REKLAMA
REKLAMA

Forum w Krynicy

Marcin Mrowiec, ekonomista Banku Pekao: Trzeba łagodzić wpływ demografii na polską gospodarkę

- Konieczne jest zwiększenie aktywności zawodowej oraz inwestycji przedsiębiorstw – mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao, w rozmowie z Grzegorzem Siemionczykiem w programie #PROSTOzKRYNICY.

Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao

Foto: parkiet.com

W waszym raporcie „Polska gospodarka i wyzwania na najbliższe dekady" podkreślacie, że główną barierą i wyzwaniem dla rozwoju naszej gospodarki będą niekorzystne trendy demograficzne. Czy starzenie się ludności sparaliżuje naszą gospodarkę?

Podeszliśmy do tego zagadnienia na poziomie makroekonomicznym analizując trzy podstawowe zasoby każdej gospodarki, czyli ziemia, ludzie i kapitał. Ten pierwszy czynnik nie zmieni się przez lata, ale mocno zmienia się ten drugi, więc należy zwrócić uwagę na relację między ludźmi i kapitałem. Demografię mamy w znacznej mierze „nadaną" i nie zmienimy tego że mało było urodzeń 10, 15 czy 20 lat temu. To co możemy zrobić, to przyjrzeć się zasobom, które mamy i starać się je jak najbardziej efektywnie wykorzystywać.

Chodzi o niską aktywność zawodową w Polsce?

Są miejsca, gdzie mamy pewne rezerwy. Łączny poziom aktywności zawodowej w ostatnich kilkunastu latach rośnie, zwiększył się w tym czasie o ponad 10 pkt proc. Jednak można go zwiększyć w przypadku np. osób mających ponad 50 lat. Są też miejsca, gdzie moglibyśmy działać w stronę wyższej aktywności kobiet a także zwiększania liczby urodzeń. Jedną z naszych propozycji jest rozwój systemu opieki nad dziećmi, czyli wzrost liczby żłobków i przedszkoli, co wyraźnie wsparłoby aktywność zawodową kobiet. Jednocześnie proponujemy rozwój opieki nad osobami starszymi, bo często osoby w wieku ponad 50 lat muszą rezygnować z pracy, aby pomagać swoim rodzicom w podeszłym wieku. Nie mamy zorganizowanej systemowo opieki w tym zakresie, więc obywatele muszą to robić we własnym zakresie.

Barierę demograficzną można złagodzić zwiększając kapitał i inwestycje, co skompensowałoby niedostatki czynnika pracy.

Przyglądaliśmy się różnym statystykom, nie tylko za ostatnie lata, ale też za ostatnie dwie dekady. Wynika z nich, że mamy bardzo niski poziom inwestycji przedsiębiorstw. Z punktu widzenia makroekonomicznego jest to zrozumiałe, bo mieliśmy nadmiar pracowników i firmy opóźniały inwestycje mające dawać pracę, nie pytając jak dobrze będzie opłacana. Teraz jesteśmy w innej sytuacji, potrzebujemy, aby praca ta była jak najlepiej "uzbrojona" w sensie maszyn, urządzeń, cyfryzacji, robotyzacji itp., aby była jak najbardziej efektywna. Aby zasoby ludzkie otoczyć jak największymi kapitałami, aby rosła łączna produktywność.

Diagnoza, że mamy niską stopę inwestycji, pojawia się dość często. Czy moglibyśmy rozwijać się w tempie 5 proc. rocznie, bez wyraźnych nierównowag, gdyby rzeczywiście stopa ta była tak niska? Może coś jest nie tak z pomiarem i danymi?

Być może faktycznie z danymi trochę jest coś nie tak, ale nie szukałbym tak łatwego usprawiedliwienia na zasadzie „jeśli nie odpowiada nam temperatura, to rozbijamy źle pokazujący termometr". Stopa inwestycji, czyli wartość inwestycji względem PKB, to historia ostatnich ponad 20 lat pokazuje, że wskaźnik ten mocno fluktuował. W czasach tak wysokiego wykorzystania mocy produkcyjnych jak teraz, czyli w latach 1996-1997 i 2007-2008, gospodarka bardzo mocno rosła a stopa inwestycji wynosiła 24-25 proc., a teraz wynosi 18 proc. pomimo tylu lat silnego wzrostu gospodarczego i pomimo tak wysokiego wykorzystania mocy produkcyjnych. Albo jest tak, że nasza statystyka się pogorszyła w ostatnich dziesięciu latach, że pokazuje nam inne dane, albo jest „popsuta", tzn. część wydatków, które ekonomicznie są inwestycjami, mogła być uwzględniona w koszty bieżące z punktu widzenia księgowego. Jednak nie tłumaczy to całości problemu i nie ma powodów sądzić, aby zmieniło się to w ostatnich 10 latach. Jeśli ten „termometr" systematycznie tak samo się myli, to stopa inwestycji i tak powinna być teraz wyższa.

Jak można próbować zdynamizować inwestycje?

W ujęciu średnio i długoterminowym to kwestia całego ekosystemu, tego jak dobrze działa rynek kapitałowy, jak działają banki w finansowaniu inwestycji, różnych regulacji, współpracy biznesu ze światem nauki, wpływa na to całe spektrum czynników. Pewne pozytywne zmiany już się zadziały, szczególnie w zakresie finansowania start-upów i innowacyjnych przedsiębiorstw, to m.in. dotacje czy programy PFR. Zanim się udzieli odpowiedzi na pytanie co można poprawić w ciągu najbliższych kwartałów, należałoby wysłuchać głosu przedsiębiorców. Jedną z przeszkód jest brak rąk do pracy, ale czasami mam wrażenie, że u nas to wymówka dla braku inwestycji, a faktyczne powody mogą być inne. Brak rąk do pracy będzie narastającym problemem przez kolejne dekady. Przedsiębiorcy wskazują też na niepewność i zmienność regulacji, to jest coś co można zaadresować. Na przykład poprzez dłuższe i bardziej dogłębne konsultowanie różnych planowanych zmian prawnych i podatkowych a także poprzez dłuższe vacatio legis. To dawałoby firmom komfort, pozwalający skupić się na biznesie, aby nie musieli zastanawiać się nad tym co się może zmienić w najbliższym czasie. To pomogłoby wszystkim przy niewielkim koszcie. Miejscem, gdzie można zadziałać bardziej aktywnie, to wspieranie inwestycji małych i średnich przedsiębiorstw. Na przykład inwestycje w automatyzację i robotyzację wymagają pewnych środków, a czasami firm na to nie stać, więc warto się zastanowić nad instrumentami je wspierającymi.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA