowego roku na GPW to w dużym stopniu zasługa banków. Czy polskie indeksy będą w stanie dalej rosnąć?

Z pewnością czeka nas trudniejszy, bardziej wymagający rok niż 2021 r. Dużą rolę będzie odgrywała odpowiednia selekcja. Nadal według nas będzie to jednak rok byka, choć nie sądzę, by zyski były podobne jak w poprzednich 12 miesiącach. Rynek będzie bardziej wrażliwy na czynniki makroekonomiczne i geopolityczne, które przyniosą większą zmienność.

W tym tygodniu w centrum uwagi znalazły się wystąpienie szefa Fedu i odczyt inflacji w Stanach Zjednoczonych. Można spodziewać się przynajmniej trzech podwyżek stóp w USA w tym roku, a pierwszej być może już w marcu. Tymczasem indeksy akcji pozostają mocne. Czy podwyżki są już w cenach?

Inwestorzy w USA są od dłuższego czasu przygotowywani na podwyżki stóp. Fed zapowiada je już od jesieni, a od wakacji ograniczenie skupu aktywów, co już się zaczęło. Można więc założyć, że częściowo przyszłe decyzje Fedu są w cenach. Analitycy prognozują, że główna stopa w USA wzrośnie do około 1 proc. do końca 2022 r. Sytuacja wygląda więc inaczej niż u nas, gdzie nie byliśmy przygotowani do podwyżek

RPP podniosła stopy kolejny raz na początku roku i to zapewne nie koniec podwyżek. Czy wyższe stopy mogą się przełożyć na osłabienie koniunktury?

Poziom stóp w granicach 2,5–3 proc. rynek może spokojnie wytrzymać, ale wyższe stopy mogą wpłynąć negatywnie na rynek. Kluczową sprawą pozostaje dynamika inflacji i od tego będzie zależeć tempo podwyżek. NBP spodziewa się, że szczyt inflacji pojawi się w połowie roku. Dla rynku z kolei istotne będą czynniki zewnętrzne, takie jak sytuacja na granicy polsko-białoruskiej oraz rosyjsko-ukraińskiej czy osiągnięcie porozumienia Polski z UE w sprawie zastrzyku gotówki na rozwój.

Pozostaje jeszcze koronawirus i jego nowy wariant.

Tak, najważniejszą sprawą, jeśli chodzi o rozwój gospodarek, jest oczywiście koronawirus. Nowy wariant szybko się rozprzestrzenia, ale nie powoduje większych problemów.

Czy jest szansa, że w tym roku inwestycje w obligacje przyniosą zyski?

Na pewno na obligacjach korporacyjnych będzie można zarobić, i to już od początku roku. Dobre nastroje wracają. Jeśli chodzi o obligacje skarbowe długoterminowe, to na razie przy rosnącej inflacji trudno się spodziewać, by dawały pozytywną stopę zwrotu. Dopóki nie osiągniemy szczytu inflacji, czas dla tych aktywów może być dalej słaby.

Do jakich funduszy płynie teraz kapitał?

Pod koniec roku klienci stawiali na akcje, a na początku nowego roku widać większe zainteresowanie funduszem mieszanym, i to może być dobry wybór. Obligacje na razie nie mają większych szans z inflacją, ale są stabilizatorem inwestycji. Podtrzymujemy, że bez udziału akcji trudno będzie walczyć z inflacją. PANN

Partner programu:

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.